Krzysztof Czeczot&Kamil Kozieł - Nadgodziny na urlopie, czyli jak pracować na wyjeździe.
A te rzeczy ważne kluczowe to jest Solden.
Kamil:Solden, tak.
Krzysztof:Wyjazdowy podcast, bo będziemy sobie gadać dzisiaj o tym, jak wyjazd wpływa na odświeżenie twojego mindsetu, jak wyjazd wpływa na twoją, na waszą, na twoją Kamil, na moją Krzysztof? Dziwnie, że mówię do siebie: Hej Krzysiek, cześć Krzysiek.
Kamil:W ogóle tego nie oceniam.
Krzysztof:Mój lekarz mówi, że to minie, tylko muszę brać te leki. Dobra, na naszą twórczość, a właściwie na taki świeżość tej twórczości.
Kamil:Na kreatywność, na te pomysły, jakąkolwiek późniejszą robotę.
Krzysztof:Pamiętaj o tym, żeby ciut bliżej mieć mikrofon. O tak, tak jest świadomy, tak jest fantastyczny. Dobra.
Kamil:To są takie, powiedziałbym partyzanckie warunki,
Krzysztof:ale z profesją. Ale w
Kamil:nich myślę, to jedyne co mi przychodzi do głowy jako takie adekwatne porównanie, to trochę jest to twój styl jazdy na nartach, tak dzisiaj bym powiedział.
Krzysztof:Ale widzisz, I odnosząc się do mojego tego stylu jazdy
Kamil:Czyli zjeżdżasz bez wypadku, ale kiepsko na to patrzy.
Krzysztof:Ok, ale w momencie, w którym ja podkręciłem te potencjometry tam jak należy, można by powiedzieć, że zjeżdżam, już się nie wywracam I zaczyna to nieźle wyglądać.
Kamil:Przejdźmy do, w takim razie meritum naszego podcastu dzisiaj.
Krzysztof:Bardzo proszę, zapraszam. To, że jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, opowiadaliśmy o tym w poprzednim odcinku I to jest rzeczywiście koincydencja, która sprawiła, że jest to wydarzenie twórcze. Jest to
Kamil:absolutnie przypadkowa sytuacja. W ogóle nikt się tego nie spodziewał. Zupełnie równolegle wybrałeś, jak się potem miało ukazać najlepszy możliwy hotel w całym Zylden, wybrałeś najlepszy możliwy ośrodek narciarski w całej Austrii, no I przyjechałeś do akurat tego hotelu w najlepszym możliwym terminie, jaki tylko mógłby być, czyli akurat w tym, w którym ja I cała moja ferajna się tu pojawiliśmy.
Krzysztof:Szkoda tylko, że pogody nie było.
Kamil:Słuchaj, czy można mieć wszystkiego?
Krzysztof:To prawda.
Kamil:Dzisiaj akurat była, ile dzisiaj zrobiłeś kilometrów na Estocku? Najlepsza pogoda była dzisiaj z całego wyjazdu.
Krzysztof:Dzisiaj zrobiłem jakieś trzysta metrów, od gondolki do tej restauracji, żebyśmy zjedli razem obiad, ale się tam w końcu nie spotkaliśmy, bo wyście pojechali dalej gdzieś niżej.
Kamil:Ok, no to świetnie nam poszło, ale tak ogólnie do dzisiaj była fenomenalna pogoda, a ta pogoda wiesz, że pada, że śnieży, że wieje, to ona również jest dobra, bo ona pokazuje ci w jakich w ogóle warunkach narciarskich można jeździć I dzięki temu, że ona jest taka jaka jest, to ty się po prostu lepiej uczysz, a Zelden wiedziało, że ty się akurat będziesz uczył, to też nam zabrało trochę słonecznych dni po to, żebyś ty mógł nabrać większego skilla. Ale na koniec tego wyjazdu wciąż miałeś jeszcze jeden słoneczny dzień do wykorzystania, no z którego z własnej woli zrezygnowałeś, no ale to ty jesteś parówką a nie miasto, nie?
Krzysztof:Tak, lub też, lub też odwróciłbym tą piłeczkę, odbiłbym tą piłeczkę z powrotem. Nie do końca muszę być parówką, ponieważ dzisiaj jest, dzisiaj robiłem to, o czym właściwie będziemy gadać. To znaczy, ja dzisiaj do południa spędziłem czas ze sobą I z pisaniem, ja mówiłem o tym na poprzednim naszym spotkaniu, że ja tu jadę, żeby trochę odsunąć się od miasta, od tempa, od życia, od spraw takich codziennych, bo muszę pisać, muszę skończyć pisać sztuczkę, sztukę teatralną, którą obiecałem sobie, że skończę pisać do końca stycznia, a mamy dzisiaj końcówkę stycznia.
Kamil:No, jeszcze świat ludzie, jakbym patrzył na 10 termin oddania pracy magisterskiej, to bym pomyślał, że właściwie to mógłbym spokojnie zacząć, a jest dwadzieścia sześć stycznia.
Krzysztof:No I jeszcze jest trochę czasu,
Kamil:jeszcze jest pięć dni. Niektórzy z moich znajomych, które by trzy napisali.
Krzysztof:Pomyślałem o czymś takim, że którzy z twoich znajomych jeszcze nie mają pracy magisterskiej, bo trochę już lat minęło od tego.
Kamil:To też, to też, jeszcze piszą.
Krzysztof:To jeszcze piszą.
Kamil:Studia, nie wyścigi.
Krzysztof:Wszystko ważne, ważna jest jakość a nie czasowa. Otóż to, otóż to.
Kamil:Oni po prostu długo zbierają literaturę.
Krzysztof:Więc ja dzisiaj rano do południa, czy tam do godziny czternaście:zero siedziałem I dłubałem I absolutnie to był mój dzień, to był 10 czas, to było to, co ja potrzebowałem. Czyli z racji poszło? Bardzo dobrze, dziękuję, zupełnie serio, bardzo dobrze. Zamknąłem pewną całość, pewną część, którą musiałem zamknąć. Odświeżyłem sobie to wszystko, co zostało wcześniej napisane.
Krzysztof:Wyresowałem to, co przyszło mi w trakcie resetu wczorajszego, wieczornego, czyli te wszystkie pomysły, które mi się wydawały fajne, ale nie do końca, dzisiaj zostały uznane za złe I zostały po prostu usunięte. Reasumując, dokładnie 10 wyjazd I ta praca tu I też trochę o tym będziemy gadać, czy jest teraz coś takiego, jak urlop, czy jest właściwie home office wszędzie, gdzie jesteś, czy to na wyjeździe rodzinnym, czy to na wyjeździe solo, czy to na urlopie, więc reasumując, wracając do mnie, 10 wyjazd to był bardzo dobry czas I właśnie to odsunięcie się od życia codziennego sprawiło, że mogłem spokojnie I myślę na tym etapie z sukcesem dokończyć swoją robotę.
Kamil:I tak zazwyczaj jest na urlopie, bo ja właściwie dzisiaj szykuję tekst do mojego niedawno uruchomionego ponownie newslettera I jak już wyjeżdżałem to byłem tak przegrzany robotą, że nie byłem w stanie patrzeć na komputer, nawet jak już zaczynałem dzień. Wchodziłem na szkolenie, gdzie robię to raczej na automacie, no bo robię to dwieście dni w roku, no to nawet nie wiesz, kiedy rozpoczynasz 10 proces, to tak, no to jak robisz to tak często, no to czuje się trochę jak ci zaawansowani instruktorzy narciarstwa, którzy na tych trasach, które wyglądają jakby były po prostu pionową ścianą zachowują się jak gazelki, tak? Robisz to całkowicie automatycznie, ale ja już byłem tak przegrzany tą robotą, że niczego nie byłem w stanie kreatywnego napisać. Po prostu mam tam parę rzeczy do dokończenia, za chwilkę zamykam kurs online, piszę tam parę newsletterów, ale pamiętam, że jak wyjeżdżałem, miałem jeden dzień w pracy bez szkolenia, to może napisałem trzy akapity I jak je potem przeczytałem to stwierdziłem, że lepiej było w ogóle do pracy nie przechodzić. Więc dobrym pomysłem jest właśnie to, żeby totalnie dać na wstrzymanie, kompletnie się odciąć I dopiero zalać trochę paliwa, a już mając to paliwo wrócić do procesu twórczego I tak zupełnie serio, to jest niezbędna rzecz, żeby raz na jakiś czas zmienić kontekst, żeby powstało w ogóle coś ciekawego, no bo jeżeli jesteś cały czas w tym samym sosie, to po prostu nie widzisz innej perspektywy, nie widzisz innych rzeczy, nie jesteś ciekawy nowych ludzi, nie jesteś ciekawy nowych sytuacji, kontekst cię nudzi.
Kamil:Masz grać cały czas tymi samymi kartami, no I pół biedy, jeżeli te karty są w ogóle zgrane I jeżeli używałeś ich tak często, że wiesz, że akurat 10 trik zawsze wejdzie, a trochę inaczej jest wtedy, kiedy już czujesz, że to tyle razy po tym, że tak trzymając się tej metafory narciarskiej zjechałeś, że tam już powoli ze śniegu przedostajesz się do trawki powoli, więc już nie mamy po czym zjeżdżać, więc same muldy, ewentualnie kamienie. Trzeba po prostu zmienić kontekst.
Krzysztof:No dobra, ale dlaczego jest tak I co mówi nauka albo twoje doświadczenie na 10 temat, że nawet kiedy zmieniasz kontekst to I tak mówisz teraz przed sekundą, że już zacząłeś pisać, nie wiem czy w głowie, czy fizycznie na komputerze. Dlaczego nie ma, czy my potrafimy, mówię my, ty, ja I ludzie I wy, którzy tam tego słuchacie, pojechać po prostu I odpocząć?
Kamil:Wiesz co, ja mam po prostu teraz taką potrzebę tworzenia, w sensie ja nie muszę tego newslettera wysłać, nie potrzebuję go dla dodatkowych złotówek, czy tam euro patrząc na koszty tego wyjazdu, chociaż jak się bliżej im przyjrzę to może będę potrzebował, no ale bardziej mi chodzi o to, że ja po prostu mam taką potrzebę twórczości, teraz coś muszę napisać, coś muszę zrobić, coś muszę przygotować I to się rzadko zdarza, ale jak powiedzmy odsapnę, czy nawet trudno powiedzieć odsapnę na tym wyjeździe, może część z tego co tu robiliśmy to jednak nie emisyjne treści. Natomiast jeżeli zmienię kontekst, nabiorę trochę dystansu, dobrze się pobawię, poczuję trochę dopaminy, to wtedy po prostu mam ochotę zrobić coś twórczego. Lubię to, to nie jest tak, że ktoś mnie zmusza, nie? Wiesz, oczywiście pewnie będą z tego jakieś profity przy okazji, ale mam ochotę siąść do klawiatury, przynajmniej zebrać pomysły I szkielet I przelać na papier to, co mi się skleiło podczas tego wyjazdu, a skleiło się całkiem sporo, bo przyjechaliśmy tu po części przypadkiem, ale bardzo mocną ekipą. Taką ekipą, która czasem niechcący powie jakieś zdanie I ono siedzi w tobie przez dłuższy czas.
Krzysztof:Dwie rzeczy ja mam, jak to mówisz. Tak. Pierwsza jest taka, że każdy z nas, rzeczywiście wszyscy tu przyjechaliśmy, jest nas to siedem osób, każde z nas, bo jest między nami też kobieta, każde z nas coś robiło w trakcie tego wyjazdu. Radził coś czytał, Janek coś tam telefonem colę załatwiał, nie wiem jak Michał, na pewno Mateusz też coś robił, ty I ja pisałem, ale to była deklaracja, Karola swoje sprawy też tam załatwiała.
Kamil:Tak.
Krzysztof:Więc po pierwsze mamy siedem osób na wyjeździe, tak zwanym urlopie, każda z tych osób pracuje, to jest pierwsza rzecz. Druga rzecz, która mi przyszła do głowy, chcesz to skomentować?
Kamil:Mówna. Za chwilę,
Krzysztof:druga rzecz maratończycy puenty to jest taki, taka formuła, taki format, że możesz gadać, a wiadomo, że puenta doleci. A druga rzecz absolutnie pełna zgoda I mnie w gondolce na górę, jak oni, bo my mówimy na nią w skrócie GG, a to się nazywa? Jak? GG. Dobra, to się nazywa GG, już widzę po twoim minie, że nie pamiętam.
Kamil:To jest, wiesz, to po arabsku, nie?
Krzysztof:A GG HGG. Dobra, wracając do
Kamil:Głowa arabska nazwa w Austrii.
Krzysztof:GG Horn, Dzidzi hord, coś, nieważne. Proszę państwa, w Solden, to w Gondolce na górę rozmowa Janka z Radkiem. Nie będę jej przytaczał, bo pewnie chłopaki biznesowa rozmowa, żadne tam jakieś wielkie historie, ale pewnie wolelibyśmy sobie dotrzymywać jakichś takich poufności rozmów biznesowych, tak bym powiedział?
Kamil:Ubutu NDA podpisanego TFIO.
Krzysztof:NDA uruchomiła mnie jedno zdanie, uruchomiło mnie do pisania sprawy artystycznej I biznesowa historia do pisania sztuki, więc tak, to jest świetne, że w trakcie takiego oderwania się od kontekstu codziennego wpada jedno zdanie, które uruchamia ci całą resztę.
Kamil:Tak, bo mam tu kilka rzeczy. Po pierwsze ad vocem do tego, co powiedziałeś przy okazji, że każdy pracował. My sobie teraz nagrywamy podcast, tak, ale ja do końca nie traktuję tej naszej formy jako pracy, ja to robię z przyjemnością, po prostu robimy to dla czystej chęci tworzenia. Podobnie 10 artykuł czy 10 newsletter, który wypuszczę, czy tam jakiś wpis, czy post, czy tego typu rzeczy, no nie traktuje tego do końca jak pracę, pracę. Oczywiście ma to jakiś tam wymiar marketingowy, zdarza się, że przypadkiem jakaś rolka czy inny wpis Ci zrobi gigantyczne zasięgi, tak jak za chwilkę do tego jeszcze wrócę.
Krzysztof:Gratuluję. Dziękuję. Jedenaście tysięcy lajków?
Kamil:Słuchaj, dwadzieścia sześć jak dzisiaj sprawdzałem.
Krzysztof:Mój Boże, naprawdę.
Kamil:Wszystkie fankluby tego producenta aut z różnych krajów udostępniają po prostu w lewo I w prawo, zupełnie przypadkiem nagrane. Wow! Spontaniczna przeróbka. Ale nie o tym, bo będziemy musieli wyjaśnić co tu powiedzieliśmy.
Krzysztof:Za chwilę.
Kamil:Istotne jest to, że ja lubię tworzyć, w sensie lubię coś napisać, lubię coś nagrać I jeżeli nie mam presji, to jest ważna rzecz, jeżeli nie mam presji, żeby przygotować coś fajnego, ale coś ze mną zarezonuje, gdzieś tam akurat jakiś zbłądzony pierwiastek geniuszu przypadkiem okrążając galaktykę uderzy we mnie, to wtedy głupio jest to zmarnować. Mam poczucie, że jak tego nie zrobię to będzie mi z tym trochę źle I akurat 10 wyjazd był dla mnie super ważny, no bo jak już pewnie trzysta razy wspominaliśmy w tym podcaście, ja się na poprzednim wyjeździe na narty straszliwie wysypałem, rozwaliłem nogę I to właśnie było w Zelden, więc ja 10 wyjazd przechrzciłem na remontada. To jest, powiedziałbym tak, trudno znaleźć odpowiednie słowo, bo to po hiszpańsku, to najlepiej powiedziałbym rewanż po sromotnej przegranej, o udany rewanż po sromotnej przegranej I tak bym przetłumaczył słowo Remontada. Nie wiem, czy jest jakieś inne tłumaczenie. Wydaje mi się, że nie ma odpowiednika.
Kamil:Jeżeli np. Taka Barcelona przegra z Paris Saint-Germają trzy:zero, a potem w meczu rewanżowym wygrają cztery:zero, to to się nazywa remontadą, żeby ci po prostu lepiej żyło. No więc ja pod to Zeldem cały rok żyłem, wiesz, w zeszłym roku jak się tutaj wywaliłem, to jak już tylko wróciliśmy z FMRI, ja dojdę do puenty.
Krzysztof:Ja wiem, ja widzę, ja na pewno dojdę do puenty, ale niektórzy nie wiedzą. Kamil rok temu z Elden, dokładnie rok temu, bo tam nawet co do dnia to chyba się dzieje, wyjeżdża na górę, na narty, robię pierwsze odepchnięcie I tak niefortunnie opada, że ma totalny gruchotę.
Kamil:Ważne jeszcze usypia na stoku, w trakcie jazdy tracę przytomność, mija dziesięć metrów I po prostu gaśnie mi obraz, no I gdy ponownie się pojawia no to już mam rozgruchotaną piszczel w okolicach kolana I to w taki sposób, że wróżą mi właśnie austriacki, wiesz, tutaj medyk patrzy na moje zdjęcie I mówi: no, Herkosił gruchoten I to gruchoten mówi, że już pan raczej na nartach nie pojeździ, więc to była raczej taka smutna informacja, tam nie było jednoznacznego wyroku, ale mnie tak wtedy przy życiu trzymało tylko to, że powiedziałem właśnie Jankowi, który z nami jest dzisiaj Radkowi I Michałowi mówi: Słuchajcie, obiecajcie mi, że w przyszłym roku, dokładnie w tym samym terminie, przyjeżdżamy tutaj I jedziemy tą samą pierdoloną trasą I robimy wielką jedną remontadę. Ja w tym tygodniu nie będę szczęśliwym człowiekiem, ale ja to przeżyję tylko wtedy, kiedy po prostu za rok wracamy dokładnie w to samo miejsce. No I te gałgany to zrobiły, nie? W sensie oni od razu jeszcze nawet nie potraktowali tego jako żart. Janek po prostu złapał za Booking, spojrzał gdzie jest najfajniejszy hotel w okolicy I powiedział: Bukuję na 10 termin, za rok w przód.
Kamil:Co miesiąc dostawał maila z tego hotelu, czy pani Sikora, Her Sikora, czy pan na pewno 10 hotel zarezerwował, bo ta rezerwacja jest ze stycznia dwa tysiąc e dwadzieścia trzy. Tak, tak, tak, jedziemy. Przy okazji tutaj też będę miał jeszcze puentę do puenty, do tej historii, dygresji do
Krzysztof:dygresji.
Kamil:Więc jakby wracając do głównego wątku. Ja tu przyjechałem z wielką chęcią rewanżu I zamazania takiej traumy z tego pieprznięcia. To naprawdę wyryło mi sporą traumę. To już abstrahuję od tego, że przez osiem-dziesięć miesięcy makabrycznik trudnej, regularnej rehabilitacji z treningu, żebyś w ogóle doszedł do siebie, to mnie gdzieś tam kosztowało, to miałem taki strach, nie? Ja dwadzieścia lat jeżdżę na nartach I tak w miarę się na nich odpycham, więc to, że wstyd to tam pół biedy, ale strach, że już kurcze odpada ci coś, co jest imponującą porcją dopaminy przynajmniej raz w roku, pozwalającą ci dosłownie odetchnąć świeżym powietrzem I nabrać innej perspektywy, znika z twojego życia na stałe I że tego nie wrócisz, więc ja stwierdziłem, że do momentu, do którego nie wrócę I nie przyjadę tej samej trasy I po prostu nie wystawię jednego wielkiego fakolca, to się będzie źle spało.
Kamil:I coś się wydarzyło, nie? I to się właśnie wydarzyło. Nawet wiesz, żeby się przygotować to w grudniu jeszcze byliśmy na takim wcześniejszym wyjeździe w Lax, też jakby w fajnym, a wiesz w Alpach, fajnym miejscu, tak po prostu czysto sportowo. No 10 wyjazd możemy przechrzcić na wiele różnych rzeczy, ale na pewno nie zupełnie sportowo, ale no kurczę, wiesz, pomimo tego, że byłem tydzień w tym Laxe, wjechaliśmy na górę na 10 Gigi coś tam, jak to trasa się nazywa I jak się wjeżdża na samą górę, masz dwie opcje, albo jedziesz w lewo albo w prawo, no I w lewo to jest tam, gdzie się wysypałem, a w prawo to jest jakby taki trochę łagodniejszy zjazd. I wjeżdżałem na samą górę z Michałem, tu z nami jest I Michał mówi: Dobra, to idziemy w lewo, mówię, nie ma opcji story, nie?
Kamil:Nawet jak nie zaglądam tam dzisiaj, mówię, nie ma możliwości, po prostu patrzyłem tam I jakoś tak wiesz, to samo powietrze, bo ja mam wrażenie, że w różnych miejscach jednak pamiętasz powietrze z tego miejsca, gdzie jesteś. Cały 10 sam klimat. Ja miałem takie flashbacki z tej poprzedniej wyprawy. Ja jadę w prawo na jakiejś super łagodnej niemieckiej, niebieskiej, niemieckiej pewnie też, niebieskiej trasie I czuję jak te narty po prostu są tak samo przestraszone jak ja, 1 kompletnie nie chcą mnie słuchać. I tak w pewnym momencie po prostu jakoś nagle mi kliknęło I już wróciła władza nad ciałem I ja poczułem taką niebywałą radość z tego, że 10 carving zaczął znowu wyglądać, wychodzić, że przestałem się bać I tak zupełnie przypadkiem mówię do Michała, Michał mówi: To zrobiłeś?
Kamil:Przestałem się bać, zacząłem się koncentrować na robocie, a mi ją sobie zapisał myśl. Wjechaliśmy na tą trasę u góry, zjechaliśmy ją, to też nie jakaś tam super imponująca trasa, a tutaj zjechałem ją w połowie tyłem, nie? Wystawiłem jej jednego wielkiego fakolca, ja po tym poczułem tak wielką frajdę z tego, że tej traumy już nie ma, że to tak jakby ci ktoś jakiś urok odwrócił, wiesz. I dlaczego o tym? Dlatego, że wiesz, jak o tym mówię, no to tam każdy sobie pomyśli kurde, tam pieprzy tym, tysiąc osób ma mnie nogi, tylko się nie zdaje, tam nic się nie dzieje Nagle, jakby sport jest częścią mojego DNA I nagle się miało okazać, że tego nie będę miał.
Kamil:To jest super istotna rzecz dla mnie. I ja przez cały rok nie byłem w stanie wrócić, a dopiero teraz, jakby okazało się, że wróciłem I tak zupełnie na gorąco, będąc tu I czując w ogóle 10 cały powrót, czując mnóstwo, czy rozumiejąc mnóstwo ciekawych wątków, które tu się pojawiły, to teraz mam ochotę to spisać, rozumiesz? W sensie, bo teraz to we mnie buzuje. Ja wiem, że jak to dzisiaj spiszę, to ta racja, którą tu dziś zrobię, pewnie będzie taka, no, surowiutka, jak pamiętniki z wakacji jakiegoś tam artysty, ale po drugim czy trzecim szlifie ja mam w głowie fajny tekst, fajny, uniwersalny z kilkoma rzeczami tekst I dlatego mam tę potrzebę tworzenia, dobiegając do tej puenty, bo wiesz, w każdej historii ta zmiana stanu emocjonalnego oprócz bohatera celu I sekwencji zdarzeń jest czymś, po co w ogóle słuchamy I jest czymś, co sprawia radość, tak? Tam są cztery komponenty storytellingu bohater, cel, sekwencja zdarzeń I zmiana stanu emocjonalnego, tak?
Kamil:Więc ponieważ ona się wydarzyła I w jakiś tam sposób się uchwyciła, no to odzyskujesz wewnętrzny spokój na jakimś tam etapie życia I chcesz to opisać, chcesz po prostu się podzielić tym, co się wydarzyło w środku.
Krzysztof:Ja biorę stronę z tej opowieści dwie rzeczy, że rzeczywiście wyjazd w twoim kontekście, ale też myślę w moim I we wszystkich tych, którzy słuchają, daje szansę, nawet krótki, tygodniowy na to, żeby poukładać, zrobić sekwencję czegoś, co się zdarzyło rok wcześniej, jakiś duży okres czasu wcześniej I dopiero teraz, kiedy nie ma tej takiej rutyny dom, praca, nie wiem, przedszkole, Biedronka, Żabka, dom, praca, przedszkole I tak dalej, możesz to sobie właśnie biorąc oddech, poukładać, zrobić z tego sekwencję I wykorzystać do dalszej roboty, twórczo wykorzystać. I to, czy to jest sprawa związana z Excelem, przepraszam, już wyłączam, czy to jest sprawa związana z jakimiś twórczymi sytuacjami, to zawsze jest odświeżająca.
Kamil:Zgadzam się, wiesz, znowu kilka rzeczy. Nie ma pewnie jednego przepisu na 10 urlop I znowu podkreślam, że to nie chodzi o to, że broń Boże, namawiamy do tego, by zawsze brać lapka I tylko patrzeć na maile przez cały urlop, bo to nie o to chodzi. Po prostu ja dzisiaj w ogóle, co może jeszcze nie wybrzmiało przebiegu tego całego podcastu, miałem ochotę pogadać o tym, jak właśnie zmiana kontekstu wpływa na kreatywność. To właśnie ta kreatywność się budzi przez to, że jesteś gdzieś indziej, że się odcinasz, że nie masz swoich stałych, normalnych bodźców, że zmieniasz rutynę, że no jakby pozwalasz sobie na to, żeby nie zajmować zwojów mózgowych normalnymi procesami. Mało tego I to też jest coś, co u mnie prawie zawsze było, ja na urlopie, chyba że dzieje się jakaś tragedia, ale I w innym przypadku nie, nie robię niczego, co mi nie sprawia przyjemności.
Kamil:To, że my sobie tutaj dzisiaj gadamy wynika z tego, że mi to sprawia przyjemność, nie? W sensie jakby to jest fajna rzecz, fajna rzecz, że możemy 10 koncert, wiesz, będąc tysiąc kilometrów od domu rozłożyć sobie rekorder, który wyjąłeś z piwnicy, dwa profesjonalne iPhone'y do zdjęć, no I Shast-prast mamy studio I mamy odcinek zdalny plus Jakoś też mi głupio nie wykorzystać tego zbiegu okoliczności, żeśmy się tutaj akurat znaleźli, ale nie robię rzeczy, które mnie denerwują, czy zajmują, które sprawiają, że nie wiem, są trudne w pracy albo ich nie lubię. Tak jak ja nawet, w tym tygodniu nie robię przelewów, no też tak sobie poustawiałem, żeby tak było, ale nie odpisuję na maile, jakby nie planuję jakichś rzeczy. No jest z nami kolega, jeden z tych naszych kolegów, który no jakby nie ma tego skilla w sobie I jakby tam parę rzeczy robimy razem I pyta się mnie: A co robimy tu? Mówię: To stary, daj mi po prostu odpocząć od tego.
Kamil:Nie interesujmy to w tym tygodniu, to spokojnie się do poniedziałku nie zmarnuje, to do poniedziałku na pewno zrobimy jeszcze inne rzeczy, a może to, a może to. Nie, to w ogóle mnie nie interesuje, nie? Wiesz, jakby to nie jest case, którym, którym bym się teraz przejmował. Teraz jakby robię to, co lubię, chcę I tylko to. I z ludźmi, których lubię, tak?
Kamil:I to jest bardzo ważny element, że ja zacząłem doceniać spędzanie czasu, zwłaszcza urlopów z ludźmi, którzy są po prostu dla ciebie ciekawi. Wiesz, że z jakiegoś powodu możesz mieć różny punkt widzenia na coś, możesz zupełnie inaczej o czymś myśleć, możesz się nie zgadzać, możesz robić cokolwiek innego w życiu, ale ci ludzie są po prostu ciekawi, sami z siebie są po prostu w jakiś sposób ciekawi. Są czy podobni, czy nie, po prostu lubisz poznać tę perspektywę. To tak można powiedzieć, jak tak mi się tutaj przypomina, jak Warren Buffett kiedyś prowadzi jakąś konferencję I mówi, żeby pytać ludzi przy stole, co myślą o jakichś pomysłach. No I wstanie jakiś przedsiębiorca I mówi: Panie Bufet, pan to mówi, żeby słuchać swoich pracowników I słuchać w ogóle ludzi przy stole co mają do powiedzenia.
Kamil:A co ja mam zrobić jak za każdym razem przy stole, to moje pomysły są najlepsze. On tak się zaśmiał, bo mówi: No to bardzo proste, proszę Pana. Siedzi Pan przy złym stole. I to jest to właśnie, że wiesz, ja tutaj czuję na tym wjeździe, że ja jestem przy zajebiście dobrym stole. To jest taka przedziwna mieszanka, która z nami tutaj przyjechała, że właściwie nie ma kwadransu, który by mnie czymś nie zaskoczył.
Kamil:Jest to również mieszanka ludzi, której nie każdy by się odnalazł, bo nasycenie sarkazmu na centymetr kwadratowy jest takie, że jakby to zebrać to spokojnie można byłoby spokojnie, to można byłoby całe te góry wzorcem odśnieżyć I byśmy jeździli na sarkazmie I na śniegu.
Krzysztof:Ale inteligentnego I czułego jednocześnie, więc 10 sarkazm nie jest krzywdzący.
Kamil:Serdeczny sarkazm I pieszczotliwa uszczypliwość, to cały czas tutaj jest tak.
Krzysztof:Tak jest.
Kamil:Tu gardy nie można zdjąć, nawet w ogóle obniżasz gardę. To
Krzysztof:cię trafia.
Kamil:To cię trafia, od razu wchodzi z każdej strony.
Krzysztof:Mogę przejąć pałeczkę, Bo mam coś takiego, co ty powie, co, z kolei we mnie uruchomiło zmiana kontekstu I tego, że powiedziałeś nie robię przelewów, tam nie klikam tego, co mi nie sprawia przyjemności, a co jest rutyną, że zmiana kontekstu wyjazdu daje też I teraz biorę się za książkę super dobrą I fajną 4DX, pewnie znasz I to pewnie lepiej ode mnie, ale to, co mi się wydaje fajnego w tym zmianie kontekstu, to jest to, że nie ma tego wiru spraw codziennych, są tylko te cele kierunkowe czy kluczowe, jak sobie je nazwiemy, a tym celem kluczowym, kierunkowym jest dobrze się zabawić, dobrze się bawić, dobrze wypocząć, dobrze spędzić czas, pooddychać literalnie świeżym powietrzem. I cały 10 wir spraw codziennych wyłączony może właśnie przez to, że już jest wyłączony, daje przestrzeń w głowie, w fantazji, daje przestrzeń w relacji na to, żeby twórczo coś się tam urodziło w Łobetynie. Totalnie się
Kamil:z tym zgadzam. Plus jednak się na jakich zadaniach koncentrujemy. Ja na śmigu I carvingu, a tym na tym, żeby nie zginąć, nie? Każdy jakieś cele ma I muszę powiedzieć, że jednak je zrealizowaliśmy ku zaskoczeniu
Krzysztof:licznych obserwatorów. Pierwszy mój zjazd tutaj skończył się złamaniem kijka I wyrażaniem. A dlaczego? Bo się wywróciłem, no I rąbnąłem, krnąc w niebogłosy na pół tego ośrodka słowa, które zaczynają się na literę K. No tak było, no wywaliłem się I połamałem 10 kijek, bo wściekle uderzałem o stok, a ostatni dzień wczorajszy tę samą górę zjeżdżam z uśmiechem na twarzy.
Krzysztof:Mam dwa różne kijki, to prawda. Tak. Są dwa różne kijki w dwóch różnych kolorach, ale zjeżdżam na dół te same miejsce. Nawet wczoraj się zatrzymaliśmy przy miejscu, w którym został złamany 10 kijek od uderzenia w stok, żeby Pokłonić, pokłonić się tej porażce. Nie jest to taka historia, jak w twoim przypadku, ale też coś zostało przekroczone.
Kamil:Ile ma lepiej kijki niż kości łamać, gdybym mógł
Krzysztof:mu coś poradzić? Zdecydowanie, zostaje przy wersji łamania kiku, nawet jeżeli robi się z siebie widowisko na kilku narciarzy, którzy zjeżdżają, nie rozumieją o co chodzi temu małemu grubaskowi w okularach, co tam.
Kamil:A wiesz co, młodzi, młodzi jeszcze.
Krzysztof:Młodzi nie rozumieją jak ważne dla 45-latka jest zjechać jednak Aniewę I piersi się po raz któryś.
Kamil:Ale ja jeszcze go zaraz uzupełnię. Proszę.
Krzysztof:No nie, bo jak ty chcesz uzupełnić, chciałbym dalej nowy wątek, to uzupełnij.
Kamil:No bo na twoje usprawiedliwienie, trasa, na którą zabrała cię twoja, możemy powiedzieć? Karolina, tak. Tak, twoja Karolina, To ja nie wiem czy ona Cię kocha, czy jednak chce szukać nowego narzeczonego, bo Ty byłeś, który dzień na nartach w ogóle w życiu? Czwarty, czwarty, tak?
Krzysztof:Czwarty, wtedy.
Kamil:I Karolina doszła do wniosku, że aaa, zjedź z nami na sam dół, najpierw czarną, potem czerwoną trasą, wąziutką, wymóldzoną, taką trasą, po której już stare wygi się męczą, żeby w ogóle zjechać. Jest tu od cholery ludzi, jak to by powiedzieli ludzi jak mrówków I niestety tamtędy to już się człowiek powinien ładować do gondolki, jeżeli jest
Krzysztof:to tak, myśmy to wiedzieli tylko na końcu.
Kamil:A Karolina stwierdziła: tak, tak, na pewno dasz radę, a jeszcze była oblodzona, no generalnie wszystko tam było źle. Dla amatora, no ale to nie unika się takich tras. A ona stwierdziła no to chodź za mną, co ty nie zjedziesz, no
Krzysztof:jak tam
Kamil:Grzesiu, nie dasz rady? Też mam
Krzysztof:takie wspaniałe polskie przysłowie Mądry Polak po szkodzie.
Kamil:Tak, tak, no ja też parę wniosków z zeszłego wyjazdu wyciągnąłem, jak widać skutecznie, no bo tutaj siedzę bez żadnej ortezy.
Krzysztof:Można by powiedzieć mądry Polak po austriackiej szkodzie.
Kamil:Można by tak było powiedzieć.
Krzysztof:To jest nawet tak już poważniejsza szkoda. Wracając do kontekstu I
Kamil:Cyzelując, tak? Cyzelując co? Cyzelując, te szkodę, rodzaj szkody.
Krzysztof:Rodzaj szkody. Wracając do zmiany kontekstu, to co ja chciałem, inaczej, wracając do tego o czym mówiliśmy, że kontekst, zmiana kontekstu zmienia ci rzeczywistość, to ja autentycznie, nie, zmiana kontekstu nie zmienia ci rzeczywistość, tylko zmiana kontekstu zmienia spojrzenie na tą rzeczywistość, to chciałem powiedzieć, to ja autentycznie literalnie przez zmianę miejsca, czyli hotel, pod oknem mam tam taki swój malutki kącik do pisania, inna perspektywa spowodowała, że ja też inaczej zacząłem myśleć o tych sprawach, o 0 których na co dzień myślałem, że są tak, a nie inaczej do zrobienia. I jednocześnie nagle się okazało, że tak, że ta półkula, nie wiem, lewa przestała funkcjonować tylko dlatego, że z prawej strony usiadłem, to w cudzysłów oczywiście wkładam. Tak. Ale to jest super ważne I ciekawe.
Kamil:Totalnie się z tym zgadzam. Zresztą no, to nie jest kwestia opinii, połowa ekonomii behawioralnej jest właśnie o kontekście, tak? Czyli o tym w jaki sposób miejsce, czas, produkt, opakowanie I w ogóle ludzie dookoła, punkt odniesienia, perspektywa, jak to wszystko się zmienia, w zależności od tego, gdzie jesteś, to w ogóle, to nie jest kwestia naszej opinii, tak po prostu jest. Natomiast, co może być ciekawe, to mi bardzo długo zeszło z tym, żeby znaleźć taki kontekst na urlopie, takie miejsce, w którym ta moja kreatywność się pobudza, taki sposób spędzania tego czasu, że nie jest to wiesz, tylko czy to aktywny, czy pasywny wypoczynek, że tak mogę powiedzieć, nie? Czy to jest po prostu leżenie bokiem na plaży, czy to jest właśnie bieganie, czy to jest tam zjeżdżanie, bo też liczy się to z kim tam jesteś, nie?
Kamil:I właśnie ja bym te dwie rzeczy tutaj, choć być może trochę banalne, ale chyba dorzucił do naszych puent, czyli Weź sama zmiana kontekstu, żeby pobudzić kreatywność I wrzucenie na lód raz na jakiś czas sprawia, że potem po prostu szybciej jedziesz, a druga rzecz, żeby tak było, to to ktoś tam z zewnątrz z kim jedziesz też cię musi w jakiś sposób do tej kreatywności stymulować I tu pewnie nie będzie uniwersalnej receptury na to. Ja akurat uwielbiam 10 klimat, w którym jesteśmy teraz, czyli super przekrojowy, jeżeli chodzi o to, czy my się zajmujemy, bo to są zupełnie różni ludzie, tak? Myślę, że za chwilkę możemy mnie pokrótce opisać. Ja wiem z mojej strony, że nikt cię nie obrazi, a myślę, że I swojej też nie. I jednocześnie to są ludzie, którzy cię potrafią czymś zaskoczyć cały czas, tak?
Kamil:Bardzo sarkastycznie, to pewnie nie każdy by zniósł piętnaście minut takiego urlopu, ale ja akurat bardzo lubię taki klimat.
Krzysztof:A ja mogę jeszcze do tego? I jeszcze opowiadanie swoich pomysłów. Ja miałem, mogę na chwilę, chciałem Ja nie dzwoj mikrofony, no.
Kamil:Powiedzmy, że firmowe. Jesteśmy u mnie w pokoju.
Krzysztof:Choć jesteśmy u ciebie w pokoju. Ja miałem autentycznie problem, żeby na samym początku, jakoś tak, nie wiem, stary chłopiec z tym, a miałem takie myślenie, teraz to powiem, chłopaki to usłyszą pewnie za tydzień, że mi się wydawało, że jak będę opowiadał, tobie nie muszę, bo z tobą już mam relację, ale jak Jankowi czy tam Radkowi, mnie Michałowi, no bo mnie się spotykaliśmy Mateuszowi też mniej, opowiadać o tym, co ja robię I dlaczego to robię, to, że wydawało mi się, że to będzie takie idiotyczne. Czy uuu, głupie, no już powiem. No bo chłopaki, każdy z nas zajmuje się zupełnie czymś innym I mi się wydawało, że albo ja zostanę, nie będę, że to po prostu nie jest ciekawe, mówiąc wprost. Po drugie, że to nie będzie dla nich, jak to powiedzieć, nie powiem, że zajmujące w rozmowie, tylko, że być może wydać się to takie, w jakimś sensie, niezrozumiałe, no bo jak porozmawiać z kimś o tym, że ktoś pisze sztukę teatralną, z kimś, kto tej roboty pewnie nie dotknął nigdy, a styczność ma zupełnie ograniczoną.
Krzysztof:I to jest cudowne odczarowanie, jakie ja przeżyłem tutaj, że I z Radkiem, z Jankiem, z Tobą, że rozmawiamy o tym, co ja robię I to powoduje, że odbijanie sobie myśli,
Kamil:to jest,
Krzysztof:co powiedziałaś o Orenie Bufecie, usiadłem do dobrego stolika, bo rozmawiam z ludźmi, którzy feedbackują mnie, mówiąc o tym, jak to wszystko wygląda z ich perspektywy, nie mając żadnego styku z tym środowiskiem I z rzeczywistością, w której ja jestem. A przecież, I teraz to jest puenta dla mnie najważniejsza, na końcu dnia, to na te rzeczy, które ja robię, nie przyjdą moi koledzy z branży, tylko ludzie, którzy przychodzą do teatru odpocząć. I którzy przyjdą sobie zobaczyć sztukę komedię, mniej lub bardziej zabawną, mniej lub bardziej wzruszającą, którą ja odbijałem, czy pomysły odbijałem siedząc przy śniadaniu z chłopakami czy w Gondolce jadąc.
Kamil:A to jest bardzo ciekawe, co mówisz, dlatego, że jak oni tu przyjeżdżali, to mieli z kolei odwrotne podejście do tematu. No, my też już się znamy, tak więc ja już tego nie mam, ale ludzie się wstydzą aktorów, w sensie to jest tak, że wy jesteście znani I wy macie jakiś taki status gwiazdy I to jest czasami onieśmielające. Tu akurat ta ekipa, z którą przyjechaliśmy, ja myślę, że ona nie ma kompleksów, nie powinna mieć kompleksów zupełnie w stosunku do czegokolwiek, bo zrobili w życiu makabryśnie dużo, po prostu zrobili w życiu tyle, że można byłoby pół Radomia obdarować swoimi sukcesami I też jeszcze byłoby ok. Nie mam nic do Radomia akurat, ja bym się szukał.
Krzysztof:Radom to jest bardzo często dużo sukcesów.
Kamil:Szukałem jakiegoś jakiegoś.
Krzysztof:Lotnisko w Radomiu?
Kamil:No właśnie, to jest ogromny sukces. Więc ja szukałem po prostu jakiejkolwiek nazwy, nie mam niczego do, przepraszam wszystkich Radomian I wszystkie Radomianki, ale ci goście są po prostu tacy, że I Końskie by obdarowali I Poznań, po prostu to jest taka ekipa, że naprawdę czapki z głów. Co nie zmienia faktu, że jednak wy jako znane publiczne postacie poniekąd onieśmielacie I jest to zupełnie normalna sytuacja. Dlaczego? No bo tak jest, tak po prostu jest, że ludzie znani z dużego ekranu, onieśmielają tych, którzy nie są znani z dużego ekranu, tak po prostu, tak to działa, takie jest życie, nie wiem dlaczego tak jest.
Kamil:I ja myślę, że oni mieli troszeczkę w drugą stronę, że też nie wiedzieli czego się spodziewać, co tu się wydarzy, ale to bardzo szybko zagrało, tak, bo tam myślę, że trzy, cztery wiesz, sarkastyczne piłki w jedną czy w drugą stronę poszły z dużym dystansem I poczuciem humoru zostały przyjęte. I to, co Ty mówisz teraz, a propos tego, że de facto piszesz tę sztukę dla takich ludzi, nie od Ciebie z branży, tylko dla Radka Janka czy Michała, który tutaj z nami jest, do takich wiesz, takich gamoni, to?
Krzysztof:Nie, no nie powiedział, że gamoni.
Kamil:Ja powiedziałem gamoni.
Krzysztof:A Ty mówisz,
Kamil:ty mówisz, że to moje gamonie. Gałgany, gamonie czasem mi się myli. Mamy jeszcze kilka innych określeń, ale już nie emisyjne.
Krzysztof:To są emisyjne
Kamil:na razie, więc gałgany lub gamonie, tak dzisiaj nazwiemy 10 odcinek. Dobrze. Te gałgany spotykają się z gamoniami, co tam będzie. Nasze Tak, to Radek z kolei powiedział bardzo fajną rzecz, że kurde, że jest zachwycony tym, jak się tutaj z nami spędza czas, to jakby w ogóle patrzycie na życie I miał takie, że dla niego to nie ma biznesu bez sztuki I sztuki bez biznesu, że to się bardzo fajnie łączy, że to nie chodzi tylko o to, żeby kabzę napełnić pod kurek I jak najwięcej w sejfie składować, ale żeby robić to, co robisz poniekąd z jakąś tam radością, żeby widzieć, że jednocześnie masz jakąś tam sprawczość, o to jest to, czego szukamy. Myślę, że słowo, którego szukałem.
Kamil:I właśnie myślę, że ta sprawczość nie powstaje wtedy, kiedy w jakiejś jednej wąziutkiej dziedzinie wiesz jak najwięcej, tylko kiedy jesteś otwarty na inne punkty widzenia I myślisz sobie, jak połączyć twój wkład z czymś, co cię otacza. Więc ja tak zrobię wprowadzenie dla słuchaczy, którzy dla ich własnego zdrowia nie przyjechali z nami, no nawet to dobrze dla nich. Kogo tu mamy? No jesteś tutaj oczywiście Ty I jestem tutaj z Tobą, ale jest też z nami Twoja Karolina, która również jest aktorką. Możemy powiedzieć?
Kamil:Że jesteście już? No można,
Krzysztof:co, że jesteśmy razem? Nie, nie,
Kamil:nie jest tajemnicą.
Krzysztof:I że jest aktorką też nie jest tajemnicą. Ona się z tym nie ukrywa, powiem ci więcej. Że jest aktorką? No on gra, on się nie ukrywa. Gra, że to normalnie mówi jestem aktorką I gra.
Krzysztof:I tak to mówi, publicznie. Tak, jestem aktorką. I się w
Kamil:ogóle do tego nie wstydzimy.
Krzysztof:W ogóle nie kryje się jestem.
Kamil:Ok, dobra. Więc, jak nazywa się twoja partnerka?
Krzysztof:Karolina Gorczyca.
Kamil:Dobrze, to jest z Polski. Tak. Jest też jeszcze inna. Z Czech jest też z Polską.
Krzysztof:Tak, tak.
Kamil:No, więc jakby tu jesteście w takim składzie, ale też, wiesz, wymienię, broszupa pozostałych. Jest z nami mój serdeczny przyjaciel Radek Paklikowski, który jest przepotężnym przedsiębiorcą, jak na swoje lata, to aż po prostu niewiarygodne ilość osiągnął, wielki Software House, wielkie projekty.
Krzysztof:Radziu jest przed czterdziestką, którzy Radek nie znają.
Kamil:Jest przed czterdziestką, no jest bardzo przed czterdziestką, ma trzydzieści siedem lat, to już kupa
Krzysztof:czasu jest jeszcze.
Kamil:Dla mnie jest bardzo przed czterdziestką, ja też mam trzydzieści siedem lat I to jest bardzo przed czterdziestką. Ja w ogóle się czułem, że właściwie to mam trzydzieści. Chwilę po trzydziestce. Tak, ja mam trzydzieści.
Krzysztof:Ile masz lat? Trochę ponad sześć.
Kamil:Ponad trzydzieści, tak. Do niedawna to jeszcze miałem wrażenie, że dwadzieścia osiem.
Krzysztof:Tak, tak. Ale to jest
Kamil:po prostu tak niemiłe, wszystko potrafisz zepsuć.
Krzysztof:Nie, przepraszam. Jest 10 Radosław?
Kamil:Jest Radosław.
Krzysztof:Przed czterdzieści.
Kamil:Mamy zabawnego przedsiębiorcę IT z niezwykle luźnym podejściem do życia, hedonistycznym bym powiedział. Jest Janek Sikora, który odpalił kilka startupów, no jest wiesz wielki, ma swój duży biznes cashbackowy. Jest Michał Trendowski, który jest super specem od utworów managemdu I oszczędzania I potrafi z jednej złotówki oszczędzić trzy I nie wiem jak to robi. Co prawda na mnie próbuje to wymuszać I przelewać te praktyki, które są super niewygodne I ja się oczywiście nie słucham. Jest Mateusz Kaplica, który też jest też dużym przedsiębiorcą Software House IT, mieszka sobie we Włoszech w ogóle, super życie.
Kamil:Każdy tutaj ma jakieś takie, ma duże doświadczenia życiowe, zawodowo osiągnął, pewnie nie szczytek, ale daleko jesteśmy. I to powoduje, że jak coś ci chodzi po głowie, to a pomimo całego sarkazmu bardzo empatycznie Cię słuchają, w ogóle próbują pomóc, zrozumieć, wrzucić coś I co ciekawe sporo z tych pomysłów nie ląduje w koszu, tylko u mnie w notatniku. Ja mam taki sposób na kreatywność na podorędziu, że jak coś mi się podoba, to po prostu zapisuję sobie 10 pomysł w takiej postaci, w jakiej on był. Gdzie on padł, nie oceniam tego. Potem, jak czytam 10 notatnik raz na jakiś czas, to warto jest go przefiltrować, żeby czasem nikt poza mną tego nie zobaczył, ale na bieżąco to notuję.
Kamil:I ja na tym wyjeździe, to chyba z dwadzieścia stron zapisałem, po prostu wiesz, wpada, wpada, wpada, aż w pewnym momencie stwierdziłem, dobra, już bez przesady, już jest tego tyle, że bez sensu zapisywać więcej. Więc dzięki temu, że jesteśmy tu, całkiem przypadkiem, z ludźmi, którzy sporo wnoszą do społeczeństwa, podobnie myślą, myślę, że mają podobny vibe, podobne poczucie humoru. Oprócz tego jesteśmy tu bądź co bądź na aktywnym urlopie, wyjątkowo w tym roku nikt się nie połamał. Jeszcze? Nie no, przecież jest piątek.
Krzysztof:A już oddaliście.
Kamil:Dostaliśmy na artyście. Znaczy nie no, mamy swoje area.
Krzysztof:Powieszone zostały.
Kamil:Tak, powiesiliśmy
Krzysztof:na korku.
Kamil:Ja nawet takie pamiątkowe zdjęcie zrobiłem właśnie po tym artykule. Widzę narty już odłożone, prawie że na korku w szatni, że już się udało, że żyję. Wycofuję
Krzysztof:się ze Słowa jest.
Kamil:Już jest naprawdę nieźle. Prawda jeszcze podróż do Polski, no ale
Krzysztof:No to już nie na nartach. To już
Kamil:nie na nartach.
Krzysztof:Nie polecam.
Kamil:Jest to aktywność, sporo luzu, sporo zrozumienia, fajni ludzie, oderwanie się od rzeczywistości, skupienie się na tym, co lubisz, dużo dopaminy, dużo rozrywki, którą tutaj mamy powoduje, że ja po prostu wracam odmieniony, ja wracam spokojnie, to był tylko tydzień, to było właściwie sześć dni tutaj. I ta dawka, ja po prostu wracam do pracy zupełnie inaczej patrząc na świat, mając zupełnie inną perspektywę.
Krzysztof:Biorę z tego ja z kolei dla siebie, że po pierwsze próbuję jakoś spuentować puenty. Zmiana kontekstu, po drugie zmiana stolika, po trzecie odwaga, żeby móc śmiało komunikować o tym, co ci chodzi po głowie I uderzać te, czy zderzać te myśli I swoje jakieś fantazje z osobami, które są zupełnie właśnie, jak powiedzieliśmy sobie przed sekundą, innego środowiska. Po czwarte, wyłączyć wir spraw codziennych I nie zajmować się przelewem czy tam innymi codziennościami na rzecz zrobienia miejsca dla tych spraw, które są, nazwijmy to nie, kluczowe, nadrzędne. Ale jeszcze jedna rzecz, która mi chodzi po głowie, to o, to ciekawe, co ty myślisz, to wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, ona mówi do niego: Słuchaj, może byśmy pojechali tam, nie wiem, z Kowalskimi na wczasy, a on tak nie bardzo zna tych Kowalskich, to ja myślę sobie dzisiaj, po tym doświadczeniu naszym, powiedziałbym jedźmy. Dlatego właśnie, że przez to, ale no się już uśmiechasz, nie wykasuj to z głowy, bo nie wiem, co chcesz powiedzieć, często, stop, stop, stop, stop, ale chcę powiedzieć, że bardzo fajnie, jasne, myśmy się z Jankiem przecięli, z Radkiem się przecięliśmy, gdzieś tam po drodze z Michałem I Mateuszem mnie.
Krzysztof:Z Tobą też miałem okazję się przeciąć. Ale sytuacja, w której nagle lądujemy w rzeczywistości, gdzie są osoby, które, do których mamy stosunek po prostu 0, to znaczy ani ziębią, ani grzeją, ale przez to, że musimy zawiązać jakąś relację, czy powinniśmy, może nie musimy, powinniśmy zawiązać jakąś relację I siłą rzeczy chcemy coś o sobie opowiedzieć albo opowiedzieć o tym, co robimy, a najczęściej opowiadamy o tym w takich dobrych kontekstach, no bo się nie zaczyna relacji od tego, czy mi coś w życiu nie wyszło, a co ty o tym uważasz, sprawia, że my sami, I teraz to jest moja puenta, robimy sobie resimę w głowie. Wiesz, co mam na myśli? Że sami sobie podsumowujemy, gdzie jesteśmy, w jakim miejscu jesteśmy I że ta zmiana kontekstu, zmiana otoczenia, zmiana ludzi I zmiana, uwaga, narracji, bo przecież mówisz do osób nowych, powoduje, że się robi samemu dla siebie jakieś podsumowanie.
Kamil:Tak, czyli można powiedzieć, że na urlopie jest jak w rzeźni, przydaje się świeża krew.
Krzysztof:Można. Nie trzeba tak mówić, ale No, pomyślałem sobie, że porównanie, że na urlop jest jak w rzeźni I to, jaki obrazek mi się skleił urlop I rzeźnia. Gdzie pan chce jechać? Na dobrą rzeźnię? Poproszę o dobrą rzeźnię, taką, żeby po prostu była się żakręta.
Krzysztof:OK, ale rozumiem żarcik I przenośnię tego.
Kamil:Tak, akurat chyba pasuje, tak mi się wydaje. Pasuje. Niemal tak, jak mój but narciarski.
Krzysztof:Ale but, czyli co mnie rozumiem teraz? Ja łapię puenty.
Kamil:Porównanie pasuje tu jak but narciarski. Pięć
Krzysztof:do oka. Jak pięć do oka.
Kamil:Dobra, zostaw to nieważne, może to było kiepskie porównanie.
Krzysztof:No, prób
Kamil:mojej głowie siedzi, ale może but narciarski musi być dopasowany. Przecież wiem,
Krzysztof:żartuję sobie. But narciarski musi być tak dopasowany, żeby dół nie był za mocno zapięty, a góra to się 10 człowiek nauczył na tym etapie? Tak, tak, dokładnie tak. Żeby krew w to nie odcinało na dole.
Kamil:Dokładnie tak, ale też jakby musi być w miarę taki wiesz, jednak dopasowany.
Krzysztof:Żeby nie wyłamało z drugiej strony. Widzisz, miało takie
Kamil:ryzyko, dokładnie. Było takie ryzyko. Ale ryzyko. Ale że ty akurat wracasz z tego urlopu zupełnie w jednym kawałku, to muszę powiedzieć, że dla nas to jest spore zaskoczenie.
Krzysztof:Dziękuję, nic tak nie krzepi jak wiara przyjaciół
Kamil:w fazę
Krzysztof:szef w zdolności. Po drugie, wracam z tego urlopu lądując powoli naszą wyjazdową rozmowę, nie dość, że cały, to jeszcze poskładany w głowie z tymi historiami, które piszę. Co więcej, dzisiaj jeszcze jak poszedłem na obiad, zrobiłem dokładnie to, co ty powiedziałeś przed sekundą na zaś, że tak powiem, co już tłumaczę. Zapisałem sobie na kartce taki plan działań, co dalej będzie z tym, co już napisałem. Nie łapałem pomysłów, które przychodziły, tylko kreowałem te pomysły, bo 10 czas wolny I zmiana kontekstu I to wszystko, co sobie powiedzieliśmy, nie dość, że mnie uspokoiło, to ją nazwać wszelką, uspokoiło mnie, zapewniło taką, zapewniło to duże słowo może, sprawiło, że stanąłem na nogi z tym swoim pomysłem I z tym swoim pisaniem, to jeszcze dzięki temu, że stanąłem twardo noga, pomyślałem ok, to teraz zrobię robotę, którą, naprzód tak zwaną, którą powinienem wykonywać sukcesywnie, nie wiem, od poniedziałku pewnie, no bo przed nami długa droga, zwłaszcza samochodem elektrycznym.
Krzysztof:Po co 10 uśmiech?
Kamil:Coś mi się przypomniało.
Krzysztof:Co ci się przypomniało?
Kamil:Tak, nie ważne.
Krzysztof:Nie jest wcale prawdą, że elektryka ładujesz dwa dni I jedziesz dwa kilometry. Nic odwrotnie.
Kamil:Trzy dni, jeden kilometr.
Krzysztof:Trzy dni, jeden kilometr. Dobra, żarty na bok. Rzeczywiście, jedzie się troszkę dłużej, ale się jedzie wygodnie, komfortowo. Więc wykonałem robotę taką na zaś. Reasumując, zaskoczony jestem, jak wiele zrobiłem w trakcie I na przyszłość w trakcie, jak powiedziałeś, sześciodniowego krótkiego urlopu wypoczynkowego, który niestety chyba nie jest urlopem do końca.
Krzysztof:I tu ja bym chciał ostatnią otworzyć przestrzeń do rozmowy, czy my, Ty, ja, nasze pokolenie, przez nasze pokolenie rozumiem trzydzieści paro do czterdzieści parolatków, czy my w ogóle jeszcze potrafimy jechać na urlop I odpoczywać? Ja uważam, że odpocząłem jak nigdy w życiu, bo to, że tak jak mówię, raz na jakiś czas zrobię coś,
Kamil:co ma znamiona pracy, bo ja nie musiałem tego robić, jeszcze raz podkreślam, w większości rzeczy nie musiałem to zrobić. To nie jest tak, że miałem jakieś trudne cole. Mało tego, ja tu poznałem ludzi z jakiegoś startupu I dosłownie na tej ścianie, tutaj w tle, po prostu przygotowałem piżdecka, przygotowałem prezentację pod rundę, bo od słowa do słowa okazało się, co wy robicie. No robimy, co oni tam powiedzieli, za pomocą psychodelików wspomagamy leczenie psychiatryczne, psychologiczne. Ja mówię: co?
Kamil:No I wiesz, super fascynująca rozmowa, niebywale ogarnięci ludzie, no I jeszcze raz po raz mówią: No I teraz zbieramy rundę. A którą rundę? A I wiesz, dosłownie nie znamy się z tymi ludźmi, pierwszy raz ich widzimy w życiu I oni mówią, no wiesz co, jakąś tam serię już zebraliśmy takiego seeda, tam zdobywaliśmy jeden przecinek osiem miliona funtów, mówię o, to jest to bardzo duży start-up, więc gdzie jesteście na mamy klinika na Malcie, teraz to PIP, czyli to, ja to powtórzę, bo to bardzo fajnie brzmi, Psycho Delica assisted Psychoterapia, to super brzmi. Mówię co tam robią, ja mówię: no to macie teraz serię A, tak? Tak.
Kamil:No I co, macie już pitch decka? Tak, mamy. A pokaż. A co Ty wiesz na temat pitch decku? Ja mam pitch decków, to wierzę.
Kamil:Akurat tu gram w tę grę
Krzysztof:I
Kamil:mówię, że prawdopodobnie mogę Ci powiedzieć, co macie źle na podstawie tego, jak powiesz mi jakie punkty tam zawarliście.
Krzysztof:I
Kamil:tak, no to bardzo spójrz, proszę. I tak patrzę na to I tak we mnie wzbiera.
Krzysztof:Powiedzieć, nie powiedzieć. Powiedzieć, nie powiedzieć. Nie znamy się.
Kamil:Słuchaj, mam dwie wiadomości, dobrą I złą, którą najpierw?
Krzysztof:Poproszę złą.
Kamil:Najpierw będzie ta zła. Najpierw to dobra, masz tu wszystkie fakty, których potrzebujesz, a ta zła? Jest ich zdecydowanie za dużo I są kompletnie rozpieprzone, nie? No to jakbyś to niby poskładał? Ja w tym momencie tak w głowie myślę sobie, nie rób tego, nie rób tego.
Kamil:Jesteś na urlopie. Jesteś na urlopie, nie rób tego. Nie pracuj, nie rób. Mam przy sobie takie żółte karteczki, jak przyjdziecie do mnie na dwadzieścia minut to zrobimy trzy ćwiczenia I będziecie mieli tego pitch decka lepszego niż kiedykolwiek I po prostu zrobimy z tego rundę. Jak zrobisz dwadzieścia minut coś czego nie widziałeś nigdy w życiu?
Kamil:Teraz to już się zrobiło osobiste, nie. Teraz to już po prostu muszę to zrobić, tak, bo jak teraz już nawet nie chcę, to I tak to zrobię. I faktycznie, no przesadziłem dwadzieścia minut, te dwie godziny na tamtej ścianie, już tam jakaś kartka wisiała, na tamtej ścianie skleiliśmy piż dekat dla startupu. No I Zobacz, czy to jest praca, czy to jest pracoholizm? Może, może tak jest, ale mi to po prostu sprawiło przyjemność, bo poznałem ciekawych ludzi, zawsze warto mieć dostęp do psychologów, nie, ale poznałem ciekawych ludzi, zupełnie wiesz, mega ekipa I zrobiliśmy fajną rzecz.
Kamil:Mam jakiś kontakt w ogóle na konferencję do Londynu teraz, którą tutaj, na którą oni mają jakieś tam wejściówki I wiesz, zupełnie efektem ubocznym tego jest to, że pewnie polecę gdzieś tam do, w kwietniu, czy w maju do Londynu, no z jakimś tam wystąpieniem, ale żeby wylądować mam tutaj puenczę, czekam, czekam. To jest to, że to nie jest praca, której nienawidzisz, ja generalnie bardzo lubię to, co robię I to, że raz na jakiś czas będąc tu coś przygotuję, to dlatego, że to lubię I teraz patrząc na to z boku, to się może wydawać dziwne, że bierzesz się za coś, co jednak ląduje w pudełku praca, dla ludzi z boku, ale przytoczę 10 sam cytat, który mi dzisiaj przyszedł do głowy podczas naprawdę mega głębokiej rozmowy z Twoją Karoliną. To, że my to robimy nie oznacza, że jest to dziwne, bo ludzie, którzy tańczą zdają się być szaleni dla tych, którzy nie słyszą rytmu I to jest dokładnie to, co tutaj robimy I to, że raz na jakiś czas sobie tu popracujemy, w tym przypadku ja się nie zgadzam z tym, że to nie jest odpoczynek. To, że zapisałem sobie cztery czy pięć akapitów, które później wykorzystam, totalnie bym to zrobił jeszcze raz.
Kamil:To, że sobie notuję podczas tych rozmów, totalnie bym to zrobił jeszcze raz. To nie jest tak, że ja nie odpoczywam. Ja po prostu zasilam sobie swoją kreatywną bateryjkę, bo ona się ładuje prawie tak długo, jak twój elektryk. Może nie aż tak.
Krzysztof:A ja się już uśmiechnąłem, tak mówię: ale puenta rozmowy, ale puenta, tylko po co potem na tym elektryku na końcu? Zasilam swoją kreatywną bateryjkę w trakcie wyjazdu, który ma służyć odłożeniu tego, po co jest ta moja kreatywność potrzebna. Bardzo dobre. Jeżeli chodzi o samochód elektryczny, którym ja jeżdżę, jest to Mercedes I on Bardzo gratuluję. Dziękuję ślicznie.
Krzysztof:I on się ładuje na stacji szybkiego ładowania do trzydzieści minut. Ok, I to nie jest product placement, bo Błyskawicznie, no, błyskawicznie. Idziesz do kasy, chipsy, cola, nie wiem, coś wybiorę, już masz trzy minuty. Musisz zajebiście wolno iść, żeby to trwało trzydzieści minut. Możesz sobie, wiesz, rozejrzeć się po stacji benzynowej, to już masz trzy, jest sześć.
Krzysztof:Toaleta w lewo, w prawo, 10 pisuar, tamten, masz kolejne cztery.
Kamil:Powinno się sikać prosto, nie?
Krzysztof:Jak na przyszłość. I tak, od słowa do słowa szyby sobie możesz umyć, sprawdzić,
Kamil:nawet musisz.
Krzysztof:Sprawdzić, co na Instagramie I się zrobiło dwadzieścia minut. A potem po prostu, a to jeszcze chwilę odsapnę I masz trzydzieści. A żarty, odkładając na bok, bardzo dobra puenta. Odsuwanie kontekstu, odsuwanie kontekstu, zbliżanie się do osób, którzy są spoza twojego kontekstu, Nawet usiądnięcie chciałem powiedzieć, przebywanie w innych sytuacjach, przy innych biurkach, w innych miejscach niż te, które są kontekstowe sprawia, że mimowolnie ładujesz sobie baterie tak dla swoich kontekstów. Pod warunkiem,
Kamil:bo bym musiał to dołożyć, że 10 Kowalski, z którym jedziesz na urlop to nie jest przysłowiowy zamknięty dzban, bo to jest ważne. Czyli jednak musisz się na tego drugiego człowieka otworzyć I musisz posłuchać, przyjąć. Najfajniej by było jednak, żeby to był 10 stół, do którego po prostu chciałbyś usiąść. Amen. Tak.
Kamil:I tym akcentem dziękujemy za wysłuchanie siódmego, ósmego? Ósmego. Ósmego już odcinka Maratyńczyków Puenty. Maratyńczyków Puenty.
Krzysztof:Do zobaczenia za tydzień. Za tydzień naszym gościem będzie Robert Lewandowski. Robert Lewandowski, jak już wiecie wszyscy szykują się zwolnienia w Barcelonie. Kto wie czy nie będzie troszkę więcej wolnego czasu?
Kamil:Otóż to, otóż to.
Krzysztof:Choć nie wiemy nic oczywiście o sytuacji prywatnej zawodowej w sensie pana Roberta, to jednak mamy nadzieję, że to w jakiś sposób sprawi, że w końcu napiszemy maila. Nieustannie namawiamy was wszystkich, którzy słuchacie, jeżeli macie kontakt bezpośredni jakiś albo pośredni to my chętnie.
Kamil:Żeby zachęcili pana Roberta Lewandowskiego, by przyjął nasze zaproszenie do podcastu.
Krzysztof:Dokładnie tak. Dzięki. Dzięki.
