Na szczęście, wiele razy mnie nie przyjęli - Paulina Danielak
Mamy taki zwyczaj, że gość chrzciny przedstawia się sama. -Dobrze. -A co
Paulina:to teraz ten moment?
Kamil:-To jest ten
Paulina:moment. -To jest ten moment. W ogóle bardzo miło. Dziękuję za zaproszenie. Jestem psychologiem, psychoterapeutką poznawczo-behawioralną w trakcie certyfikacji.
Paulina:Oprócz tego pracuje też w takich podejścia jak terapia akceptacji zaangażowania, team CBT czy somettic experienceing. To jest takie podejście psychofizjologicznej pracy ze stresem I traumą. Co przez tego robię? Dużo psychoedukuję, dużo tworzy treści takich dotyczących zdrowia psychicznego, dobrostanu I pracy ze stresem. I to chyba
Kamil:tyle. Naszą gościnią jest dziś Paulina Danielak.
Paulina:Tak, Paulina Danielak, zapomniałam to dodać.
Krzysztof:To najważniejsze, robił Williams kiedyś powiedział taką rzecz mądrą, piękną, potrzebną, że każdy człowiek toczy swoją bitwę, o której nie masz bladego pojęcia, więc traktuj go z szacunkiem I traktuj go wrażliwie. A dziś będziemy sobie rozmawiać o tym, czym Ty się zajmujesz na co dzień w kontekście tego, co Kamil rozpisuje ostatnio I co będzie, jak rozumiem, wspierało kolejne pokolenia wszystkich tych, którzy będą chcieli osiągnąć sukces tak wielki jak Kamil albo nawet może większy, spróbować go jakoś prześcignąć, co może być dużym kłopotem, myśląc o tym, gdzie Kamil już jest teraz w tym wieku, w jakim jest. To tylko tyle tytułem wstępu, żeby trochę może siebie samego odciążyć od takiej, jakby powiedzieć powagi tematu.
Kamil:Krzysiu, ja tylko dołożę. Tak? Odpowiedź brzmi tak. Pożyczę ci kasę. Dobra, tak.
Krzysztof:To o tym potem. Są 4 etapy, przez które przechodzimy. Kamilo powie o nich, bo to są jego etapy, to on je stworzył bardziej, a potem ja zadam konkretne pytania.
Kamil:My już troszkę rozmawialiśmy przed programem, ale dla tych akurat naszych słuchaczy, którzy dziś
Paulina:włączyli podcast
Kamil:po raz pierwszy akurat nie rozmawiali. Tak, to chciałbym z tobą dzisiaj, chcielibyśmy z tobą porozmawiać o twojej ścieżce kariery. Wedle tego modelu, tak jak wspominałem, przechodzimy od roli amatorów do roli ekspertów, potem rozpoznawalnych ekspertów. Po drodze miałem specjalistów I tak zastanawia mnie, jak to się stało, że jesteś tam, gdzie jesteś. W zasadzie to ja cię poznałem już, jak byłaś tam, gdzie byłaś bardzo daleko w ogóle za resztą peletonu.
Kamil:Więc dla nas też to będzie w ogóle odkrywcza historia, celowo nie.
Krzysztof:-Bardzo daleko za resztą peletonu czy z przodu? No to dosyć jest kluczowe, żeby umiejscowić Paulinę na tym redakcji. Ty dzisiaj jesteś taki jakiś puszczy. Nie, uważny jestem. Jeżeli mówimy, że jesteś daleko za peletonem, to jest to troszkę inne niż.
Kamil:Ale zrozumiałeś z kontekstu czy?
Paulina:Rozumiem, rozumiem, rozumiem. Może jestem gdzieś obok. -Wiesz co,
Kamil:bo tu koledze trzeba dużo tłumaczyć, ale to się znowu świetnie składa, dlatego on tu jest, bo on weryfikuje, czy każdy zrozumie nasz przekaz. Tylko jak on już padnie, to wtedy nie ma nadziei.
Krzysztof:Idąc za tym, co Kamil zagaił, ja dopełnię to pytanie sobą I już zostawiamy Ci, że jak będę, the floor is yours. Wykonujesz bardzo specyficzny zawód w tym sensie bezwartościowania, że dotykasz przestrzeni, w której sama jako człowiek musisz na co dzień funkcjonować, czyli jednocześnie edukujesz, jak sobie radzić, ale założę się, że po drodze sama masz momenty, kiedy klękasz I masz zwątpienie I tak dalej. I wtedy jak spodziewam się, nie zawsze wiedza, którą masz, którą nabyłaś, którą się dzielisz, którą jak dzielisz się I widzisz po swoich pacjentach czy ludzi, których uczysz, wspierasz, jest skuteczna, niekoniecznie musi działać na Ciebie. Prawdopodobnie jest tak no właśnie pewny, że wspierana jest już przez supervisorów, bo tak wygląda zdrowo prowadzona praktyka terapeuty czy psycholożki, czy dobrego Czera, nie chcę powiedzieć, osoby, która wspiera drugą osobę. Zaczynałaś kiedyś jako amatorka, jak, co tam u ciebie się działo, że poszłaś, że na tej drabinie kariery weszłaś w kolejne etapy?
Krzysztof:Jak sobie siebie sama wspierałaś? Co jest ważne?
Paulina:Mam poczucie, że mówimy tutaj troszeczkę o dwóch kwestiach. 1 to o byciu terapeutą, jednocześnie nadal byciu człowiekiem I doświadczaniu ludzkich sytuacji w swoim życiu. Na to mam ciekawą metaforę, te terapie akceptacji zaangażowania, a z drugiej strony o tym, o kwestii kariery I też budowania po prostu swojego rozwoju. I tu również składały się na to różne elementy. Myślę, że głównym aspektem było to działanie w imię bój się I działaj.
Paulina:Czyli nie jest tak, że w trakcie tej swojej drogi jednego dnia wstałam I byłam pozbawiona wszystkich ludzkich doznań I przeżyć przestałam czuć lęk, strach I uznałam okej, teraz to już mogę, jestem pewna siebie. Myślę, że to cały czas jest taka droga wykonywania działań, które często są trudne. Nie uciekanie od trudnych doświadczeń, nie uciekanie od trudnych doznań, czasami odraczanie gratyfikacji, który jest ważnym elementem rozwoju, czyli to, że nie daje sobie, może to źle zabrzmi, ale w kontekście nagród, że odpuszczam sobie dobra tu I teraz, ale pozwalam sobie działać, działać widząc dalszy cel I to, że kiedyś w jakimś momencie przyjdzie element powiedzmy nazywając to nagrody, chociaż nie lubię tego sformułowania. Ale też to, o czym mówiłeś o tym, że można pracować w obszarze zdrowia psychicznego I nadal być człowiekiem, co jest naturalne I normalne, bo o to chodzi. W terapii akceptacji zaangażowania mamy taką metaforę dotyczącą dwóch gór, że terapeuta to nie jest taka omnipotentna istota, która już wszystko przerobiła w swoim życiu, już nie ma żadnych problemów I jest na szczycie.
Paulina:Teraz ja tutaj siedzę I mówię tak rób, tak nie rób, tego nie wolno. To nie, nie, tak nie wolno żyć. No bo to byłoby coś strasznego. Nie wiem, to byłoby okrutne.
Kamil:-Chciałbym powiedzieć, że to byłoby super. Tyle osób nie miało, nie musiałoby brać za swoje życie odpowiedzialności, tylko by cię pytała: a to wina Pauliny, to nie,
Paulina:to ona. I to byłoby straszne. I to byłoby straszne. Raczej to wygląda w ten sposób, że to jest taka metafora, że możemy sobie wyobrazić 2 góry, które dzieli, nie wiem, jakaś przestrzeń. Pacjent wspina się na swoją górę, jak każdy z nas, a ja wspinam się na swoją.
Paulina:To, co nas różni, to tylko I wyłącznie to, że być może ja wiem więcej na temat tego, jak używać, nie wiem, lean, jak używać tego czy tamtego. Wiem, jak można siebie wspierać na tej drodze I ze swojej góry ja widzę większą perspektywę, mam większą perspektywę na jego górę. Więc mogę powiedzieć: okej, co ty na to, że próbujesz tej drogi? I oczywiście tak nie wygląda terapia, że mówię: okej zrób to. Ale kiedy pacjent z czymś przychodzi, to możemy na to spojrzeć z szerszej perspektywy.
Paulina:Mogę zaprosić go do przyjęcia właśnie tej szerszej perspektywy I on też może trochę z takiego lotu ptaka spojrzeć na to I powiedzieć: okej, dzieje się to, to I to. Ale nie jest tak, że ja wiem co jest najlepsze, a może ja nie doświadczam swoich trudności, nie wspinam się na swoją górę. Tak jak powiedziałaś na moją górę patrzy ktoś inny, superwizor, psychoterapeuta. Więc to jest tak, że nie czuję się jako ta osoba, która mówi ludziom, jak mają żyć, bo nie o to chodzi. Ale mogę doświadczając swojego życia wspierać doświadczanie życia też innych ludzi, mówiąc im ok, mamy na to różne techniki, możemy spróbować tego, jeżeli to nie zadziała, to jeszcze możemy spróbować tego.
Paulina:Mamy na to badania I wiemy, że to raczej wspiera osoby, które doświadczają tego. Może Ci nie pasować. Nadal mamy jeszcze to, to I to, czego możemy spróbować I zobaczyć. I dzięki temu wiemy, że może się nadbudować np. Twoja elastyczność psychologiczna.
Paulina:Co nie znaczy, że nie będziesz doświadczał trudnych emocji, trudnych sytuacji I w twoim życiu nie będzie cierpienia. Cierpienie jest elementem życia, ale będziesz mógł doświadczać tego życia pełniej, nie uciekając od tego.
Krzysztof:-Ok. To w takim razie, jeżeli pozwolisz, to zaproszę cię do tego momentu, w którym zaczynasz wchodzić na swoją drabinkę zawodową I mając, nie będąc wyposażona, bo zakładam, że Twoi rodzice nie są związani z psychologią. To jest założenie, więc ok, to dla założeń potrzebne dla dalszego toku myślenia mojego. Nie jesteś wyposażona w elementy wiedzy, którą za chwilę nabędziesz drogą edukacji. No to co się dzieje?
Krzysztof:Gdzie jesteś? Co robisz? Jak myślisz?
Paulina:Jestem wyposażona za to w ADHD, o którym nie wiem I widzę tylko objawy, wydaje mi się, że wiesz, no coś jest ze mną nie tak. Więc to ADHD, to bycie w tym obszarze neuroróżnorodności, autyzmu, ADHD sprawia, że nie wiem do końca co robić I co się dzieje, a dzieje się dużo, no bo nie zdiagnozowane ADHD w życiu nastoletnim. To jest taka wybuchowa mieszanka.
Kamil:Już samo życie nastoletnie jest wybuchową.
Paulina:Już samo życie nastoletnie jest wybuchową mieszanką. Do tego dodajmy pewne objawy, o których nie wiesz, jak je nazwać. Ty wiesz, że coś jest nie tak, bo innym może nie wiem, łatwiej przychodzi to czy tamto, nie są tacy wybuchowi. Nie wiem, potrafią robić różne rzeczy. I próbujesz, znaczy ja próbowałam, wiesz, wcisnąć się trochę w te schematy dla ludzi.
Paulina:Oczywiście teraz już nie robimy takiego rozróżnienia. Ta nomenklatura troszkę inaczej wygląda w kontekście neuroróżnorodności, ale neurotypowy, który osoby, które mogą iść na etat, codziennie wykonywać tą samą pracę, to też jest okej, to jest super. Ja próbując wcisnąć się w jakieś takie ramy, maskując też różne swoje po prostu naturalne objawy z obszaru neuroróżnorodności, wypalałam się I wypalałam się I wypalałam się. I jeszcze miałam takie poczucie, no tak, to coś z zewnątrz jest nie tak, skoro wszyscy potrafią tak działać, a ja w taki sposób nie potrafię.
Krzysztof:-To jest coś nowego, co nam przepraszam, mogę? Trochę przeszkadzasz? Zaczaiłem się,
Kamil:tak często mi to mówią.
Krzysztof:Jest coś takiego, czasy, w których żyjemy, czy miejsce, w którym jesteśmy w świadomości społecznej, pozwala pozwala nam dostrzec siebie tak, kim jesteśmy I powiedzieć, że to jest okej. Czyli pierwsza rzecz, jaką Ty zostawiasz w tej naszej rozmowie, już za chwilę oddaję głos Kamilowi, jest taka zobacz, gdzie jesteś, kim jesteś I to, jaki jesteś, jaka jesteś w tym momencie, w którym jesteś, jest ok. Nie buduj siebie w kontekstach, nie buduj siebie w relacji do, tylko zbuduj siebie tu I teraz I zobacz, co jest dla ciebie. Oczywiście zobacz, co cię pali, a co cię grzeje. Zobacz, co cię napędza, zobacz, co cię ciągnie w dół.
Krzysztof:Zbadaj sobie te obszary, ale nie buduj siebie w relacji do.
Kamil:Pani Kamilu. Zgadzam się z tym. Ja postaram się. Dziękuję bardzo. Jesteśmy dalej.
Kamil:-Ja tylko mam takie krótkie ogłoszenie tutaj, że szukam nowego współprowadzącego. -Po reklamie. -Najlepiej, żeby wnosił tyle co Krzysztof, czyli wymagania nie są wysokie. Dokładnie. W zasadzie musi przejść na plan.
Krzysztof:Po prostu. Tak. Może być chwilę przede mną, co będzie odczytywane jako punktualność, bo to nie jest trochę najlepszą stronę. Idźmy dalej. Mogę?
Krzysztof:Tak, jestem. Proszę bardzo.
Kamil:Tylko na chwilkę. Zaraz oddam. -Może na to liczymy, namów. -Ja wprowadzę coś, co z kolei nie jest mocną stroną Krzysztofa, czyli odrobinę chronologii do biegu tych wydarzeń I porządku, czyli gdybyśmy mieli to umieścić na jakiejś linii narracyjnej, to rozumiem, że jesteś w okolicach końcówki liceum, tak? Kiedy orientujesz się, że świat porusza się inaczej niż u innych?
Krzysztof:Znaczy, wiesz,
Paulina:ja myślę, że ja teraz to zauważam. Wtedy po prostu funkcjonowałam. Wydawało mi się, że wiesz, bycie tym na obrzeżach, czyli tym wyrzutkiem, który nie możesz jakoś dopasować do niektórych elementów, no to świadczyło jakoś być może o mnie.
Kamil:A w jaki sposób się nie możesz dopasować? Na przykład?
Paulina:Wiesz co, myślę, że w takich kontekstach społecznych, że nie wiem, wszyscy robią coś, a ty nie do końca to rozumiesz. Wiesz, jak to funkcjonuje?
Kamil:-A sprowadźmy to na taki przykład, który dałoby się namalować na obrazku.
Paulina:-Nie byłam najbardziej popularnym dzieckiem w klasie, więc to jest wiesz, takie poczucie, że jesteś trochę inny, trochę wiesz, obserwujesz tych ludzi z boku, patrząc na nich. Jakby rozumiesz różne rzeczy, a jednocześnie zastanawiasz się, no właśnie, jak działać, jak się nie denerwować, jak być, nie wiem, bardziej stabilnym, jak wprowadzać jakąś strukturę w swoje życie. To już później gdzieś tam w takim życiu na studiach. I ten krok, który myślę, że dużo zmienił, to było to, że poszłam w takie nauki, które dotyczą nauki o człowieku, czyli tego, jak ludzie funkcjonują, co robią, jak wygląda dbanie o swoje zdrowie psychiczne. Więc to ja z dzisiaj to jest osoba, która od, może policzyć, 14 lat uczy się właśnie o tym.
Paulina:Więc jestem zupełnie innym człowiekiem, kiedy ktoś mówi, że o jak to ty masz ADHD? To jest niemożliwe. Tylko, że patrzy na mnie z perspektywy dnia dzisiejszego, a nie z perspektywy początku mojej drogi. Potem oczywiście próbowałam iść na etat, próbowałam pracować na etacie, robić to, co wszyscy w mojej rodzinie robili, ale wypalałam się, cały czas się wypalałam I cały czas się wypalałam. To jest jakaś w ogóle dla mnie opcja.
Paulina:Pamiętam, że był taki moment, teraz jest
Kamil:-Spadek np. Jest opcją, nie? Spadek u ludzi.
Krzysztof:-Spadek to jest jakaś dyskusyjne, jeżeli chodzi o etykę, nie? Dosyć, ale tak
Kamil:to jest dobra.
Paulina:-No niestety trzeba mieć takie opcje. Tak, trzeba mieć takie opcje być może. Ale to, co ważne to, że ja w pewnym momencie myślałam: dobra, może jeszcze po prostu to jest inny etat trzeba sobie znaleźć. Wysyłam kilkaset CV. Tak jak dzisiaj ludzie mówią, że wysyłają ogrom ilość CV.
Kamil:-Takie pracowałaś? Tak z ciekawością.
Paulina:-Ja pracowałam w różnych miejscach, różnych rzeczy próbowałam, ale przed tak naprawdę tym, kiedy zajęłam się własną działalnością I byciem psychoterapeutką pracowałam jako pedagog, terapeuta pedagogiczny.
Krzysztof:-W instytucjach takich zinstytucjonalizowanych? -Tak. -Nie, że mogłaś sama sobie kalendarz, tylko musiałaś być pewnym elementem pewnej jego, pewnej układanki, grafików itd.
Paulina:-Odsyłam jako nauczyciel, wychowawca, nauczyciel wspomagający, terapeuta pedagogiczny, psycholog szkolny. I tak można robić to wszystko prawie naraz w jednej instytucji, ponieważ są braki, więc można być I wychowawcą I nauczycielem wspierającym I prowadzić terapię pedagogiczną jednocześnie. Ale czułam, że robienie tego to nadal nie jest to praca z ludźmi, którzy być może nie do końca też mówię o dyrekcji w różnych miejscach, nie do końca rozumieli kontekst rozwoju pracownika. No bo w szkolnictwie trudno o taki zindywidualizowany, odpowiedni dla siebie rozwój. To jest moja opinia, to jest moja subiektywna opinia.
Krzysztof:-Idąc dalej, mogę pociągnę ten wątek. Dobra, jesteśmy na początku gdzieś w pewnym dojrzałym już momencie, w tym sensie dojrzałym, że pada dojrzała decyzja, to jest moja droga.
Paulina:O, to jeszcze dużo potrzeba było. Jeszcze wysyłałam kilkaset CV, próbowałam robić wszystko, byłam na jakichś rozmowach, ale nigdzie mnie nie przyjęli.
Kamil:Gratulacje.
Paulina:I tamtej perspektywy myślałam, że to jest koniec, tak jak teraz.
Krzysztof:Ja patrzę z tej perspektywy, gratulacje.
Paulina:A teraz myślę o tym, że to była najlepsza rzecz, jaka mogła się zdarzyć, że nikt nigdzie mnie nie przyjął. Bo to był ten moment, kiedy ja musiałam coś zrobić. Musiałam do wyboru. To jest taki moment, kiedy masz przed sobą 2 drogi albo idziesz w to, co wie, że cię niszczy, to cię wypala albo wybierasz tę drogę I tu wiesz, co będzie. Tutaj masz tą perspektywę, tutaj totalnie nie wiesz, co będzie.
Paulina:Ale się boisz I wszyscy są w rodzinie mówią: Jak to? Przecież masz pracę na etat, no etat rzucisz? No państwowy etat?
Kamil:Taka piękna gwarancja.
Paulina:No jak?
Krzysztof:Zobacz, jak sąsiedzi mają. No jak. Ich córki też mają etat, jak ładnie tutaj sobie żyją.
Paulina:Może jeszcze przemyśl.
Krzysztof:Po co się wychylasz?
Paulina:Po co? Dokładnie. Wszystko
Krzysztof:zaczęliście raz, będziesz miał emeryturę dobrą.
Kamil:Dokładnie. A ty co robisz?
Krzysztof:Czy ty zwariowałaś? -Dokładnie. -Czy ty sobie możesz ze sobą sama poradzić, że ty takie szaleństwa robisz?
Kamil:-Oznamy, to widzisz. Rozmawialiśmy ze swoim rodzicami.
Krzysztof:-W piłeczkę był taki telefonik do przyjaciół. Okej, dobra, to 2 rzeczy mamy po pierwsze, ja w odróżnieniu od tego, co Kamil twierdzi, myślę, że umiem sobie systematyzować jakąś rzeczywistość I nazywać ją na linii czasu, więc jeżeli mogę, to ja stworzę linię czasu tutejszej, tutaj tego programu, tej rozmowy, a Kamil będzie odpowiedzialny za szerszy kontekst, bo tu rzeczywiście, jak mamy takie szersze spojrzenie, to przyznanie nie jestem najlepszym, orłem nie jestem, tak bym powiedział w skrócie.
Kamil:Tak jakby powiedzieć, że nie wiem, pierwszy rzecz jest problem w oszczędzaniu. To jest mniej więcej tego typu stwierdzenia.
Krzysztof:Jesteśmy w sytuacji, w której,
Kamil:że nie wiem, piranie są z natury lekko łakomę.
Krzysztof:Nie mam kłopotu z mówieniem o sobie. Otwarty na to. Jesteśmy w sytuacji, w której po pierwsze definiujemy siebie tu I teraz bez kontekstu. To jest coś, co ja wyciągam z rozmowy z Tobą o Twojej drodze. Po drugie cieszymy się, jak 1 B bym powiedział, czy coś pośrodku, ta gratyfikacja nie musi być tu I teraz, poczekaj, poczekaj.
Paulina:-A sama droga też może być gratyfikacją.
Krzysztof:-Sama droga może być gratyfikacją super.
Paulina:-Patrzymy to z perspektywy pewnie osób, które trochę przeszły. Być może osoby młodsze mogą tego nie widzieć tu I teraz, ale to jest bardzo ważne.
Krzysztof:Ale jak to usłyszą, to może będą miały z tyłu głowy, kurczę, może poczekam z tą gratyfikacją. Może to, co powiedziałaś genialne. Ja aż miałem taki tester, taki wzruszenia pt. Moja Gęsia skórka. Droga może być gratyfikacją sama w sobie.
Krzysztof:Ta droga, która nie ma określonego miejsca, do którego, znaczy miejsce ma określone, do którego zmierzasz, ale czas dojścia nie jest zdefiniowany. Czyli ta droga może być gratyfikacją. I trzecia rzecz to, że dostałaś 100 razy czy tam set razy nie, to fajnie.
Paulina:Oj tak.
Krzysztof:Bo to buduje. To kiedyś tutaj padło, czy ja mam takie zdanie, które nie, to Radzio mi mój opowiadał. Radek mój opowiadał, że całe nasze życie to jest kolekcjonowanie nie po to, żeby potem umieć raz 1 usłyszeć tak, umieć usłyszeć tak, że to wszystkie niezbrane po drodze mają zbudować w Tobie gotowość na to tak.
Kamil:Co do tej gratyfikacji, to mam jeszcze jedną rzecz. Nie pamiętam, kto to powiedział, ale to tak ładnie wybrzmiało, że ta odroczona gratyfikacja to jest trochę wybór między tym, czego chcesz teraz, a między tym, co chcesz naprawdę. Mnie to tak trochę wybrzmiewa. Takie jeszcze małe ad vocem, że to wynika z naszego przebiegu rozmowy dzisiaj. Natomiast nie wiem, czy widzisz, Krzysztof jest w sytuacji finansowej, nie stać go na worek treningowy, więc ja pełnię tę rolę jako dobry przyjaciel dzisiaj.
Kamil:Natomiast ja się przyzwyczaiłem, to też buduje odporność, ale a propos odporności, skoro przy tym już jesteśmy, to 100 razy nie, czy tam wiele razy nie, to musi bardzo boleć. Przypomniało mi to taką sytuację, jak ja uczestniczyłem w procesie rekrutacji. Pierwszy raz mnie do jakiejś organizacji nie przyjęli I przyznam, że był to spory obciach, bo nie przyjęli mnie do Isecu, a do Isecu przyjmują wszystkich, nie? W sensie trzeba było przyjść po prostu I to było wszystko. Ja przeszedłem do Isecu I z perspektywy czasu wiem, że to po prostu była pierwsza sytuacja w życiu, w której świat chciał mi powiedzieć: no stary, ty się z HR-ami nie będziesz dogadywał.
Kamil:Ja tak mam do dziś, nie? Że tam jakby rzadko kiedy się dogaduje idealnie, ale właśnie te dziewczyny wtedy z mojej perspektywy, no to panie, no bo z 24 lata, więc wiadomo, że starsze już, jak ja byłem 20 lat I przechodziłem do GISKu, to one spojrzały na mnie jak na takiego oszołoma przez po tej rekrutacji I to było dla mnie strasznie trudne, że 21 osób składało papiery dla ISQ I 20 się dostało. To jest swego rodzaju osiągnięcie jednak, że udaje ci się w taki bardzo, bardzo wąski przesmyk nie bramki trafić, nie? Że jakby poustawiać to tak jakby na linii końcowej boiska poustawiać same bramki, ale że one nie mogą być idealnie przy sobie. To ty
Krzysztof:Może nawet pociąg, może nawet sobie, może się pokusić nawet o to, że ustanowiłeś coś na kształt, jakby jakby.
Kamil:-Antrykoterapia. -Nie,
Krzysztof:chciałem powiedzieć, że prawo Kamila, nie.
Kamil:-O tak, tak. -Że to jest aż imponujące. -Aż
Krzysztof:imponujące, że można tak nie trafić. -Tak, to jest tak złe, że to z
Kamil:drugiej strony dogania dobre. -I
Paulina:właśnie to jest ten aspekt, że można z tej sytuacji wyciągnąć to, no po czasie oczywiście. No potrzebujemy na to, to pewnej perspektywie czasowej, że mogę się przykleić, mogę wejść w fuzję z przekonaniem: Nie wychodzi mi, nikt mnie nie chce przyjąć, nie ma dla mnie szansy, nic już mnie nie czeka. Albo oczywiście to też nie jest takie proste, bo wiadomo, niektóre osoby mogą doświadczać depresji I wtedy potrzeba specjalistycznej pomocy, ale mogę też przyjąć inną perspektywę Okej, to co mogę zrobić dla siebie innego, jeżeli to nie działa?
Kamil:I właśnie o to chciałem zapytać, jak ci się udało przyjąć tę inną perspektywę? Bo ja pamiętam po tym jednym nie trafieniu do ISEC-u, to ja byłem zdruzgotany, stwierdziłem, no trzeba być jednak kompletnym odklejeńcem, żeby nie dostać się do miejsca, do którego no myślę, że jakby ktoś przechodził z ulicy I powiedział dopiszcie mnie to, to też by wystarczyło. Jak sobie radzisz z tym, że wysyłasz, umieśćmy to jakoś na czasie, mam wrażenie, że osi czasów mam wrażenie, że to jest między 20 a 24 rokiem życia, tak mniej więcej. Wysyłasz te CV-ki I dostajesz informację, zadzwonimy do Pani albo właściwie nie dostajesz tej informacji, tylko domyślnie słyszysz ten głos klasyka.
Paulina:-Wiesz co, nie będę ukrywać, że wcale nie było jakoś nie wiem łatwo I że nie miałam trudnych myśli I powiedziałam sobie okej, dobra, nie no przecież to wszystko jest okazja, no przecież trzeba się rozwijać. Nie, miałam dużo trudnych myśli, byłam w różnych stanach, doświadczałam zaburzeń lękowych, bardzo, bardzo silnych zaburzeń lękowych, które też z perspektywy czasu znowu tego to powiem, powtórzę też wiele mnie nauczyły. Tak. Co znaczy atak paniki? Co to znaczy naprawdę bać się I doświadczać lęku, a nie strachu.
Paulina:Strach to jest wtedy, kiedy no nie wiem wychodzi mi przede mnie niedźwiedź na szlaku I ja się go boję, bo jest realne zagrożenie. Ale kiedy doświadczam lęku, czyli nie wiem nic się takiego nie dzieje, wszystko jest w porządku, a jednocześnie masz poczucie, że zaraz umrzesz. Więc przechodząc przez te różne fazy, myślę, że doszłam do miejsca, gdzie za każdym razem, nawet w tym najgorszym momencie, to było po prostu okej. Jest kolejny dzień, kolejny dzień I kolejny dzień. I co mogę zrobić dzisiaj?
Paulina:I co mogę zrobić dzisiaj? I też nie jest tak, że na przykład teraz jestem pozbawiona trudności. Spotyka mnie hejt, spotykają mnie różne sytuacje. Nadal zdarzają się różne miejsca, gdzie słyszę
Krzysztof:nie. Ale to poczekajcie. Przepraszam, że wpadniesz w zdanie. Pomyślałem sobie, że zróbmy taką rzecz, idąc za tym, żeby to oprócz spotkania z ciekawym człowiekiem, z ciekawą kobietą, imponującą osobą, żeby coś zostało takiego, co ktoś mógłby sobie wziąć. Niech każdy z was, z nas opowie mechanizm swój, jak słyszy nie, z perspektywy wtedy I teraz.
Kamil:-Bo mnie to bardzo ciekawi. To jest właśnie ta sama rzecz.
Krzysztof:-Jak sobie
Kamil:radziliście? Radzili teraz? -Ty masz doskonały flow, dlatego tak ci wiesz, przerywamy po drodze, bo
Krzysztof:-To stały program o nas.
Kamil:-Tak naprawdę trochę chcieliśmy o sobie nagrać program, ale lubię to było cały czas o sobie kierować, tym bardziej, że już nie mieliśmy tematu, więc zapraszamy gości, to taka jest prawdziwa geneza, ale ciekawi mnie to,
Krzysztof:czy. No, mów to nie.
Kamil:No, już próbuję. Ciekawi mnie to, czy ty wtedy, kiedy doświadczasz tych nie, to czy ty już masz wiedzę na temat tego, co się z tobą dzieje, czy jakby potrafisz to nazwać, Czy rozróżniasz już stany lękowe od strachu? Czy wiesz, że można sobie to przekłuć? Jak jest Gdzie jest Paulina, że tak powiem merytorycznie na tym etapie, żeby była w stanie ocenić, co się z nią dzieje?
Paulina:-Ja kiedyś robiłam to intuicyjnie. Ja teraz robię to świadomie. I kiedy mówię robię, to mam na myśli, że zawsze w takich sytuacjach pomagało mi zaangażowanie się w działania I zaangażowanie się w działania. Bo twoje myśli to jest coś, nad czym nie możemy panować.
Krzysztof:-Czyli, że tak to słyszę, myślę jakiś tam element inteligencji też w sobie, ale sprowadzając do takich najprostszych komunikatów, słyszę nie, pani Paulino, nie. To co robić działanie? Idziesz biegać? Nie wiem, rysujesz? Co to znaczy zaangażować się w działania?
Paulina:Co tylko?
Krzysztof:Co słysząca nas młoda osoba mogłaby, no
Kamil:czy pozyskujesz może numer do tego rekrutera, adres domowy?
Krzysztof:Nie no wiesz, wszystkie te ciała, że co ten młody człowiek, czy tam ryżał człowiek, który nasłucha, ma przez to rozumieć? Powinien przez
Paulina:to rozumieć. Jeżeli to jest cel, który realizuje na przykład znalezienie pracy, to następnego dnia wstaje myślę, co mogę zrobić dzisiaj? To było nie. Ok. Im szybciej usłyszenie, tym większa, tym jakby większa przestrzeń na to, żeby zadziałać w inną stronę, żeby zrobić coś innego.
Paulina:I znowu mówię to z perspektywy dnia dzisiejszego.
Krzysztof:Oczywiście.
Paulina:Ja tamta wystawałam następnego dnia. Było mi ciężko, trudno. I albo są znowu 2 drogi. Mogę siedzieć I nad tym się zastanawiać, rozkminiać, myśleć Boże, nie wyszło, nie wyszło, nie wyszło. Jeżeli już nic mi nie wyjdzie, albo mogę wstać I zastanowić się okej, to co dzisiaj mogę zrobić?
Paulina:Ta firma nie, to nie, to nie, to nie. Jeżeli jest bardzo trudno, to od razu powiem, można się zgłosić do interwenta kryzysowego. Interwent kryzysowy to jest coś innego niż psychoterapia, niż psycholog. Bo interwent kryzysowy są też darmowe telefony wsparcia, np. Fundacja Nagle Sami ma taki telefon, może zadzwonić bezpłatnie, w konkretnych godzinach nie do końca pamiętam, ale to jest wszystko dostępne na stronie.
Paulina:I można porozmawiać z interwentem kryzysowym, który pomaga nam znaleźć zasoby. Znaleźć zasoby I ułożyć plan działania. Czyli jeżeli trudno mi zrobić to samemu czy samej, to ja mogę skorzystać też bezpłatnie z takiej pomocy będąc w kryzysie. Bo trudność ze znalezieniem pracy, doświadczenie tego nie może być kryzysem, Bo jeżeli się wali, jeżeli nie mam pieniędzy, to tak trudno trochę mówimy, wiecie, z takiej perspektywy, no wygodnej, tak? Ale np.
Paulina:Nie wiem, x lat temu, kiedy nie miałam pieniędzy, było trudno I słyszałam nie, no to tak średnio. A no to dzisiaj jest to.
Krzysztof:-Ale ja uważam to za wartość. Nie, nie, bo tutaj, że byłem szukaty lekko Krzysztof z bardzo wyżłowanym Kamilem I świetnie funkcjonującą Pauliną próbują coś radzić w życiu. Oczywiście to jest tak, że rady trafią lub nie trafią, ale gdzieś ja widzę jakąś wartość wtedy. Idąc za tym, jak Ty opowiadasz o tych sytuacjach kryzysowych, myślę sobie o sobie w wieku 20 lat, która idzie na casting, czyli naładowane z emocjami, że okej, dziś świat o mnie usłyszy, nie, dziś świat, a jutro podejmą słuszną tylko dla nich dobrą decyzję I zatrudnią mnie do tego projektu, a za 2, 3 miesiące wyjdę na plan, a za pół roku będę gwiazdorem wszędzie. To jest ładunek, z którym ja chodziłem po pracę.
Krzysztof:Nasza praca, moja praca jest pracą taką powiedziałbym punktową. Ja mając 45 lat, co mniej więcej miesiąc chodzę szukać pracy, bo biorę udział w castingach w różnych zdjęciach próbnych I tak dalej. Ja już spodziewam się, że nie wiem, Kamil czy osoby, które nie są z naszego środowiska, bierzecie udział w takich rekrutacjach, nie wiem, 2, 3, 4 razy w życiu. Zmierzam do tego. Dobra, chodzi o to, że nie co miesiąc.
Kamil:No, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no,
Krzysztof:no, no, no, no, no, no, no, no, no, no,
Kamil:no
Krzysztof:W moim środowisku artyści właściwie pracy szukają cały czas. I cały czas muszą się zderzyć z nie. I kiedy, teraz chwila o mnie, kiedy te 20-trzydzieści lat temu ja słyszałem nie, to jak dziś spojrzę na siebie na ten proces jakiś tam wyparcia, czekaj, może, kurde, nie do końca to było, może poproszę ich jeszcze o szansę, to na pewno było dobre. Ja wypieram, że mnie nie chcą. Drugie, pardon my french, ale to mówię o sobie w tamtym okresie, więc to, jak było, chuje się nie znają.
Krzysztof:Druga rzecz, że po prostu gardzę nimi element takiego czegoś, że nie chcę założyć.
Paulina:To może o tym mówisz, bo to jest zobacz, że w tym momencie mówimy o tym punkcie odniesienia. Albo ja jestem zły, albo oni są źli. W żadnym miejscu tak naprawdę nie jesteśmy do końca w prawdzie.
Krzysztof:-Ja dziś to wiem, że jest element pewnej układanki, do której pasujesz lub nie. Nie ma co mieć pretensje ani do siebie, ani do nich. To jest naturalny proces, że budujemy jakąś wrażliwą, zwłaszcza w tym moim środowisku, tkankę, która jest oparta o pewnego rodzaju emocje, które są niewytłumaczalne, bo ktoś w tym sensie, dlaczego mnie wzięliście? Bo czujemy, że nam pasujesz. Nie dlatego, czy jesteś dobry, czy nie, czy masz 100 followersów, czy dwamiliony followersów, tylko czujemy, że gdzieś do tej układanki pasujesz.
Krzysztof:Ale idąc dalej, po tym wyparciu całym, po tym narzekaniu, że tamci się nie znają, złość. Złość, która nic nie dawała poza tym, że kończyło się to jakąś wizytą w Żabce albo gdzieś, żeby tę złość w sobie zgasić. Nie, wtedy Żaby chyba nie było. Ale zmierzam do tego, że ból, uśmierzyć ból istnienia I złość związaną. Potem niechęć.
Krzysztof:Nie pójdę, bo po co? I tak mnie odrzucą. A potem dopiero po dłuższym czasie, a przez to rozumiem kilka dni, tygodni, dlatego teraz nie przywołam. Dobra, to teraz się dźwignąłem I jestem otwarty na kolejne. Ci się na mnie poznają.
Krzysztof:Upraszczając bardzo mocno, bardzo skomplikowany mechanizm. Dziś, kiedy mając te lata, jakie mam, robiąc to, co robię, ten proces jest przede wszystkim nie tak ekstremalny. Nie ma takich, nie jest taka sinusoida skoków emocjonalnych. Jest dużo większe zrozumienie, dużo większe jest, mam poczucie, nawet niedużo, po prostu jest zgoda na to, jak to jest I nie ma tego całego procesu odrzucenia, tylko właśnie to, co powiedziałeś przyjmowania. Czekaj, zastanówmy się dlaczego?
Krzysztof:Dlaczego? Jeżeli z tym żyję, to żyję, bo mnie boli, jak przegram fajny casting do czegoś, co bym chciał grać, ale że jestem pewnie wieczór. Jak ty mówisz, następnego dnia rano wstaję I ładuje się do działania. Tyle ode mnie z mojej psychologii.
Paulina:-I zobacz, że też mówisz o działaniu. -No właśnie. -Oczywiście emocje są ważne I to jest w uproszczeniu schemat, co się dzieje, jakby na to spojrzał ktoś z boku, bo czasami trudno nam przyjąć tą perspektywę, tak jak mówisz wcześniej, to było albo ja jestem zły, albo inni są źli. Więc warto na to spojrzeć z boku, jakby na to spojrzał ktoś, kto nie jest zaangażowany emocjonalnie w to, jakby na to spojrzał mój przyjaciel, jakaś osoba, która mnie naprawdę kocha, to jak ona by na to spojrzała, co ona by powiedziała. I co tutaj się dzieje?
Paulina:Czy są w to zaangażowane inne osoby? Jak to może wyglądać z ich perspektywy? Jak to wygląda z mojej perspektywy? I co najlepszego mogę zrobić dla siebie I dla innych w tej sytuacji? Czy najlepszym wyborem będzie to, że będę siedział I zastanawiał się,
Krzysztof:nie będę Pomstował, tak.
Paulina:Ucieknę w używki. Tak, tak. I będę w ten sposób sadować sobie to, co się dzieje. Czy zaangażuje się w to, co dla mnie ważne. Bo są rzeczy mówimy o tym, a pomijamy pewien aspekt.
Paulina:Przepraszam Kamil, wiem, że teraz była twoja kolej.
Krzysztof:Zosiu, dokładnie nie. To jest ważne, że Kamil się czegoś nauczył. Pomijamy
Paulina:pewną podstawę, bo mówimy o działaniach, a pomijamy podstawę wartości. I to, że kiedy zbudujemy sobie podstawę z wartości, czyli to, co jest dla mnie ważne w życiu, to niezależnie od tego, co się dzieje na zewnątrz, my możemy do tego powracać. A wartości są o tym, że to jest coś, co jest zawsze dostępne wszędzie. Czyli wartością nie jest rodzina, wartością nie jest dom I wartością nie jest Bóg, Honor, Ojczyzna.
Krzysztof:No, a co jest?
Paulina:Wartością jest np. Uważność na bycie autentycznym. Bo zobacz, że ja mogę mieć rodzinę, ale to straszne, ale jednego dnia mogę stracić wtedy, czy moje życie nie ma wartości już nigdy. Wartością może być dla mnie zdrowie, ale jednego dnia mogę ulec wypadkowi już nie mieć np. Funkcji takich I czy nadal moje życie już przestaje być wartościowe.
Paulina:Ale jeżeli wartością dla mnie jest bycie zaangażowaną w autentyczność, bycie uważną na na przykład humor, bycie autentycznym, zabawa, tak, czy angażowanie się w jakieś też rzeczy doświadczane z rozrywki, zabawy, bawienie się też życiem, czy np. Bycie uważnym na innych ludzi, realizowanie bliskości, to ja mogę ulec wypadkowi być nieruchoma, tak unieruchomiona I nadal mogę w sposób troskliwy opiekować się sobą w swoich myślach czy innymi. I to nie będzie realizowane w taki sposób jak teraz. To jest ta elastyczność psychologiczna, ale nadal mogę to robić w jakimś innym poziomie. I mój superwizor kiedyś wytłumaczył mi to w taki sposób, wiele lat temu, że jeżeli wartością dla mnie jest wolność, to jeżeli ja trafię do więzienia, to może będę realizowała tę wolność poprzez np.
Paulina:Wybór książek z biblioteki więziennej. To co przeczytam dzisiaj. Być może nie będę realizowała tej wolności tak jak teraz, w tym momencie, że mogę pójść gdzie chcę, mogę zrobić co chcę w dowolnym momencie, ale pytanie, czy moje życie już nie ma wartości, czy to jest koniec? Czy nadal mogę robić coś? Czy jeżeli ktoś, dla kogoś wartością jest rodzina, nie może zbudować tej rodziny, bo nie ma partnerki, nie ma partnera, nie może mieć dzieci, to czy nadal może realizować bycie zaangażowanym w relacje z ludźmi I takie troskliwe zaangażowanie z ludźmi poprzez na przykład udzielanie się, nie wiem, w troszeczkę zbudowane ze Stanów.
Paulina:Oni mają tam większe takie zaangażowanie społeczne w kontekście też wolontariatu, ale Ras Hers podaje taki przykład mężczyzny, który zaangażował się właśnie w takie wsparcie wolontaryjne dzieci. Bardzo chciał mieć dzieci. Nie mógł ich mieć, bo nie miał partnerki. Zaangażował się tak wolontaryjnie we wspieranie dzieci, w spędzanie czasu ze swoimi kuzynami, z dziećmi swoich członków rodziny I dzięki temu mógł realizować tu I teraz to, co jest dla niego ważne, nie czekając, nie odkładając swojego życia na przyszłość, bo nie wiemy, co będzie.
Krzysztof:-Przeciskaj się, jakby idąc dalej za tym, co mówisz, mam taką myśl przeciskaj się z tą swoją myślą gdzieś, gdzie nawet jak czujesz, że stoi, jest jakiś mur, to tam jest jakaś szczelina. Idź dalej, nie. Szukaj rozwiązań, a nie stój miejscu Kamil.
Kamil:-Słucham uważnie,
Krzysztof:ale powiedz o swoich. -Jak kiedyś słyszałeś nie, to jak funkcjonowałeś, a dziś jak słyszysz nie, to jak funkcjonujesz?
Kamil:-Wiesz co, na pewno dużo bardziej mnie to złościło, ale pewien mechanizm chyba ciągle u mnie został, że ja muszę po prostu wyznaczyć kolejne zadanie, w którym mogę się odegrać I to tak do dziś funkcjonuje. Wtedy pamiętam, to było dość trudne, to auto pierwsze takie niektóre mi przyszło do głowy, aczkolwiek pewnie było ich znacznie, znacznie więcej po drodze. Za to do dziś tak mam, że kiedy, nie wiem, przegrywam jakieś zawody, nie występuję na tym poziomie, na którym bym chciał albo nie realizuję jakiegoś projektu, to staram się z z uwagi na wysoko postawioną w Gallupie rywalizację pewnie na pierwszych 5 miejscach, to jakby szukam następnego celu. To jest taka rzecz, że jest to trochę banalne, ale jak już przegraliście zawody, przegraliście zawody I bardzo trudno jest z tym dyskutować. To jest dość istotne.
Kamil:Ja dziś nie kłócę się z tabelą, czyli przez wiele lat byłem coś takiego, o czym ty mówiłeś, że tutaj naprawie cytatu, więc też mogę, a chuj się nie znają, jakby dzisiaj tak nie mam, że niezwykle rzadko dopuszczam do siebie tę myśl, że jednak jakaś zewnętrzna siła nie pozwoliła mi zrobić tego, co chciałem zrobić, bo to podejście długoterminowo po prostu mnie osłabia, w sensie osłabia mój warsztat, osłabia to, co robię, coś na kształt profesjonalizmu, gdybym go miał, to też by osłabiało. I jakby, jak patrzysz na wynik, bezwzględnie na to, co można było zrobić, jest ci smutno, że to nie jest ten wynik, w którym chcielibyśmy się znaleźć, to na koniec dnia pozostaje ci po prostu znaleźć nowy cel, który da się zrealizować. W sensie, ja dzisiaj mam taki, no, nie jest to mocno ugruntowane w nauce, ale mam takie podejście zaczerpnięte ze sportu, że w każdych zawodach można albo Chyba mówiliśmy o tym w tym odcinku, ale w jakimś odcinku, ale to może bez znaczenia, że w każdych zawodach możesz dać z siebie wszystko I osiągnąć cele. I to są jakby jakby to nie zawsze jest zbieżne, tak? Że jakby dajesz z siebie wszystko I osiągasz cele, to to jest takie prawdziwe zwycięstwo.
Kamil:Ale z drugiej strony, jeżeli dajesz z siebie wszystko, a nie osiągasz tych celów, no to dalej dla mnie to jest coś na kształt remisu. To nie jest zwycięstwo, ani porażka, no bo na koniec dnia możemy sobie mówić, że hej, no nic nie mogłeś zrobić, ale świata to nie za bardzo obchodzi. Nie? W sensie, jakby tabela dla mnie jest święta. No I paradoksalnie lepiej się chyba czuję tu, kiedy wciskam ten życiowy but w podłogę, a jednak nie dojeżdżam do celu niż wtedy, kiedy wygrywam, osiągam te cele, ale tak naprawdę phym swędem, że to było na pół gwizdka I to jest również sytuacja, która wynika z pisania błędów I przyjęcia jakichś kolejnych planów.
Kamil:To oczywiście najgorsza sytuacja jest taka, kiedy nic nie robisz I przegrywasz, tak, no to masz na drugi dzień post stres I zastanawiasz się, co tu się w ogóle wydarzyło I dlaczego do tego mogliśmy dopuścić, w końcu wiedzieliśmy. Tak, no to nie wiem, czy to mówiłem, czy nie, ale Anita Włodarczyk jest tutaj takim fajnym punktem odniesienia. 2000 e 16 rok igrzyska w Rio rzuca rekord świata, zdobywa złoto I pierwsze, co robi, to schodzi z trenerem do szatni I spisują błędy z rzutu. W sensie wiecie, no trudno jest być wyżej na świecie niż tym akurat podwójnym osiągnięciu. No, ale ona świadoma tego, że to nie był idealny rzut, no po prostu wzięła kartkę papieru, jak sobie wyobrażam, I spisała to, co można było zrobić lepiej, więc chęć dążenia do perfekcji I możliwość znalezienia kolejnej batalii jest czymś takim, co pozwala, co mi się pozwala wtedy odbić.
Kamil:I chyba ten mechanizm miałem zawsze, aczkolwiek no kiedyś to podnoszenie się trwało czasem miesiąca, a dzisiaj to po prostu staje I myślę sobie, Hiszpania mają takie fajne powiedzenie, co jak powiem tu po hiszpańsku oczywiście nic nikomu nie powie, ale ja to zagastypuluję I potem wyjaśnię. Ecio to jest zrobione, a pecio to jest klatka piersiowa I oni mówią, że alo ecio, ecio, czyli jak coś się wydarzyło, to po prostu wnosicie piersi, trudno, idziecie dalej, jakby nic się nie da zrobić, więc szukamy dalej. Ja mam taki mechanizm, ale jeżeli pozwolisz uprzejmy teraz stery w tej rozmowie, jakbym przed chwilą tego nie zrobił. Odrzucenia, czyli cały czas jesteśmy w miejscu, w którym Paulina nie jest jeszcze gwiazdą w swojej dziedzinie. Prawdopodobnie nie wybiera zleceń klientów, możliwości realizacji się na lewo I prawo, tylko pewnie wybiera, który akurat smalczyk jest dzisiaj tańszy w Lidlu I więc to jest zupełnie Szyb w Biedronce.
Kamil:Szyb w Biedronce, tak. Zupełnie inny rodzaj wyboru, przed którym stałaś wtedy I dziś. I teraz pytanie brzmi: którymi schodkami akurat wspinasz się do tego miejsca, gdzie jesteś? Co się dzieje dalej? Co jest, nie wiem, pierwszym przełomem, drugim, trzecim, czwartym?
Kamil:Takie how to jak zostać Pauliną Danielak w 6 lat?
Paulina:No tak, nie ma drogi na skróty. Niestety, niestety, czy ja w to wierzę, że nie ma drogi na skróty, ale nie wiem, czy znacie takie historie, bo też taka nie wiem, czy to jest prawda, ale taka wiralowa historia Goldberg, że ona została gwiazdą, bo została gdzieś tam wypatrzona na jednym właśnie z gdzieś tam została wypatrzona, ktoś ją zaprosił do filmu I ta osoba stała się gwiazdą, że coś takiego zdarzyło się w naszym życiu, co jakoś nas zaprosiło do tego miejsca. Ja takiej sytuacji nigdy nie miałam. Nigdy. I raczej wszystko musiałam zrobić, wiecie, sama wypracować, napisać.
Paulina:I myślę, że to, co robiłam, to jest to, że po prostu wstawałam każdego dnia I robiłam.
Krzysztof:-Czekanie na ten moment jest dewastujące. Czekanie na to, że ktoś mnie wypatrzy, ktoś mnie zauważy. Raz, że buduje w tobie takie, musi budować w człowieku frustrację. 2, no czas leci.
Kamil:Muszę na chwilkę przejąć pałeczkę. Schodząc na najniższy szczebel drabina abstrakcję w tej historii, tak, żeby człowiek był sobie w stanie to wizualizować. Co to oznacza? Że
Paulina:-Właśnie. Jeszcze tylko wrócę do tego, będąc na takim super wystąpieniu pana Zamachowskiego, on mówił o tym, jak to walida go właśnie zaprosił do współpracy, jak to przypadkiem, jak te przypadki sprawiały, że właśnie te osoby stawały się gwiazdami. I to jakoś też zmusiło mnie do takiego myślenia, że w moim życiu nie było takiego momentu, żeby ktoś przedpowiedział Paulina, okej, to przypadkiem tutaj na siebie trafiliśmy, to teraz zrobimy, zrobimy to. To, co robiłam, to pisałam maile, wysyłałam, prosiłam, trochę wchodziłam tak wiecie z butami. Jak nie drzwiami, no to oknem gdzieś indziej.
Paulina:Bardzo dużo z wieloma propozycjami wychodziłam do wielu ludzi, szukając tych osób, które będą zainteresowane czymś, nie wiem warsztatami, szkoleniem, poprowadzeniem jakiejś grupy. Ja dużo zaczynam od psychologii sportu, więc szukałam maili w internecie, próbowałam te maile wręcz zgadywać, pisać wiadomości z właśnie z ofertą CV, pytając się czy jest przestrzeń, mówiąc o tym, co mogę zrobić dla tych osób. I trwało to po prostu latami. Do tej pory też szukam takich przestrzeni, stawiam na networking, na budowanie relacji. Myślę, że w perspektywie czasu to, co dużo mi dało, to budowanie relacji biznesowych I otwieranie się na ludzi, na szukanie sposobów, możliwości właśnie bycia też użyteczną w tym, bo ta użyteczność sprawiała, że dostawałam kolejne I kolejne I kolejne zlecenia, zastanawianie się, co mogę zrobić inaczej, co mogę zrobić lepiej, co mi nie pasuje, co sprawia, że tak naprawdę pracuję, ale pracuję w taki sposób, który mnie drenuje, a co będzie jakimś elementem większej układanki.
Paulina:Jak mówiliśmy tutaj o tej układance właśnie tej drogi. Ale to jest taka bardzo, bardzo prosty przepis pod tytułem każdego dnia coś robisz, każdego dnia robisz jakieś działania, które cię przybliżają. Wysyłasz 2 CV, wysyłasz 3 CV, szukasz osób, które mogą być zainteresowane tym, co robisz.
Krzysztof:Buduj, dokładnie. Buduj każdego dnia z cegiełek, a nie stawiaj od razu całej konstrukcji. Nie myśl, że po prostu za pomocą jakichś magicznych wydarzeń machniesz ręką, którą jak moje pięcioletnie dzisiaj dziecko wyobrażasz sobie, że jest różdżką I że nagle ba ba stanęła cała światła perspektywa mojego życia. No tak to nie działa.
Paulina:No I te porażki tonie, który jest elementem I jest I będzie na pewno elementem tej drogi. Myślę, że to takie cały czas w takich nawet najgorszych momentach podnoszenie się I mówienie sobie dobra, ok, byłam z tymi emocjami, to było trudne, to trwało x czasu, co teraz I co teraz I znowu I co teraz I co jeszcze mogę. Myślę, że to zostało mi do tej pory, tylko jest też taki aspekt, że pewnie osobowościowo łączy nas jakiś element. Ja też mam wysoko rywalizację I to też jest dla mnie gdzieś tam takie napędzające. Mówicie o złości, na przykład ja też doświadczam złości, ale z tej złości, bo złość jest super emocją do wzbudzenia energii.
Paulina:Kiedy pacjent w gabinecie zaczyna się złościć na coś to jest bardzo ważny moment. Bo to jest kiedy smutny to jest wycofaniu. I oczywiście smutek też jest potrzebny do zobaczenia, co jest dla nas ważne, że coś tracimy, co możemy zrobić inaczej. Ale złość jest takim elementem okej, co teraz I daje dużo energii do napędzenia się, więc były rzeczy w moim życiu, które naprawdę mnie złościły, momenty, w których zostałam bardzo z mojej perspektywy potraktowana w sposób niesprawiedliwy I to były te momenty, kiedy możesz powiedzieć sobie dobra, koniec z tym, nie chcę się wystawiać, no bo też w naszej branży wystawiamy się na ocenę ludzi. Ja mogę się już nie wystawiać nigdy, schować się I ok, to też jest ok, tak też można żyć.
Paulina:Tylko czy ja w perspektywie, nie wiem, 40 lat albo kończąc swoje życie powiem: tak, tak chciałam żyć. To było o tym. Ja zadaję często pacjentom to pytanie, jeżeli Jeżeli byś spojrzała na ten, czy spojrzał na ten moment swojego życia teraz, kiedy przeżywasz ten kryzys, kiedy jest tak trudno z perspektywy, nie wiem, tego, że masz teraz 80 czy 90 lat, to co byś chciała móc powiedzieć o tym, jaka byłaś dla siebie w tym momencie, co robiłaś, w co się angażowałaś. I ta perspektywa kontaktu ze swoją śmiertelnością bardzo dużo daje. Ja tak czuję dla mnie, ale też pracując z pacjentami, bo jeżeli wiem, że okej, czas mija, czas upływa, jeżeli ja nie podejmuję działania, to jest podjęcie działania, niedziałania.
Paulina:Czyli, jeżeli ja o coś odsuwam, to ja podejmuję decyzję. To nie jest tak, że ja nie podejmuję decyzji. Ja ją podejmuję, tylko odsuwam zadbanie o coś.
Kamil:-Ja masz 3 rzeczy tutaj, więc nie wiem. -Może powinniśmy zapisywać, żeby -Właśnie próbuję to w głowie robić, ale w moim wieku to już wiesz pewne rzeczy wylatują, a co dopiero w Krzyśka, to on tu w ogóle powinien dyktować. -W ogóle? -Pierwsza rzecz to twoje wysłanie CV I ta próba szukania w ogóle rzeczy, które się mogą przydać, to w jednej z licznych teorii SERNDIP, czyli szczęścia wynikającego z tego, co my robimy, a nie z oczekiwania na to szczęście, wynik nazywa się szczęściem wynikającym z ruchu. To jest to mieszanie w garnku, że jesteś gdzieś, gdzie to jest drugi typ szczęścia.
Kamil:Tak pierwszy, no to znajdujesz worek na ulicy, drugi mieszasz w garnku, żeby coś tam z niego wyszło, bo nie jesteś w miejscu, w którym powinnaś być. Trzecie to jest przygotowanie, czwarte z wyjątkowości, tak więc to się zmienia, ale one się jakby nadpisują. Oczywiście jakaś tam losowość w świecie musi występować, bo tak. Natomiast miałem 3 rzeczy, no I tak właśnie jest, jak nie zapisuję. -Druga rzecz, odpowiadam.
Kamil:-Tak, mi chcesz podpowiedzieć. No, dzięki, powiem szczerze. To niebywałe, jak sobie bym bez ciebie był w stanie poradzić na tym szczęście.
Paulina:-O tym szczęściu. To też na tym.
Krzysztof:Mogę ja wskoczyć w takim razie. Chcesz tutaj pociągnąć ten temat? Nie, nie, mogę wskoczyć Kamil?
Kamil:Ja też, ja spróbuję, se kolaza. Ja
Krzysztof:z kolei idąc za tym, o czym Ty opowiadasz, o tym budowaniu codziennie, jestem wielkim fanem ostatnio tego, ja pewnie niedobrze to wymówię ze względu na moje ograniczone zdolności językowe języków obcych. Ale paradoks Stockdale'a, takiej Słyszeliście o takim paradoksie. Paradoks Stockdale'a wymyślony, czy stworzony został przez admirała Stockdale'a, który swego czasu był więzieniem przez 8 lat w obozie jenieckim w Japonii. Popper Harbold został tam, pędził jeszcze kolejne lata. On opowiada w tym krótko mówiąc, bo to oczywiście zgłębić dalej, że codzienność, wyzwania codzienności to jest coś, czemu musisz stawić czoła.
Krzysztof:Musisz myśleć o tym, że kiedyś z tego obozu wyjdziesz, ale to nie musi być wcale na te święta, na kolejne święta, na kolejne święta. Nie zabijaj siebie oczekiwaniem, które wynika z czasu, tylko powiedz sobie, co się wydarzy. Jak Ty poruszasz dzisiaj przed sekundą bardzo ważny temat śmiertelności, czyli procesu, która ta śmierć, to jest banał, ale trzeba to powiedzieć teraz dla potrzeby tej rozmowy, jedyna pewna rzecz w naszym życiu, to każdy kolejny dzień, jeżeli zmierzamy na osi czasu do tej pewnej rzeczy, nie może być stratą, czy nie może. Dobrze by było, gdyby nie była stratą, bo oczywiście trzeba sobie w ciągu życia pozwolić, jak się nawet jest w tym procesie szukania roboty na to, żeby mieć day off, no po prostu dziś nie. To buduj kreatywność.
Krzysztof:Ale dziś to jest moja decyzja, a nie zanurzanie się w takie rejony, w których ja czuję, że jestem bezsilny, bezsilna I dlatego nie widząc tego z głębszej czy z dalszej perspektywy, buduje sobie narrację, że to jest właściwie tak być powinno.
Paulina:To jest bardzo ważne, o czym mówisz, żeby, bo to jest dużo różnych kontekstów, które warto wytłumaczyć, a mało czasu, ale jeżeli mówimy o śmiertelności, o wartościach, to my możemy mieć ruchy od albo do. I wartość nie jest o uciekaniu. Więc jeżeli ja się boję śmierci, więc muszę wszystko zrobić. Boże, nie ma czasu do stracenia, bo można też wyjść w taką narrację. I to będzie uciekanie.
Paulina:To nie będzie o budowaniu wartościowego pełnego życia, bo wartość nie jest o uciekaniu od czegoś, tylko o dążeniu do. A więc to nie może być to, że ja robię coś, bo boję się, że mnie spotka kara, tylko robię coś niezależnie od tego, czy dostanę nagrody, czy nie, bo to jest po prostu dla mnie ważne. Więc czy by ktoś mi za to płacił, czy nie, czy ktoś by na mnie patrzył, czy nie, ja I tak bym to robiła. Nawet gdyby nie było wszystkich ludzi na świecie, to ja I tak bym robiła to, co jest dla mnie ważne.
Krzysztof:-Więc jeżeli czujesz droga słuchaczu, droga słuchaczko, że to jest dla ciebie ważne, to to buduj. To jest o tym o ciebie teraz.
Paulina:-Takie pytanie, które czasami pozwala, tylko znowuż bądźmy ostrożni, nie uciekając w uciekanie, ale takie pytanie, które też pozwala zauważyć to, co się dzieje, to że np. Działam, ale nie działam, że jest taka aktywna bierność w moim życiu. Niby robię, ale to jest bierne. Tak naprawdę nie przyjmuję postawy działania, nie angażuje się w to, co dla mnie ważne. To oczywiście pierwsza kwestia sprawdzenie, czy nie jestem w stanie depresyjnym, ale nie mówimy tutaj o kwestiach klinicznych dzisiaj.
Paulina:A drugi aspekt do tego, zadanie sobie pytania, czy gdybym wiedziała, że za rok moje życie się skończy, to jakbym zaczęła działać teraz?
Kamil:Właśnie to, co chciałem wyjąć z pamięci, co w międzyczasie mi już miało takie ćwiczenie, kiedy ktoś zaproponował, nie pamiętam kto, wydaje mi się, że Michał Szafrański skądś to też pewnie wziął, że pomyśl sobie, co byś chciał zrobić do końca życia, a potem pomyśl sobie, co byś chciał zrobić, gdyby ci zostało 20 lat, a potem 10, a potem 5. Zostaje ci rok, co robisz? No I spisujesz te rzeczy, a potem myślisz sobie, no to całą resztę wywal, zajmie się tylko tym, co byś chciał zrobić, jeżeli zostaje ci rok. To jest oczywiście dość ekstremalnym podejściem I nie zakłada np. No procenta składanego w oszczędnościach, ale zasadniczo rzecz biorąc chodzi o tę strefę bardziej mentalną, że wybierasz wtedy rzeczy ważne.
Kamil:I to taka puenta, którą w sumie chyba lepiej podałaś niż ja, ale ja mam jeszcze 1 podanie, ponieważ czas jest faktycznie naszym tutaj oponentem, a mam wrażenie, że chyba byśmy cię tutaj jeszcze kiedyś ugościli w kolejnej edycji, to chciałbym spróbować jeszcze jednak wycisnąć, jakie konkretne kroki, jakie konkretne projekty udało ci się zrealizować, które cię trochę zaczęły wybijać bez już wiesz wchodzenia w detale? Co sprawiło, że ten projekt doprowadził do kolejnego, do kolejnego, do kolejnego, do kolejnego? Jak ta ścieżka się potoczyła? Co było tym?
Krzysztof:-Kiedy już przesłałaś być amatorką, ale już stałaś się ekspertką siebie samej
Kamil:I w swoim, kiedy zaczęłaś się wybijać. Tak jest, co sprawiło.
Paulina:-Ja wiem, myślę, że to jest tak dużo różnych elementów na to się składa, że robisz, robisz, robisz, robisz I patrzysz z perspektywy czasu I myślisz sobie OK, to jest to miejsce, te rzeczy doprowadziły trochę. Oczywiście planujemy sobie różne rzeczy w życiu, ale ciężko zaplanować, że to działanie na pewno doprowadzi do tego, więc raczej przyjmuję różne rzeczy, działam I potem z perspektywy patrzę okej, to mnie doprowadziło tutaj, to jest wspierające, te działania są wspierające, te nie, te nie są użyteczne.
Kamil:W ogóle nawet się nie łudzę, że powiesz mi, jak to zaplanować, bo tego się raczej nie da zrobić, bo to byłoby wbrew temu komponentowi losowości. Ale już oczywiście o schock, co sprawiło, które projekty, które po prostu wzięłaś, a one nagle spowodowały, że no się wybiłaś albo zaczęłaś się wybijać, bo pewnie były jakieś punkty zwrotne.
Paulina:-Te, których najbardziej się bałam. Te, które najbardziej stawiały mnie w takiej perspektywie. Ok, nie wiem, czy jestem pewna. Nie wiem, czy jestem przygotowana, przepraszam.
Kamil:-A co konkretnie? Czy to możesz powiedzieć, któryś możesz wybrać?
Paulina:-Myślę, że pierwszy TEDxed, ale to już dosyć późno. -Nie, to już dosyć późno.
Kamil:-A TEDxed, jakbyście zaprosili, to wiesz, to
Paulina:już ta wizja. -Myślę, że to pierwszy etap założenia swojej działalności z myślą okej, czy ja będę miała pieniądze, czy zarobię tyle, żeby utrzymać swoją działalność, czy to pójdzie, czy nie pójdzie. Więc zrezygnowanie z etatu, założenie swojej działalności to był pierwszy taki ogromny, ogromny krok. Potem założenie social mediów I otwieranie się, przyjmowanie, pisanie do ludzi, budowanie. Myślę, że bardzo ważnym elementem, który sprawił, że jestem tu gdzie jestem, to było budowanie relacji biznesowych, networking, chodzenie na spotkania networkingowe, rozmowy z ludźmi I angażowanie się w rzeczy, które nie są znowu tu I teraz takie nagradzające albo nie są tu I teraz, okej, dostanę za to pieniądze.
Paulina:Tylko bardzo dużo różnych elementów naokoło, których nie widać na Instagramie, których nie widać tak naprawdę nawet w tych projektach, bo to, że pójdziesz na spotkanie networkingowe, że będziesz rozmawiał z ludźmi, że zaprosisz kogoś na obiad, na kawę, porozmawiasz, będziesz tworzył te relacje I dbał o nie, to to jest myślę, że taki coś, co bardzo, bardzo mnie wspierało w tej drodze I budowanie tych relacji nie zawsze z myślą, że one muszą mi przynieść korzyść. Raczej takie interesowanie się ludźmi I tym, jak oni to robią, jak oni działają.
Krzysztof:Otwieranie się I patrzenie na inne uniwersum, prawda, na inną w ogóle układ planetarny w czyjejś głowie.
Paulina:Oczywiście I każda z tych osób oprócz tego, że właśnie mogłam cieszyć się tą relacją, że jesteśmy tutaj I możemy ze sobą porozmawiać o biznesie, o różnych kwestiach, o tym jak się czujemy, jak nam jest. To też dawało mi wgląd np. W moje rzeczy, a ja mogłam dawać im wgląd w ich. Więc wiecie, to nie było dobre.
Krzysztof:-Ja muszę powiedzieć, tylko 1 przecinek zrobię, ale to znowu jest bardzo duży rytm z tym, co powiedziałeś na początku. Z autentycznością się to wiąże.
Paulina:-Dokładnie. I że wiesz, jako że znowuż wrócę do tej neuroróżnorodności swojej, jestem osobą raczej bardziej szczerą I autentyczną, więc ja często mówię różne rzeczy otwarcie, czy potrzebuję dużej jasności w komunikacji. Myślę, że to też mnie wspierało, że z natury potrzebowałam dużej jasności z ludźmi. Więc wiecie, to budowanie codzienne, to, że ja wstaję, tego nie widać, ale nie wiem, robię plan, zastanawiam się, co mogę zrobić. Raczej zakładam to, co ty powiedziałeś też, że nie wiemy, co ktoś przeżywa, więc ja zakładam, że nie wiem, co ktoś przeżywa, ale raczej wyjściowo chcę być dla ludzi wspierająca, autentyczna, troskliwa.
Paulina:I to myślę, że też sprawiło, co może być takie, no jak to, ale powiedz nam tu o działaniach, jak mieć te projekty, tylko że to była ta droga. Tak naprawdę na około budowania, przyjmowania, interesowania się, bycie otwartą taką ciekawą różnych projektów I różnych miejsc, gdzie ja mogę dawać coś też innym od siebie I otrzymywać też.
Kamil:To jest zbieżna z koncepcją, którą omawialiśmy w całym pierwszym sezonie, czyli z koncepcją nieopłacalnych projektów, czyli takich, które nie dają ci natychmiastowej gratyfikacji. Być może nie dają mi w ogóle. Natomiast ta gratyfikacja rzadko kiedy jest finansowa. No niesie edukację, znajomości, wiesz, mnóstwo rzeczy dookoła, które byśmy inaczej ich nie
Paulina:dostali. Oczywiście.
Kamil:Ale dostajemy je dlatego, że zgodziliśmy się na niepewność.
Paulina:I w trakcie drogi robiłam dużo rzeczy, które być może były nieopłacalne finansowo, ale patrząc dzisiaj bardzo się opłaciły. Więc albo przyniosły mi jakąś naukę, albo mnie na coś wystawiały, mnie uczyły różnych rzeczy, albo sprawiły, że znowu wychodziłam do ludzi, mogłam im pokazać okej, zobaczcie, to jestem ja, ja to robię tak, tak mogę was wspierać w tym.
Krzysztof:To wszystko pięknie jest już puentując, lądując naszą całą rozmowę, uszyte ze słowa chcę. Jestem 2, 3 dni temu, miałem rozmowę z 18-letnią dziewczyną, która szuka pracy I rozmawiam z nią o tym, dlaczego szuka tej pracy, co by chciała dostać do tej pracy. I mówi do mnie takie zdanie, które można przykleić do każdego etapu. Mówimy o 18-latce. Myślę, że to zdanie też pasuje do mnie 45-letniego człowieka, który za chwilę pójdzie jakieś zdjęcia próbne I dla kogoś, kto zmienia pracę, wyku 50 lat, bo się wypalił w korporacji I buduje swój inną biznes.
Krzysztof:Ona mówi mi, że no ja to takie doświadczenie mam nieduże, no bo mam tyle lat, ile mam, ale ja chcę. I to jest punkt wyjścia do tego, wydaje mi się, spinania się na kolejną drabinę. Chciej.
Paulina:-Tak, tak. I nawet jeżeli nie wiem, to się dowiem, to zrobię, to zadziałam. Takie poczucie, że mogę I że chcę.
Krzysztof:-Naszym gościem była niewyga, niewyczerpana w rozmowie. Czy mogłabyś niewygadana, ale dobrze, bo jest niewyczerpana. To jest
Kamil:właśnie niewyczerpana. Surma Boże, ja to podsumuję? Czy jakby czujesz na siłach? Nie,
Krzysztof:ja jestem overwordming. Wspaniała rozmowa. Dziękuję.
Paulina:Dziękuję bardzo.
Kamil:Dziękujemy I mam nadzieję, że Cię tutaj jeszcze ugościmy, gdyż mam wrażenie, że tylko dotknęliśmy tych tematów I spokojnie moglibyśmy z tobą w trójkę nagrywać podcast. W sumie to moglibyśmy nawet razem, bo ja szukałem współprowadzącej przez dłuższy czas, no
Krzysztof:ale był tylko Krzysztof, tylko ja potrafię podać wodę I przynieść. I
Kamil:tutaj akurat schowalibyśmy cię w tej roli, a tymczasem bardzo dziękujemy, że musimy mieć
Paulina:Dziękuję bardzo.
