Jak przejść z miejsca SPECJALISTY do EKSPERTA? - Krzysztof Czeczot i Kamil Kozieł

Krzysztof:

Mili wracamy z sezonem drugim maratończyków w puenty. W tym sezonie usłyszycie o tym, że: Ludzie, którzy za szybko dochodzą do celu bardzo często gubią fundament. Wytrwałość to podstawa sukcesu. A także gdzie jest Robert Lewandowski w naszej agendzie. Dobrze

Kamil:

wyglądasz. Trochę schudłeś, wyniki porobiłeś. Kiedy kolejny półmaraton?

Krzysztof:

Siedem września. To 10

Kamil:

co po Pradze będziecie biegać w nocy?

Krzysztof:

Tak, będziemy po Pradze tam wszystkich budzisz.

Kamil:

Właśnie dzisiaj jechałem przez swoje małe osiedle Saska Kępa I zobaczyłem, że tam znaki, że będą chłopaki I dziewczyny biegali po nocach. Gratulacje. Jaki wynik szykujesz?

Krzysztof:

Szykowałem jeden przecinek cztery 0, ale moje nogi mają inne zdanie.

Kamil:

Czyli jeden przecinek trzy pięć?

Krzysztof:

Tak, dokładnie. Jeden:dziesięć, a teraz będziemy szli już tam, wiesz Jacob powoli mówi, że będę go zastępował. Who's Jacob? 10 Norweg, tak się o nim mówi Jacob. 10 co biega te wszystkie teraz rekordy, nie wiem czy kojarzysz?

Krzysztof:

Nie, nie, nie. Jak on ma? On ma Jacob z Norwegii. Zapomniałem, jak teraz ma.

Kamil:

Jakobe prawdopodobnie będzie po norwesku.

Krzysztof:

Poczekaj, niech tam tutaj nasza pomoc techniczna sprawdzi, jak się nazywa 10 Norweg, teraz rekordzista na trzy tysiąc e metrów?

Kamil:

To sobie Państwo wygooglują, Państwo tutaj wszyscy włączyli radioodbiorniki.

Krzysztof:

A po co płacimy za obsługę techniczną, żeby nam takie rzeczy nie podpowiadali? No co ty proszę cię? Ingebridsen, właśnie. Ingebridsen,

Kamil:

jako. Co jest w

Krzysztof:

ogóle ciekawą historią na dzień dobry, że to Błażej mówił. Tak, to Błażej mówił, tak. Nie było, że tak. No więc Jacob J. Kopingebridsen, Norweg pobił rekord świata na trzytysiące metrów

Kamil:

w bieganiu oczywiście. Tyle co do Żabki mam, no? Dokładnie. Ile on tam doleciał? I on

Krzysztof:

tam siedem przecinek dwa 0 chyba poleciał, czy jakoś tam

Kamil:

siedemnaście odcisnął do Żabki,

Krzysztof:

czy coś w tych granicach. W każdym razie szybko mu to poszło.

Kamil:

Dobry jest.

Krzysztof:

Jakieś dwa przecinek dwa sześć mi się kojarzy na kilometr w tych granicach pobiegł.

Kamil:

Także Ja chciałem zapytać poważnie? Naprawdę.

Krzysztof:

Cały czas. To ja powiem ci, że nawet przez sto metrów bym się tak nie utrzymał, ale to nie jest najbardziej zabawna historia, jeżeli chodzi o wyniki sportowców, o tym za moment. No I w ogóle kolega mój, który 10 cały meeting diamentową ligę organizuje jest poniekąd przyczyną, dla którego Ingebridsem mógł w ogóle powiedz. Ponieważ Bo Marcin Lewandowski, który stawia cały 10 meeting I tam w ogóle jest jedną z głównych postaci uratował jego buty. Bo Ingebridsem przecią do Polski I tak się akurat nieszczęśliwie służyło, że bez swoich szczęśliwych kolców.

Krzysztof:

A jak to powiedział Lewandowski w wywiadzie, no to nie są jakieś byle jakie trampki, tylko to jest taki jakiś specjalny model. Co to wiesz, żeby go w ogóle wyprodukować, no to przez długi czas mnisi buddyjscy go tam święcą, potem się modły odprawia, potem się jakoś specjalny karbon sprowadza częściowo z kosmosu I tak dalej. No w sensie trzy sztuki takich butów w ogóle na świecie są. No I akurat tak się złożyło, że jedne z nich nowe, nieodpakowane, były gdzieś w sklepie biegacza. Tylko, że jak się domyślasz w nocy przed startem tego meetingu akurat sklep biegacza był zamknięty.

Krzysztof:

No I chłopaki użyli Do

Kamil:

której macie czynne, do piętnaście:zero, to niedobrze, bo startujemy o dwadzieścia dwa:zero. Dokładnie.

Krzysztof:

No I chłopaki użyli swoich kontaktów, włamali się do tego sklepu całkiem legalnie. Kolce się znalazły. I tak odą mamy w Polsce rekord świata na trzy tysiąc e metrów.

Kamil:

Wow, piękna historia. A propos dla naszych stałych słuchaczy kończąc troszkę 10 wątek I dla wszystkich tych z Państwa, którzy dołączyliście dzisiaj po raz pierwszy zapraszam do sezonu drugiego. To nie jest tak, że my nie pamiętamy o swoich zobowiązaniach. Absolutnie. To oczywiście Byliśmy już bliziutko.

Kamil:

Mówię teraz o naszej rozmowie z Robertem Lewandowskim, do którego docieramy już właściwie, jesteśmy super blisko, żeby go zaprosić. Poszło zaproszenie, czy miało pójść zaproszenie właściwie przez Szczęsnego, ale Sprawy się skomplinowały.

Krzysztof:

Szprawę się skomplinowały. Szczęść się skomplinowały. Szczęść się skomplinowały. Szczęść się skomplinowały. Szczęść się skomplinowały.

Krzysztof:

Szczęść się skupinował. Szczęść się skomplinowały. Szczęść się skomplinowały. Szczęść się skomplinowały. Szczęść się skomplinowały.

Kamil:

Szczęść się urwał. Pewnie mając 10 prywatny kontakt, ale chcieliśmy tak zawodowo.

Krzysztof:

Ale próbujemy,

Kamil:

próbujemy. Ciągle przypominam państwu, jeżeli ktoś dysponuje jakimś kontaktem do pana Roberta Lewandowskiego, którego tutaj chcemy zaprosić, to oczywiście my sobie sami poradzimy świetnie. Dowodem jest 10 pierwszy sezon, który jest już za nami. Ale też oczywiście nie jesteśmy tacy napompowani dumą, żeby nie skorzystać z dużej pomocy. Ja poczyniłem już pewne kroki, lecę na mecz Barcelony, także też już spodziewam się, że tam dopnę 10 temat.

Krzysztof:

O meczu zagadacie I akurat może właściwie to bym poleciał z Tobą. Tam mi byśmy rozłożyli jakieś dwa majki na wejściu, dwa pytania.

Kamil:

Jest to możliwe, ponieważ zakupiła moja firma pięć biletów. A, no to słuchaj,

Krzysztof:

świetnie, ja założę koszulkę realu na 10 mecz, w to się będę odrzucać w oczach.

Kamil:

Warto się będziesz wrzucać w oczy I prawdopodobnie wrócę sam. To pierwsze zobowiązanie I drugie zobowiązanie, które daliśmy na początku tej działalności, chciałem powiedzieć artystycznej, ale ona jest bardziej powiedzmy taka radiowa niż artystyczna, że będą goście. I oczywiście goście będą oprócz Pana Roberta, na którego trzeba poczekać, na to zrozumiałe. Tak. Będą inni fantastyczni goście, więc zapraszamy do śledzenia drugiej części tego maratonu puenty.

Kamil:

Będą fajni goście. No to co?

Krzysztof:

Będą sportowcy, to już mogę powiedzieć. Będą aktorzy. Będą biznesmeni. Czyli ty I ja ogarnięci już,

Kamil:

a cała reszta oprócz tego. To się ogarnie. Będą bardzo ciekawi ludzie. No to zaczynamy.

Krzysztof:

W ogóle dla niewtajemniczonych jest to program Maratończycy puenty, bo my w swoim nienachalnym tempie zmierzamy do puenty, którą prędzej czy później odnajdziemy. Pierwszy sezon poświęciliśmy na to, by pogadać o nieopłacalnych projektach, czyli takich inicjatywach, które pozornie finansowo na początku nie mają sensu, ale jak się wszystko po fakcie przeliczy, to się okazuje, że bez nich to by niczego nie było, jak to klasyk mówił, nie? Tak jest. I tak właśnie rozmawialiśmy z różnymi ciekawymi postaciami, a w tym sezonie proponuję żebyśmy rozszerzyli działalność I nie narzucali im poszukiwania tych nieopłacalnych projektów, tylko w ogóle pogadali o ich wytrwałości, o tym co ich doprowadziło do miejsca w którym są. Zdradzając motyw dzisiejszego odcinka będzie dotyczył on takiego pięknego anglojęzycznego słówka GRID czyli wytrwałość, ubór ale zanim o tym to preludium do wstępu do wprowadzenia do puenty czyli jak już powiedziałeś tutaj widzom trochę szydząc ze mnie, ja biegam ostatnio.

Krzysztof:

Biegam. Nigdy nie szydziłem

Kamil:

z nikogo poza sobą.

Krzysztof:

No tak. Oraz ze mnie szydera,

Kamil:

ponieważ szydera jest domeną ludzi inteligentnych. Wiem, wiem, dlatego Dlatego mówię, że mi się to nigdy nie udało. No ale kontynuuj. Tak, biegasz? Grubiutka, ja wiem, że siadło.

Kamil:

Bu

Krzysztof:

Po pierwsze, to ja już przebiegłem swój pierwszy półmaraton. Gratulacje.

Kamil:

A ty? Ja pierwszy to Tak, wielokrotnie. To znaczy No, co się śmiejesz. Jeżeli półmaraton to jest dwadzieścia jeden kilometr

Krzysztof:

Tylko na las, nie?

Kamil:

No, to jest siedem długości do Żabki. No to jest w moim przypadku, jest przez sobą półmaratonu. Nie, dwie dychy kiedyś przebiegłem. Tak, ale

Krzysztof:

nie startowałeś nigdy, tak? Nie, nie, nie. Ale wiesz co, teraz będziesz blisko, bo następny jest na Pradze, to może byś ze mną trzasnął? Byłeś blisko. W razie czego, to zejdziesz na trasie, to cię do domu zaprowadzą.

Krzysztof:

Ale ja nie o tym, bo mówiłem, że jeszcze jedna ciekawostka na temat zakończonych niedawno igrzysk olimpijskich. No ja biegam, 10 półmaraton pobiegłem, teraz będę biegł kolejny. No nie dostałem się do składu na Paryż jeszcze, ale tam walczymy o powołanie na LA. Myślę, że równie skutecznie są powołanie Roberta Lewandowskiego do naszego programu. To

Kamil:

co się dzieje w PKOLu I te wszystkie zależności, te wszystkie tam historie, o których prasa pisze, no to jest po prostu mafia dlatego. I też tak to właśnie

Krzysztof:

odbieram, wcale nie ze względu na wynik.

Kamil:

Moim zdaniem byłeś absolutnym pretendentem do medalu.

Krzysztof:

Też mi się tak wydaje. Takiego. Biegam bardzo długo już. Jak na moje standardy to jest to jedna z najbardziej sumiennych rzeczy, które robię w życiu. Trzeci miesiąc, ale prawie codziennie.

Krzysztof:

Prawie to kilka razy w tygodniu, przynajmniej no raz na tydzień przynajmniej, raz na dwa tygodnie minimum. I słuchaj, jak już tak sobie biegałem, to najpierw w tym bieganiu to trzeba mieć tak zwaną objętość, czyli trzeba powoli, przy spokojnym pulsie jak najdłuższe dystanse biegać. Nie wiem dlaczego ktoś to nazywa objętość, skoro to ewidentnie jest długość, no ale tak na to mówią.

Kamil:

Bo objętość płuc się zwiększa.

Krzysztof:

Nie o to chodzi, ale najsławaj. Wiem, że w ogóle nie ma tu żadnego wytłumaczenia.

Kamil:

Ale już stawiam pierwszy przecinek w maratonie puenty a propos tego dla tych, którzy mają grid.

Krzysztof:

Próbują, nie boją się. Dokładnie, próbują I się nie boją. No więc ja za pierwszym razem, jak przebiegłem dwa kilometry w okolicach maja, to w zawrotnym tempie sześć minut czterdzieści sekund na kilometr, czyli tak dla zobrazowania czasami ci starsi ludzie, co chodzą z tymi kijkami po parku mnie wyprzedzali, zastanawiali się co próbuję robić, to ja po tych dwóch kilometrach po prostu się położyłem w parku na chodniku, nawet nie miałem siły na trawę podejść, bo Przy czym z czego

Kamil:

co się orientuję, ty nie palisz papierosów?

Krzysztof:

Nie. W ogóle tak mnie to poskładało. Być może to był dzień po imprezie, no ale jednak. Po tych trzech miesiącach biegania I nabrania już moim zdaniem wybitnej regularności stwierdziłem a zobaczę jaki bym miał czas na kilometr teraz. No I poszedłem na bieżnię, zrobiłem 10 kilometr I wyszło mi tam trzy przecinek pięć osiem.

Krzysztof:

Więc dumny, że złamałem cztery minuty, Teraz to już z górki wiadomo, powołanie do LA nim się obejrzę.

Kamil:

Momencik.

Krzysztof:

No ale niestety po drodze wpadły mi wyniki z tegorocznej rywalizacji chodziarzy. Nie powiem ci teraz, czy to był krótki chłód, czy na pięćdziesiąt kilometrów, ale było jakichś dwóch chłopaków, którzy przeszli 10 dystans przyjmijmy na potrzeby lepszej historii, że to był 10 dłuższy dystans czyli pięćdziesiąt kilometrów I uwaga przeszli go. Przeszli, nie przebiegli. W tempie dwa razy szybciej niż Przeszli go. W tempie trzy przecinek cztery sześć na kilometr.

Krzysztof:

Przeszli. Co oznacza, że po tych moich trzech miesiącach biegania nie byłbym się w stanie z chłopakami przez kilometr utrzymać, kiedy oni by jeszcze szli.

Kamil:

No właśnie, no właśnie. Zawsze jest tak, że jak ktoś narzuci tempo to potem niestety trzeba spróbować to tempo utrzymać.

Krzysztof:

I tak mnie właśnie naszło, że chciałbym narzucić motyw naszej następnej długiej dyskusji czyli wytrwałość, grid. Co trzeba zrobić żeby dobiec tam, gdzie chce się dobiec lub jak widać na poprzednim przykładzie nawet przejść.

Kamil:

Dobra, to żeby wystartować z tym tematem chyba warto znaleźć taki punkt wyjścia do tego momentu, do tego startu, do tego biegania. Kiedy ja myślę o tym, co trzeba zrobić, żeby dobiec do końca, to przede wszystkim musisz wiedzieć skąd startujesz, jakkolwiek to nie będziemy zahaczać o taką analogię do sportu, to jednak ona chyba bardzo ważna jest I dobrze pasuje. Skąd startujesz, jaki miałeś wynik wcześniej I dokąd biegniesz. I teraz proszę państwa podniósł się, zdjął marynarkę, rzucił ją na krzesło, wrócił I jest z nami znowu Kamil. Ale widzisz, chciałeś Ale nie, to chodzi o to, żeby tę różnicę teraz pokazać.

Kamil:

Jasna sprawa. Dobra. Żarty odkładając na bok zupełnie serio, już wchodząc nasze rozmowy, ci z państwa, którzy jesteście z nami dłużej, już wiecie, że te pierwsze piętnaście minut to jest rozgrzewka przed maratonem, ale I też poza tym, że są popisy intelektualne, to będą także jakieś sprawy merytoryczne. Tak. Punkt wyjścia I

Krzysztof:

Grid to taki ogólny motyw, którego będziemy, który będziemy eksplorli. Termin spopularyzowała Angela Duckworth w swojej pracy, w której właśnie pokazywała, że ludzie, którzy doszli najwyżej cechowali się właśnie taką wytrwałością, sumiennością. Nie rezygnowali z jednej rzeczy, którą robili długo, pracowali nad nią tak aż posądzano ich o talent. No I trochę natchniony tym naszym poprzednim sezonem, a także zmuszony do znalezienia nowego tematu na konferencjach, na którym wyjątkowo bym się znał dla odmiany, zacząłem pracować nad modelem, który roboczo nazwałem RSA. I model pozwala na kilka rzeczy.

Krzysztof:

Jest zasadniczo skierowany do specjalistek specjalistów, którzy to dzisiaj robią coś na swoim, w swoim biznesie. Zakładając go wierzyli, że będą właściwie trzy lata od kupna własnego jachtu, a za pięć lat to chyba już własna wyspa, a być może trzeba będzie po prostu z piasku usypać jakąś na oceanie spokojnym, jakby nie było żadnej okazyjnej nieruchomości do kupna. Ci ludzie jednak po jakimś czasie pracowania na swoim widzą, że rzeczy mają się trochę gorzej, na przykład no brakuje im na ZUS. I sporo jest zdolnej krwi w naszym tutaj pięknym kraju, która sobie z jakichś przyczyn nie radzi. Albo sporo osób chciałaby pracować na swoje nazwisko I mieć z tego sporo profitów, więc zacząłem analizować 10 temat, co by trzeba było zrobić, żeby zostać taką specjalistką, takim specjalistką, którzy to nieźle zarabiają, jak tutaj lubimy mówić czasy są trudne, każdy milion się liczy, więc to wiemy, którzy pracują z tymi, których lubią, powiedzmy wybierają klientów I wreszcie, którzy realizują projekty, po które sięgaliby nawet gdyby trzeba było za nie zapłacić, częściowo albo bardzo wzruszające, albo ciekawe itd.

Krzysztof:

No I wydaje mi się, że udało mi się znaleźć model modus operandi postępowania, które tam prowadzi, co zdaje sobie sprawę na razie, że brzmi równie wiarygodnie jak obietnica Glapińskiego na walkę z inflacją, ale zasadniczo 10 model działa. I można sobie zadać tutaj pytanie gdzie jest haczyk? No zupełnie uczciwie nie ma tutaj haczyka jest tu cały sklep metkarski. W sensie dużo rzeczy po drodze trzeba zrobić. Model zakłada osiągnięcie takiego, wiesz, czwartego poziomu dojrzałości zawodowej w roli eksperta, specjalisty.

Krzysztof:

I 10 model ułożył mi się w akronim RSA, co po polsku wprawdzie nie oznacza nic, ale po szwedzku oznacza podróż, a po włosku oznacza kapitulację, a to jest akurat taka podróż, w której ludzie mają najczęściej ochotę skapitulować.

Kamil:

Zanim dalej, to jeszcze myślę, że ważne, żebyś uporządkował, ja bym potrzebuje, żebyś mi uporządkował te poziomy, bo opowiedziałeś o czwartym, o poziomie eksperckim, a po drodze są jeszcze trzy pierwsze.

Krzysztof:

Startujemy z poziomu amator-entuzjasta, czyli nikt nas nie chce niczego, nie lubimy światła, oferujemy głównie chęci. Potem jesteśmy specjalistą, czyli idzie nas zatrudnić I w większości przypadków nie trzeba za nas przyjmować za często reklamacji. Potem jesteśmy na poziomie eksperta, więc mamy swoje metody, sprawdzone przepisy I zasadniczo ludzie nie boją się nam powierzyć trudnych operacji, na przykład swojej czupryny do obcięcia I potem jest czwarty poziom, czyli rozpoznawalny ekspert, a więc ludzie, którzy tych projektów to już trzaskali tyle, że właściwie są w stanie z nich mozaiki układać, mają rozległą wiedzę I są rozpoznawalni na ulicach, mogą na przykład zadzwonić do hotelu I powiedzieć

Kamil:

No to jest nienajlepszy przykład, nie chciałbym publicznie opowiadać o różnych rzeczach, które robię dzwoniąc do hotelu. Wyjdźmy z tego wątku, wróćmy poproszę. To niepotrzebne to tu wjechało. Ale rzeczywiście są metody działania I wpływania, metody negocjacyjne, które mogą być uznane za innowacyjne przez jednych, a przez drugich za kucowate I szalone. Może później, jak się odważę, to w następnym kolejnym odcinku opowiem o tej dosyć dynamicznym moim pomyśle na negocjacje biznesowe.

Kamil:

W każdym razie bardzo ciekawe jest też, że 10 model, teraz jak sobie myślę, jak o mnie opowiadasz, pasuje do ścieżek, do karier wszelakich, ale różni te kariery czas dojścia do tego miejsca. Bo myślę sobie tak, zwłaszcza teraz, kiedy żyjemy w czasie, w którym możesz być w ciągu roku fantastycznym przedsiębiorcą, znaczy bardzo dochodowym przedsiębiorcą, ekspertem na YouTubie od kebabów na mieście I zarządzać nie tyle swoją milionową widownią, ale także zarządzać tymi biznesami, wskazując mniej lub bardziej udaną baraninkę pokrojoną w taki lub inny sposób lub wskazując, że tutaj Donner kebab niestety ma jeszcze przynajmniej trzy minuty, powinien być dłużej do pieczenia. I stajesz się ekspertem, nie? Od tego momentu nr jeden do tego momentu nr cztery. Rozpoznawalny ekspert mija zazwyczaj, nie wiem, pewnie rok, dwa.

Kamil:

I w drugiej już kończę, bo widzę, że się szykuję, żeby wziąć pałeczkę I pobiec drugie okrążenie mojego wywodu. I druga droga to ta, którą ja troszkę bliżej obserwuję z perspektywy uczelni, w której jestem wykładowcą, żeby dojść do poziomu master, a przez master rozumiem tytuł profesora I samodzielne zajęcia. Mijają lata, lata, lata,

Krzysztof:

długie lata. A propos tego kebabu, to ja tego nie skomentuję, bo uważam to za zbyt łatwy cel. Więc No rozumiem, że już sięgałeś tam, to znaczy, że

Kamil:

Widziałem w internetach ostatnio na YouTubie gościa, który poleca kebaby I byłem tym zaskoczony. Ja wiem oczywiście, że to brzmi jakbym był z innej planety, ale chyba trochę jestem z tej innej planety.

Krzysztof:

Dobra, ale ważną kwestię poruszyłeś. Czyli to, co tutaj chcielibyśmy zaatakować to pomysł mało popularny, czyli nie będziemy raczej mówili o tym jak się wzbogacić w ciągu pół roku, no bo sprzedać można wszystko tylko się trzeba często przeprowadzać jak zawsze powtarzam. I są takie metody dojścia, że wiesz sprzedajesz no np. Fałszywą nadzieją, jest wyjątkowo, co sprzedać. Ale generalnie przepis, który sobie tutaj ułożyłem I przepis, który chciałbym dalej poruszyć, zakłada raczej powolne wzrosty, za to ma to swoje zalety, no bo po pierwsze jest mniejsza szansa na to, że ci odbije.

Krzysztof:

Druga kwestia to przez to, że budujesz to dłużej, budujesz to trochę bardziej stabilnie. Czyli jeżeli dochodzisz do miejsca, co byś nie robił, nawet gdybyś był wiesz przedstawicielem jakiegokolwiek zawodu, ale robisz to bardzo długo jesteś tym ekspertem to po drodze to jest jak taka jedna wielka winorośl, która się spodoba nawet jeżeli kilka tam krzaczków ci odpadnie, to wciąż jest to w miarę grube. Nie wiem, czy winorośl jest najlepsze.

Kamil:

Ale wiem o co chodzi, że to rozgałęzienie tych wszystkich doświadczeń I znajomości, ukorzenienie się w temacie sprawia, że stajesz się kimś stabilniejszym do funkcjonowania I pewnie jest

Krzysztof:

w pracy. Ukorzenienie wydaje mi się być mądrzejszym tutaj stwierdzeniem. I właśnie o tym też mówił Marcin Lewandowski wspomniany wcześniej w jakichś tam rozmowach. Od mityngów. Tak, ale że on też jest multimedalistą na osiemset m I jeden przecinek pięć kilometr.

Krzysztof:

Rekordzistą Polski w biegu na tysiąc m z kolei. Nie pamiętam tego wyniku, ale jak zobaczyłem 10 wynik to wydawało mi się, że błąd. Komu się po prostu cyfry pomyliły. Wydaje mi się, że to było dwa tysiąc e czternaście czy dwa tysiąc e szesnaście jakoś tak. W każdym razie tysiąc metrów przebieg w dwa minuty?

Krzysztof:

Dwie minuty, czternaście sekund chyba, czy jakoś tak?

Kamil:

No, ale wspaniałe, no ale dobra.

Krzysztof:

Uważaj, że rekord Polski na tysiąc Ale to

Kamil:

nie ma znaczenia, ja sobie państwo wygooglują.

Krzysztof:

Wiem, ale teraz już mam wrażenie, że mamy tak, jakbyś mieli sztuczną inteligencję u nas na planie.

Kamil:

Trochę tak w tym momencie. Mamy wyższy budżet. Mamy też zasoby, mamy większy budżet, ale też mamy zasoby intelektualne, a przede wszystkim państwo macie przeglądarki. Może to łatwo potem sprawdzić.

Krzysztof:

No I 10 Marcin Lewandowski tutaj opowiadał o tym, że on tę karierę budował długo. W ogóle z biegaczami jest tak, że oni ją budują długo. Przez to oni są, no po pierwsze, wolni, zmniejszy szansa na to, że im odbije, to raz, dwa, to są po prostu mają czas się do tego przyzwyczaić, co tam się z nimi wydarzy.

Kamil:

Marcin Lewandowski dwa tysiąc e

Krzysztof:

siedemnaście, tak, dwa tysiąc e siedemnaście na kilometr. Więc moje trzy przecinek pięć osiem nie wygląda tu imponująco, biorąc pod uwagę fakt, że dwóch chłopaków mnie obeszło na tej

Kamil:

Gdyby chcieć to przełożyć na taką bardzo matematyczną, na taki matematyczny sposób myślenia o mojej drodze do Żabki, to ja nie dochodzę do połowy Żabki, kiedy Marcin już z niej wraca dwa razy. Tak. Szybko. Po drodze, szybko. Isottoni wybić.

Kamil:

Dobra.

Krzysztof:

Ta droga, ona jest trochę bardziej stabilna I wydaje mi się, że bardziej uczciwa, tylko jak to powiedział raz Warren Buffett w odpowiedzi na jakieś pytanie w wywiadzie: Panie Buffett, no tak słuchamy pana porad I co nic odkrywczego, w sumie są 1 w miarę proste. Czemu wszyscy ludzie tego nie stosują? A on na to odpowiedział: No to łatwe, nikt nie chce wzbogacić się wolno. Więc mam tutaj dziś taki nie popularny motyw, czyli jak rosnąć wolno,

Kamil:

ale w miarę bez wywrotek. Bardzo ciekawe. Będziemy do tego wątku zapraszać naszych gości, ale też pewnie będziemy sobie sami o tym opowiadać, o naszych doświadczeniach I dzielić się tym, co nas w tym obszarze spotkało. Generalnie to jest przecież o nas show, nie bójmy się tego słowa. Ale zupełnie serio, jak sobie myślę o tym zagadnieniu, to mam takie Pierwsza myśl, jaka mi przychodzi do głowy, to że dochodzenie do pewnego miejsca, do którego chce się dojść I wytrwałość, jaka musi się z tym wiązać, to jest robota dla naprawdę potężnych kozaków.

Kamil:

I przy czym, przy czym chyba dosyć ważne jest, żeby pamiętać, jak myślę sobie, o sobie, żeby nie szukać ekstremalnych punktów odniesienia. Ty wspominałeś Warrena Buffetta. Gdyby to przełożyć na moje podwórko, w którym dosyć sprawnie się poruszam, zakorzeniając się w nim już od Dzisiaj mamy dwadzieścia cztery rok, czyli dwadzieścia dwa lata w zawodzie. To takich aktorów, których spotka I aktorek, którzy są na poziomie eksperckim w moim wieku, pewnie byśmy wszyscy sobie, ty I ja wymienili tak na szybciutko, nie wiem, dziesięć może piętnaście osób, nie? Przy czym

Krzysztof:

No nie wiem, Krzysztof Czeczot na przykład?

Kamil:

No to jest dobry, stach.

Krzysztof:

Karolina Goczyca.

Kamil:

No to też. No I co potem? Długo, długo nie jest. Jest potem Tomek Kot. 10:10 jak się taki młodziutki, fajniutki nazywał.

Krzysztof:

Szyszy, Szyszy, Szyś.

Kamil:

Tak, nawet zabawny, nie? No taki fajniutki młody chłopak. Myślę, że coś takiego będzie. No tak. Bo Czarska Magda.

Krzysztof:

Tak, tak. Janda się teraz ostatnio pojawiła. I to

Kamil:

jest aktorka już troszkę starszego pokolenia. Ale tak, wspaniała ciągle osoba. Ale teraz odsuwałem żarty na bok, no to jest tych kilka, kilkanaście nazwisk, a rzesza tych osób, które nie wytrwały lub nie miały szansy wytrwać w tym, bo ja dotykam sztuki, a tu zawsze jest trochę taki może nie najlepszy przykład, bo dużo zależy od gustu, a nie od praca, praca, pracą, ale też talent tutaj ma duże znaczenie gust I 10 momentum w życiu, czy tam się udało na tym cauntstingu spotkać tych osób, te osoby, które trzeba było spotkać. Ale dochodzenie do tego momentu tej pozostałej grupy osób wcale nie znaczy, że się już skończyło. Do czego zmierzam I tu jest mój maratonik puenty, że dochodzenie do eksperckiego tego levelu nie może być w żaden sposób spięte z licznikiem, z PESEL-em, licznikiem jaki masz na swoim życiu.

Krzysztof:

Myślę, że jednym z istotniejszych elementów jest to, żeby nie zakładać tego ekstremalnie, niewyobrażalnie niedaleko oddalonego punktu odniesienia, tylko właśnie poszukać najbliższego możliwego realizowanego celu. Tak. No bo jak sobie Warren Broffett oczywiście surrealistyczna sytuacja, tak? No ale jeżeli surrealistyczne porównanie, ale w jakiejkolwiek dziedzinie byśmy tego nie próbowali zrobić. Niech to nawet będzie aktorstwo, tak?

Krzysztof:

To jeżeli sobie pomyślisz, że Morgan Freeman to jest mój cel, no to jest on bardzo odległy, gdziekolwiek właściwie ktoś nie jest. I tak będzie we wszystkim. Oczywiście w sztuce,

Kamil:

wiesz, możemy mówić, idee mobilizujące na dzień dobry, że pomyślisz sobie, patrz, mogę wejść w słowo? Jak sobie myślę o tym, że w jakim miejscu jest teraz Piotrek Adamczyk? No to zakładam, że te 20-trzydzieści lat myślał o tym, tak jak każdy z nas, no jestem w tym zawodzie, żeby dostać Oscara I grać wspaniałe role I być światowo rozpoznawalnym. Ale potem, jak sobie uzmysłowisz, jak daleko drogę przejść, trzeba, żeby zagrać główną rolę w polskim filmie, jak ogromnie dużą robotę trzeba wykonać, żeby zagrać w filmie takim międzynarodowym z rozpoznawalnością europejską. A ile trzeba wykonać roboty, żeby rzeczywiście dostać propozycję I w języku angielskim zagrać w chojludzkiej produkcji, no to na dzień dobry jak masz tę wiedzę, możesz mieć poczucie: Nie no, to jest w ogóle nie do zrobienia I w ogóle demobilizujący, w ogóle to nie ma sensu najmniejszego, żebym się za to zabierał.

Kamil:

Piotrek, nie wiem ile ma Piotrek lat, pięć dych, troszkę może więcej, jest w wspaniałym momencie swojego życia, realnie dostając propozycję, grając w języku angielskim, czy amerykańskim akcencie, co jest cholernie ważne, bo przecież dla nich to jest dosyć kluczowe, żeby brzmieć tak, że po prostu brzmisz po amerykańsku, nikt się nie zastanawia, że akurat 10 twój akcent to jest taki powiedzmy sobie: A to chyba z Rosji jesteś albo z jakiejś innej tam dalekowschodniej rzeczywistości. Niemniej jednak, I teraz wracam do tego, co mówisz, założę się, że właśnie ta jego droga, nie wiem, nie pytam, może go warto zaprosić, o tym pogadać. To jest chyba fajny przykład.

Krzysztof:

Mam bliżej niż do Roberta. No,

Kamil:

Robert w Barcelonie, a Piotrek w Los Angeles.

Krzysztof:

Miałem na myśli metaforycznie bliżej. Wiesz, kontaktami. Kontaktami, tak.

Kamil:

Teraz zrozumiałem. Tak. To był żart oczywiście. Ale wracając do tego, co powiedziałeś, jak obserwuję Piotra doświadczenie, nie znając jego oczywiście, tych wyborów życiowych I nie rozmawiając z nim na 10 temat, na sto procent będzie naszym gościem, to myślę o tym, że 10 krok po kroku, dzień po dniu, film po filmie, teatr po teatrze szedł gdzieś do tego swojego marzenia, więc może 10 maraton, który zaczyna się na początku od entuzjastki, entuzjasty kończy ekspertem rozpoznawalnym, zaczyna się

Krzysztof:

de facto od marzenia. Może tak być. Marzenia I jakiegoś planu. No to teraz pytanie brzmi: co tu zrobić, żeby rozrysować względnie precyzyjną mapę, która pozwoli przebiec od tych marzeń do planu? Zaczynamy trochę brzmieć jak bieda coachowie, no ale spróbuję się jednak

Kamil:

Nie bójmy się, pamiętasz jak Sikora nas upierdzielił za to sformułowanie? I on miał rację. Tak, powiedział. Nie nazywajcie się w 10 sposób, bo tu tylko obniża Waszą wartość. I Josiu miał rację, Janeczek.

Krzysztof:

Może tak, aczkolwiek czy tam jest jeszcze coś obniżać? To też jest druga kwestia gdzie obniżać? Wartość czy tam jest jeszcze

Kamil:

z czego? Specjalnie to powiedziałem, że nie jestem głupszy jeszcze. Dobra, idźmy dalej. No, no, no, no, więc wiesz Bardzo ciekawe.

Krzysztof:

Marzysz sobie o tym, żeby robić ciekawe rzeczy, ale pytanie brzmi, jaka jest ta droga? Więc pierwszym, wydaje mi się, elementem, co całkiem się nieźle spina z tym co już do tej pory zrobiliśmy, są właśnie te nieopłacalne projekty, czyli na początku są takie trzy filary, które wydaje mi się, że prawie wszędzie musisz dzisiaj mieć, żeby sobie poradzić. Pierwszy no to nazwijmy to szeroko jest wiedza, której potrzebujesz, żeby jakiekolwiek rzemiosło wykonywać.

Kamil:

I to może być po prostu też samorozwój.

Krzysztof:

Tak, tak. Dostajesz książki, kursy, konferencje, blogi czytasz, po prostu jesteś w tym regularny niczym w niczym ZUS. W sensie zbierasz tę wiedzę I 10 etap jest raczej prosty bez względu na to czy jesteś tam.

Kamil:

Ja się śmieję, bo to było bardzo dobre, regularne niczym ZUS, to osiadło mi.

Krzysztof:

Mam jeszcze jedno takie porównanie, to jest specjalnie na dzisiaj, ale dowiesz się kiedy. Tak.

Kamil:

Czyli jesteś regularny niczym ZUS I zbierasz wiedzę.

Krzysztof:

Tak, sam zobaczysz, kiedy będzie to porównanie, będzie teraz oczekiwań. Więc zbierasz tę wiedzę. Zasadniczo czerpiesz zewsząd skąd się da. Starasz się ogarnąć to, co sprawia, że jesteś przydatny, nawet jak jesteś tam, nie wiem, trenerem z Excela, cokolwiek robisz. Nie wiem, też będę preminował trenerów z Excela, absolutnie nie.

Krzysztof:

Po prostu szukam jakiegokolwiek przykładu, który jest zrozumiały, tym bardziej, że sam kiedyś szkoliłem z Excela. I na początku jesteś tym amatorem entuzjastą niczym postać z Minionków, która się pierwsza ogarnęła do podróży, ale nikt jej nie chciał wybrać I nikt realnie rzecz biorąc nie chce dać ci żadnej roboty, chyba że zaakceptujesz właśnie 10 koncept nieopłacalnych projektów, czyli rzeczy, które z jakiegoś powodu są trudne, nie w tym mieście, wiesz, no nie za kasę itd. I bierzesz ją dlatego, że coś z tymi projektami jest nie tak, jak już wspomnieliśmy, taki niewygodny pakiet all inclusive z widokiem na cmentarz. Bierzesz tę robotę dlatego, żeby nachapać się trochę doświadczenia. I istotne jest to, że jeżeli wstrzymujesz się z decyzją, czekając na wybitną intratną propozycję, to to szczęście macie w poważaniu w tym momencie.

Krzysztof:

Ono do Ciebie raczej nie zapuka, zbyt wielu chętnych w tym przypadku, więc na dzień dobry powiedziałbym nie wybrzydzać, nie? W sensie bierzesz to, co leży I bierzesz nawet to, czego ludzie nie chcą po to, żeby zasłużyć na swoją przydatność. To jest 10 pierwszy etap. Jak zaczynasz zasługiwać na tę przydatność, powtarzanie realizujesz projekty, które możemy nazwać śmieciówkami, to po jakimś czasie wbijasz na półkę specjalisty, czyli trochę tej wiedzy już masz, jakieś pierwsze certyfikaty postawałeś, Pierwszych klientów, pierwsi klienci Cię nie powyrzucali, zasadniczo trzymasz jakiś tam fason I to jest dopiero moment kiedy masz trochę wiedzy I doświadczenia projektów żeby zacząć dbać o widoczność na początku jakąś lokalną wiesz koła studenckie czy jakieś swoje pierwsze wpisy na social media w sensie nie wcześniej Mamy te trzy filary: wiedza, doświadczenie I widoczność, to tej widoczności nie należy odpalać jak rakiety od zaraz, bo jak zaczniesz odpalać od razu, to jesteś automatycznie bohaterem memów Stup making sto people famous. I tu dochodzimy do tego pułapu, gdzie chyba zaczyna robić się ciekawie, no bo na dzień dobry to po prostu musisz nie marudzić I mieć relatywnie niską ratę kredytów hipotecznych, żeby być w stanie przetrwać 10 czas.

Kamil:

Dalej, idąc za tym, jak ja mam z kolei taką myśl, słuchając tego, co mówisz, żeby wytrwałość budować na słowie jestem. Bo za każdym razem, kiedy cokolwiek sobie nie powiemy, cokolwiek nie pomyślimy, to pada najpierw jestem. Jestem super lub jestem zły. Jestem bogaty lub jestem biedny. Jestem zadłużony albo jestem przed chwilę przed kontrakcją swojego życia w postaci pierwszego zlecenia na pięćset złoty plus VAT.

Kamil:

To jestem I to trwanie w momentum jestem jest super budujące. Jestem, po prostu jestem. Teraz jestem w tym momencie, za chwilę będę prawdopodobnie w innym, ale nie poddaję się, nie zatonąłem, nie zatonęłam. Idę dalej przed siebie mając ze sobą to, co jest najważniejsze do tej operacji jaką nazywamy sukces życiowy, czyli siebie.

Krzysztof:

To

Kamil:

jest wydaje mi się kluczowe, jak patrzę, znowu oczywiście będę się odwoływał do swojego życia I do tego, gdzie ja dziś jestem, to patrząc na to, w jaki sposób startowałem, a to jest dosyć ważne, że dosyć dowcipkujemy, ale jednak startowaliśmy, trochę może mniej, ale ja na pewno w czasach, kiedy nie było szansy na żadne social media, w ogóle nie było tego tematu, był moment, kiedy rzeczywiście dopiero startował YouTube. Więc budowanie tego doświadczenia opierało się na takim czystym zbieraniu tych czystym zbieraniu doświadczeniem bez szansy na jakąkolwiek widoczność budowaną równocześnie. Ta widoczność

Krzysztof:

Znaczy jakaś ona była, ona była na poziomie

Kamil:

Ona była na poziomie

Krzysztof:

Nie, ona była media, nie swoje, nie social media, no ale generalnie media były, tylko trudniej się było do nich dostać. Zobacz, że jak już tam się ktoś dostawał, to już głowy wybuchały. Ktoś był ekspertem. Ale zmierzam do tego,

Kamil:

że nie mogłem sam sobie zarządzać swoją własną telewizją, jaką jest dzisiaj Instagram czy tam Facebook. Nie mogłem sam siebie definiować I sprzedawać mając w ręku narzędzie, które dzisiaj jest czymś zupełnie oczywistym. Ale to budowanie tego backgroundu do późniejszego stabilnego, spokojnego wzrostu oparte było w moim przypadku, myślę, że w przypadku wielu, wielu osób, na konsekwencji pokazywania, że jestem taki, jaki jestem w danym momencie.

Krzysztof:

To jest tak samo jak w bieganiu, że sobie pozwolę na pierwszy dobiegnięcie do puenty, że najpierw budujesz bazę tlenową, dopiero potem siebie Pojemność. Tak, za technikę, pojemność płuc, jak ustaliliśmy, objętość. Tak, więc najpierw musisz być w miarę wytrzymały I właśnie o to chodzi trochę, że jeżeli biegniesz za szybko, czy za szybko do pewnych rzeczy dochodzisz, to nie masz tej bazy,

Kamil:

bez treningu, tak?

Krzysztof:

Bardzo łatwo potem ci to zburzyć. To Marcin, w ogóle powinniśmy tutaj Marcina zaprosić Lewandowskiego.

Kamil:

Już mamy drugiego

Krzysztof:

gościa. I trzecią

Kamil:

gościnię, o której mówiliśmy przed strzał albo potem. To Marcin Fajnie, że

Krzysztof:

udało mi się nie zdradzić kolejnych gości. Co Marcin? To on właśnie mówił o tym, że bez baliści to są tacy ludzie, którzy dochodzą do wielkich karier bardzo szybko, bez przechodzenia przez poszczególne fazy, bo ta kariera jest tam bardzo dynamiczna. W sensie wychodzisz, jeżeli grasz w tej ich lidze, nie wiem, jak się nazywała Liga czy jakoś tam w

Kamil:

każdym razie. Na angielski. Mówiłem ci o

Krzysztof:

tym. To ta Liga.

Kamil:

Nie, NHL to są hokejarze, a tamci się nazywają jak?

Krzysztof:

No nie wiem.

Kamil:

I proszę bardzo.

Krzysztof:

A tam jak się nazywają?

Kamil:

Nie, nie podpowiadajcie. Nie, nie podpowiadajcie. Liga baseballu. Liga baseballu się nazywa National Basedball League prawdopodobnie, czyli MB, co? National BNBL.

Kamil:

MLB,

Krzysztof:

czyli? A od? Major League baseball. No jasne, to było w miarę oczywiste. Więc on pokazywał 10 przykład, że tamci ludzie bardzo szybko dochodzą do gigantycznych karier bez tych stopni po drodze.

Krzysztof:

I to powoduje, że no nie zdążysz się zaaklimatyzować. To jest jak w nurkowaniu po prostu jak za szybko wypłyniesz, to to może być twoje ostatnie wypłynięcie, nie? O czym dowiedział się ostatnio pewien telefon.

Kamil:

Mój iPhone. Tak, pohacie. Ale nie, mój iPhone się dowiedział, że na głębokości trzydzieści metrów jednak się nie da.

Krzysztof:

No nie zadziała. Nie da się robić. Nie chcę

Kamil:

o tym mówić, bo to jest żenujące.

Krzysztof:

Właśnie, dlatego to byłoby.

Kamil:

Nie, Nie, to jest takie doświadczenie, które myślę, że powinno ze mną zostać na dłużej. No po prostu, no nie sprawdza się iPhone na trzydzieści metrach pod wodą. No nie sprawdza się. Jest jakaś taka rzecz, że przestał działać. Więc jeżeli idziecie nurkować, to zostawcie na brzegu telefon.

Kamil:

I dalej, ja znam Mógłbym teraz ze trzy, cztery, pięć nazwisk zrzucić takich, że szybko wystrzelona kariera aktorska, czy to żeńska, czy to męska, I nie tam daleko w Hollywood, tylko tutaj na brzegu Wisły rozwijana, sprawiła dwie bardzo takie, powiedziałbym najczęściej sprawiała dwie podstawowe, dwa problemy. Pierwszy to jest taki, że szybko kometa przeleciała I szybko odleciała, zniknęła. Nikt nie jest dalej zainteresowany, bo już jesteś osobą, która pokazała to, co mogła pokazać szybciutko I dlatego dalej byśmy jednak Ciebie nie potrzebowali, bo już wiemy, na co Cię stać. A druga powoduje to prawdopodobnie, pewnie gdzieś jest to dalej, duże kłopoty, takie mentalne. To znaczy idzie za tym I dlatego warto budować stabilny wzrost, bo przy takim dużym uderzeniu sławy, pieniędzy, ego przecież, uwielbienia kolegów, uwielbienia rodziców, jeżeli się tego uwielbienia nie miało, albo uwielbienia pani w Żabce, która mówi: o, to pan, tak?

Kamil:

Wojciech ma lajka. Nie? Ja sam Krzysztof Czeczot. No I to ja akurat takie Ale już to już pracowałem na terapii, spokojnie. Żarty na bok.

Kamil:

To robi duży, duży kłopot, że nagle musisz sobie zacząć radzić z rzeczami, do których w ogóle nie było się przygotowanym. 10 stabilny wzrost, który sobie planowałeś, 10 rozwój, o którym myślałeś, nie zakładał, że będziesz musiał sobie szybko poradzić nie z tym, jak go budować, tylko jak sobie radzić z tym osiągniętym już sukcesem.

Krzysztof:

Tak, bo nie masz filarów, to się po prostu burzy. Dokładnie. Tam zawsze czegoś ci będzie brakowało. Wtedy wydaje mi się, że nie jesteś w stanie za szybko wyzdrowieć z syndromu oszusta, że on już wtedy staje się częścią twojego DNA, jest jak wirus, jak już go raz miałeś, to on już zostanie na stałe.

Kamil:

Tylko szybciutko, bo nie wiem, może to nie należy, ale 10 syndrom oszusta, czyli takie poczucie wewnętrzne, że to co osiągnąłem, osiągnęłam nie należy mi się, że raczej na to nie zasługuję.

Krzysztof:

I że chyba nie umiem tak naprawdę Dokładnie. Właściwie to są lepsi I zaraz mi nie odkryją.

Kamil:

Tak, tak, odkryją, że to oszukiwałam. Oszukiwałam.

Krzysztof:

I być może właśnie kiedy to tempo wzrostu jest bardzo, bardzo wysokie, to wtedy on ci się przytrafia częściej, musielibyśmy kogoś bardziej branżowego zapytać. Natomiast tak czuję, żeby mogło być. W każdym razie 10 pierwszy etap, który budujemy, czyli dojścia do drogi, do tej ścieżki specjalisty, to ja na 10 etap mówię chcę zlecenia. Czyli zlecenia ciebie nie chcą, a ty je chcesz. Jest to taka typowa sytuacja, z jaką mierzy się większość moich kolegów na Tinderze.

Kamil:

No dobra. Skończyłeś teraz, dobre. To było to drugie? Czterdzieści pięć minut. Tobie rozłożyłeś.

Kamil:

Dobra, ale teraz masz telefon od razu słuchacza, który dzwoni I mówi: Dzień dobry, nazywam się Krzysztof, dzwonię do pana, proszę pana, z Rabki I mam takie pytanie: No ale ile może trwać 10 pierwszy etap mam zlecenie, proszę pana, bo ja już czwarty rok.

Krzysztof:

Tyle może trwać, ile trzeba, ale jeżeli trwa za długo, to oznacza, że jesteśmy za bardzo wybredli I nie bierzemy rzeczy, które nas uczą, tylko bierzemy te rzeczy, które już nam dają w tym momencie dużo pieniędzy I nic więcej.

Kamil:

Ale co to jest to za długo?

Krzysztof:

Nie wiem, tego się nie da określić. W sensie to jest to, że jest to moim zdaniem nie do

Kamil:

Dobra, to nie skwantyfikujemy tego na poziomie czasu I liczby pod tytułem rok, dwa, trzy, ale może na poziomie pewnego stanu emocjonalnego można by to nazwać. Bardzo mnie to ciekawi, serio, mam to pytanie

Krzysztof:

do ciebie. Nie jestem przekonany, czy mogę to powiedzieć, że jestem w stanie to skwantyfikować, natomiast zaczynasz rozumieć, kiedy tak jest, gdy nie musisz aktywnie szukać po prostu pieniędzy na chleb, na przetrwanie, czym ono by nie było. A więc już po prostu 10 twój pipeline, ta twoja linia zleceń sama przechodzi albo jakoś się pojawiał. Przynajmniej ty już wiesz, gdzie szukać roboty. Tyle że moim zdaniem cokolwiek byś nie robił, jeżeli robisz to na swoim, dochodząc do tego drugiego etapu, czyli mam zlecenia, to jest najgorszy etap, jaki możesz skończyć w życiu.

Krzysztof:

Czemu? Bo realnie rzecz biorąc konkurujesz z całym światem, lepiej zorganizowanym, marketingowo wyspecjalizowanym, sprzedażowo wyspecjalizowanym, działającym w większych biznesach, a ty jesteś sam sobie starymi I okrętem I jednocześnie zaczynasz tyrać po dwieście pięćdziesiąt godzin w miesiącu, żeby utrzymać 10 status quo, który realnie byś miał wtedy, gdybyś poszedł sobie do kogoś do pracy, która by cię za otwartymi rękami przyjęła. I wtedy moim zdaniem są dwie drogi: albo akceptujesz to, że skręcasz, idziesz do kogoś do pracy, zaczynając być jednym z trybików, powoli awansować, albo szukasz drogi ewakuacji z tego stanu, gdzie jesteś jedynie specjalistą I chcesz wskoczyć na półkę eksperta I to dopiero ciekawa droga. Moim zdaniem to jest najciekawszy etap, jednocześnie najbardziej brutalny w myśl starego chińskiego przysłowia, czyli jest takie przekleństwo oby się żył w ciekawych czasach. I to są właśnie te ciekawe czasy, bo nie masz realnie przewagi nad rynkiem, w związku z czym musisz tyrać więcej I konkurować ceną I tego nie ograsz.

Krzysztof:

Co wtedy trzeba zrobić? Moim zdaniem jedną z lepszych opcji wtedy jest wybór MVM, czyli MVM Viable Market, że tak znowu językiem polskim zaszpanuje.

Kamil:

To było też zagraniczne.

Krzysztof:

Minimalny możliwy, najmniejszy możliwy rynek, w którym jesteś w stanie się wyspecjalizować I przez to, że on jest taki wąski, mało kto tam sięgnął, to ty jesteś w tym lepszy. Na przykład w prezentacjach były to pit decki dla startupów, nie? W sensie jedna rzecz, którą robisz I dzięki temu, że robisz jedną rzecz, to robisz ją lepiej niż cały świat. Albo, nie wiem, w aktorstwie też pewnie byśmy coś takiego znaleźli, ale to jest szukanie jakiejś swojej małej szczeliny, nawet nie niszy, w którą jesteś w stanie się wcisnąć I na temat tej szczeliny wiesz wszystko. A do tego dokładasz potem minimum Viable product, czyli to co sobie 10 produkt, który ludzie chcą kupować, który permanentnie testujesz I poprawiasz tak długo, jak aż jesteś w stanie go pudełkami wręcz wypuszczać, nawet jeżeli byłyby to pudełka cyfrowe.

Krzysztof:

I mając te dwa elementy, dopiero dochodzisz do jakiejś tam stabilizacji I to jest moment, w którym warto byłoby szukać jakiejś widoczności, co prowadzi mnie do pytania, na które zaraz sam odpowiem, więc wygodne pytanie: Jak dostać je na konferencję? Otóż należy szukać wśród tych konferencji, gdzie znowu nie ma konkurencji. Czyli wbijać się na eventy studenckie, na jakieś lokalne meetupy, czyli szukać tych miejsc, które nie dają ci od razu splendoru

Kamil:

reflektorów. W ogóle bym to rozszerzył, nie konferencji w twoim mateczniku, ale w ogóle popatrzcie na swoje życia I na swoje ścieżki I na kariery, drogie słuchaczki I drodzy słuchacze I znajdź analogię do swojego środowiska. No dobra, załóżmy, że składamy w to słowo konferencję.

Krzysztof:

Tak, jakiekolwiek miejsce, w którym jesteś widoczny I wtedy powoli, powoli dzielisz się tym doświadczeniem, podsumowujesz I mądrzejesz. Dlatego, że jeżeli regularnie dzielisz się swoim doświadczeniem, no to to ma niestety swoje wady. Jeżeli się przyczepie tej konferencji pojedziesz sobie nawet na jakiś tam studencki jakieś studenckie wydarzenie typu Jungle Webb Łodzi czy cokolwiek tam organizują studenci pod płaszczykiem uczelni co roku konferencje, przyjedziesz I pogadasz sobie o warsztacie scenicznym u aktora, świetnie wypadniesz, no bo w końcu to warsztat sceniczny, to niestety takie wystąpienie ma jedną wadę Za rok zaproszą cię znowu. Dlaczego? No bo ci świetnie poszło.

Kamil:

Okej, czyli to jakby odkładająca na moje środowisko to jest przekleństwo polegające na tym, no to jak potrzeba złego bandziora, to weźmy tego aktora.

Krzysztof:

Nawet nie trzeba by było tego przykładać. Chodzi o to, że po prostu jak zrobisz to raz dobrze, to wtedy musisz wrócić za rok albo możesz wrócić za rok, ale co się okazuje, nie możesz mówić w tym samym temacie, nie mówisz mówić tego samego. A więc musisz przygotować coś nowego I znowu przemienić trochę wiedzy. I to, co jest istotne, taki element, który pozwala się dzisiaj wybijać, który jest efektem ubocznym tego, że prowadzisz swoje kanały, to znaczy to jest Instagram, podcast, dzisiaj czy wcześniej wystąpienia, czy to by to nie było, jest to, że przez to, że tą wiedzą się regularnie dzielisz, to dochodzisz do miejsca, w którym wyczerpujesz to, czego się do tej pory nauczyłeś. Jeżeli dalej chcesz się tą wiedzą dzielić, to musisz wciągać nowe książki, nowe pozycje, nową wiedzę, szukać tej nowej rzeczy, którą dalej jesteś w stanie sprzedawać, czy którą dalej jesteś w stanie się dzielić.

Krzysztof:

Siłą rzeczy musisz mądrzeć. A więc się dzielić. Siłą rzeczy musisz mądrzeć. A więc wpadasz na nowe rozwiązania, jesteś mądrzejszym specjalistą I trafiają ci się ciekawsze projekty. Więc jeżeli odejdziesz, odrzucisz 10 filar widoczności, to automatycznie rezygnujesz z rozwoju na dwóch pozostałych.

Krzysztof:

Dlatego, że nie będzie ci się chciało sięgać po coraz ciekawsze, po jakieś ciekawsze rozwiązania, czy nie znajdziesz tych rozwiązań w momencie, kiedy nie będziesz miał dostatecznie dużo dopaminy, która motywowałaby cię do tego, żeby czytać, szukać nowych rzeczy. Jesteś ze mną?

Kamil:

Tak, tak, tak, jestem, jestem. Idę zaraz za tym, że ja bym to u siebie nazwał coś takiego, jak szczelina wiedzy. To znaczy, z jednej strony myślisz sobie Ja mam tak, że nie jestem okej, dotarłem do pewnego momentu, w którym się czuję komfortowo, w którym się czuję fajnie, ale kurka ciągle czegoś brakuje. Jest ta szczelina mała, która nie dopina tego całego obrazka, nie zamyka go, nie sprawia, że ba ba stało się, tylko tam jest jeszcze jakiś nazwijmy to, że z tego balonu, który już sobie nadmuchałem, ucieka powoli powietrze. Teraz nie rzecz w tym, żeby zatkać 10 balon, tylko żeby pójść za tym uciekającym powietrzem I zobaczyć, co jest poza tą bańką, którą stworzyło się I którą się zbudowało przez 10 pierwszy etap pracy.

Krzysztof:

Tak, ale z różnych przyczyn w ogóle sięgasz po tę widoczność, po 10 balon, po te rzeczy. Czasami jest to oczywiście jakiś tam próżny powód, ale jak to się fajnie mówi w ekonomii behawioralnej ludzie lubią robić dobre rzeczy ze złych pobudek. I to jest zupełnie okej, że chcesz tam zaimponować sąsiadowi nowej koleżance czy komuś, że znasz włoski. No I okazuje się, że akurat przechodzisz do kempingu, no I jest włoski Fordamis, I jakby wciągasz to. I tak samo tutaj ta widoczność, o której mówię, ona jest często postrzegana jako takie, Jak to powiedzieć?

Krzysztof:

Jako taki płytki

Kamil:

Tak, że bucujesz.

Krzysztof:

Bucujesz taki przejaw, nie wiem, wielkiego ego I tak dalej. To my krytykujemy tych ludzi, którzy właśnie szukają tego takiego, często wydawać by się mogło sztucznego poklasku, no bo po cholerę gwiazdorzy itd. Tego typu uwagi, to wiesz, 1 są polski jak Wieliczka, nie?

Kamil:

Tak, tak.

Krzysztof:

Widzisz, to drugie porównanie jakby

Kamil:

Polski jak Wieliczka.

Krzysztof:

Czekałem na sztopowicz, ale dałem ci takie półtorej sekundy, żebyś to złapał.

Kamil:

Nie no zrozumiałem, bardzo ładne I takie jeszcze budujące, wiesz, dumę, bo Trochę tak. Powinniśmy być dumni z tego, że jest polska Wieliczka. Otóż, otóż

Krzysztof:

I wracając, więc chodzi o to, że ludzie odrzucają te kroki, które łatwo jest im wyjaśnić, że a, to nie dla mnie, nie chcę robić z siebie głupka, nie chcę być na świeczniku, nie chcę czegoś tam. Tymczasem, niestety, jak to znowu oklepanie się mówi, sukces jest często w tych czynnościach, których unikasz. I tu to jest właśnie jedna z tych rzeczy nawzajem te trzy filary się napędzają. I w tym sezonie proponuję, żebyśmy naszych gości przepytywali o to, jak ta ich motywacja, jakie filary sobie wyznaczali, że to się wszystko przeplatało I prowadziło do ciekawego sukcesu.

Kamil:

Super, ja mam jeszcze, już teraz jak powiedziałaś o tym, że sukces jest w tym, czego się unika, od razu pomyślałem o spotkaniu z pewną osobą, która nam to wszystko rozpycha od strony psychologicznej. Dobrze. To będzie, kurczę, myślę, jeden z dłuższych naszych podcastów, bo to będzie wiedza taka stricte psychologiczna, ale mam taką osobę w telefonie, która nam pięknie opowie, dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej, dlaczego unikamy tego, co mogłoby być potencjalnym sukcesem. Fajnie, fajnie, fajnie.

Krzysztof:

Po drodze na tym właśnie, jak przechodzi się z tej półki specjalisty do eksperta, tam moim zdaniem jest najwięcej ciekawych rzeczy, które jeszcze będziemy w stanie zebrać od naszych gości I je rozkminić. Znowu nawiążę do tego Marcina Lewandowskiego, bo jakoś tak mi ją tutaj ciągle przechodzi do głowy, że on biegnąc po swój pierwszy medal mistrzostw świata, a biegł po niego wiele, wiele lat, między innymi był pierwszym białym człowiekiem, który wyjechał trenować na płaskowyż. Wydaje mi się, że do Kenii, potem do Etiopii, ale mogę tu konfabulować, gdzieś najpierw do jednego z tych krajów I po prostu kilka miesięcy zaszył się wręcz Powiedz

Kamil:

mi, co to znaczy, że wysoko biegał, tak?

Krzysztof:

Tak, tak, no bo jak biegasz wysoko, no to masz tam mniej tlenu, przyzwyczajasz się do tego, a potem jak zejdziesz na dół, to jesteś takim super człowiekiem. Dzisiaj to jest popularny w ogóle trening I to wiele osób tak robi, ale wtedy on był jednym z pierwszych, który po prostu w dżungli trenował, przez kilka miesięcy wyjechał I to zrobił. Więc tu oczywiście znowu mamy 10 motyw poświęcenia, który trzeba zrobić, by przeskoczyć na kolejny poziom, ale istotne jest to, że jesteś już specjalistą, który sobie radzi I potrafi odtwarzać pewne schematy, ale jak jesteś ekspertem, to jesteś człowiekiem, który tworzy własne schematy, bo wiedziałeś, kiedy te proste nie działają. Czyli jeżeli robisz coś x lat I to cię doprowadza tylko do jakiegoś tam przeciętnego rezultatu, zaczynasz myśleć sobie, w jaki sposób ludzie, którzy zrobili to, co zrobili, pobiegli trochę dalej. W dwa tysiąc e czternaście roku pamiętam, że ja byłem na konferencji Infoshare, na której dostaliśmy straszne bęcki, w sensie bardzo źle nam poszło to wystąpienie, ale my już nie byliśmy występowałem w parze z moim kolegą Kamilem Stawiarskim, nie byliśmy już amatorami.

Krzysztof:

No I to, co pozwoliło mi później przejść trochę dalej, to to, że na tej samej konferencji występował już już tam stary list Paweł Tkaczyk, który z tą samą publicznością jednak zatańczył zupełnie inaczej niż ja. Więc ja wtedy pomyślałem sobie, co tacy ludzie jak Tkaczyk, których sobie prześledziłem, mają czego ja nie mam. Byli doskonali, jeżeli chodzi o warsztat sceniczny, byli doskonali, jeżeli chodzi o komedie, super improwizowali, nieźle chwytali wartość merytoryczną. Więc zacząłem robić wywiady z ludźmi, którzy mogliby uczyć tych ludzi, których chciałem śledzić. I to jest właśnie 10 sposób wyszukiwania rozwiązań, tak, które nie są w co drugim podręczniku, no bo gdyby tam były, to wszyscy by to powtarzali.

Krzysztof:

Tak, tak, tak. Więc jest to jedna z rzeczy, które warto robić, czyli dochodzisz do miejsca, w którym przeszczepiasz rozwiązania z jednej dyscypliny do drugiej, np. Z komedii do wystąpień publicznych tutaj na tym przykładzie. Swoją drogą ta metoda przeszczepiania nazywa się bisocjacją, ładne słowo na dziś.

Kamil:

Bardzo ładne, bardzo ładnie. Sponsorem dzisiejszego podcastu jest bisocjacja. Bisocjacja, bisocjacja. Tak, trudne. Po reklamie.

Kamil:

No fajnie, ok, no to tyle tytułem wstępu pewnie. Będziemy za chwilę dobiegać do pierwszego okrążenia,

Krzysztof:

czyli do

Kamil:

końca pierwszego odcinka, tego drugiego sezonu. Wygląda ciekawie I takie mam no, mam exife.

Krzysztof:

Wprowadzające. Muszę powiedzieć, że wyjątkowo wolno się teraz chyba rozkręcamy. Mam wrażenie, że się trochę rozciągamy po tym pierwszym biegu w tym odcinku, ale ja już teraz wiem, że jak się za szybko człowiek weźmie zabieganie, no to wtedy łapią go kontuzje, dowiaduję się, że ma różne nowe mięśnie, które okazuje się, że można kontuzjować. Na przykład dowiedziałem się, że ma mięsień krawiecki. Wiedziałeś, że masz mięsień krawiecki?

Krzysztof:

Oczywiście.

Kamil:

Tak. Po prostu wiedziałem to. A gdzie

Krzysztof:

on jest? No właśnie? Jak spojrzysz na niego, to ewidentnie on się musiał nazywać krawiecki. W sensie, większość ludzi, umówmy się, pewnie nie wie. Jak krawa.

Krzysztof:

Dobra chłopaki, wiecie czy wiecie gdzie jest mięsień krawiecki? Ty wiesz, no bo ty jesteś fizjo, tak? A ty pracujesz fizjo, dobra mamy akurat kiepską grupę testową. No ale ogólnie rzecz biorąc, ja nie wiedziałem, że istnieje taki mięsień, ale jak sobie spojrzysz na niego, wbijesz mięsień krawiecki, to myślisz sobie, że gdyby on się nie nazywał krawiecki, to by go przemianowano na krawiecki, on się musiał tak nazywać.

Kamil:

A wiesz, gdzie jest mięsień gruszkowaty? Nie. A jak sobie pomyślisz, jak wygląda gruszka Ok, dobrze. To ulokowanie mięśnia gruszkowatego jest tylko w jednym miejscu możliwe w ciele ludzkiej. I wydaje

Krzysztof:

mi się, że to jest dobry znak, by jednak dobiegać te puenty pierwszego odcinka. Więc, co będziemy robili? Co będziemy robili w tym sezonie, 10 taki odcinek rozgrzewkowy? Po pierwsze znowu uciekali goście ze sportu, ze świata biznesu, z aktorstwa, czyli mówiąc po polsku nasi znajomi,

Kamil:

a także

Krzysztof:

czekamy na odebranie wreszcie zaproszenia przez Roberta Lewandowskiego, wiesz, że jestem spokojny na tym. Myślę, że będę wracał do modelu Resa, którego ledwie zahaczyliśmy, bo tam pewnie kilka rzeczy będzie. Będziemy pewnie mówili tutaj o wytrwałości I innych przepisach. I mam jeszcze taki jeden pomysł, którym się z Tobą nie podzieliłem, ale wrzuciłbym go dziś.

Kamil:

Bardzo proszę.

Krzysztof:

Mianowicie, może ktoś z Was ma jakiegoś kandydata lub jakąś kandydatkę, którą powinniśmy tutaj zaprosić I przepytać z jej ciekawej kariery zawodowej, czy z wybitnych osiągnięć, to jesteśmy prawie że otwarci na takie propozycje I prosimy kierować je na nasze Instagramy, gdyż je najłatwiej znaleźć.

Kamil:

Tak jest. No mili, to by było na tyle. Pamiętajcie o tym, że nie za szybko I jeżeli mogę sobie pozwolić na takie już zasadne, jeżeli tak bym mógł to określić I stosowne w moim wieku, mentorowanie, to powolutku do celu. Dokładnie. Ja takie kiedyś usłyszałem sformułowanie, takie zdanie piękne usłyszałem.

Krzysztof:

Łagodnie, spokojnie, do celu. I tą piękną myślą kończymy dzisiejszy odcinek. Cześć. Cześć.

Creators and Guests

Kamil Kozieł
Host
Kamil Kozieł
Mistrz wystąpień publicznych i twórca cyklu edukacyjnego "4 warstwy prezentacji".
Krzysztof Czeczot
Host
Krzysztof Czeczot
Aktor, producent. Pasjonat nurkowania w oceanach i w rozmowach.
Jak przejść z miejsca SPECJALISTY do EKSPERTA? - Krzysztof Czeczot i Kamil Kozieł
Broadcast by