Nie ma, że się NIE DA - Kinga Handzlik.

Speaker 1:

Mili Państwo, serdecznie przepraszamy za brak informacji wiążącej, która powinna była paść w jednym z poprzednich materiałów. Zanim o Tobie, to najpierw jeszcze musimy z Kamilem mocno przeprosić. -Wyklarować. -I wyklarować pewną sytuację. -Bo jest ten trud.

Speaker 1:

-Jesteśmy w kontakcie. -Jesteśmy w kontakcie. Podjąłem trud, wydając bardzo dużo pieniędzy I poleciałem do Barcelony na stadion. Nie wiem, czy mogę powiedzieć w czasie przeszłym, czy będę, ale generalnie byłem, obserwowałem z bliska, więc mamy już kontakt wzrokowy z Robertem Lewandowskim. Spodziewam się, że nieśmiałość jego sprawiła, że nie uda nam się porozmawiać po meczu,

Speaker 2:

ale jesteśmy coraz bliżej. Pracujemy nad tym też, dlatego w jednym z odcinków była psycholożka, żebyśmy mogli to u Roberta przepracować I żeby w końcu do naszego odcinka zawitał.

Speaker 1:

A Tobie tłumacząc tylko, żebyś znasz kontekst. No jest naprawdę, naprawdę już bardzo blisko. No to było, nie wiem, 50 m byliśmy od siebie. Bliżej już nie będzie.

Speaker 2:

A tymczasem zostawiając te wspaniałe jakże wywody monologi oraz coś na kształt żartów gdzieś daleko z tyłu niczym ty mnie na półmaratonie, to naszą gościnią dziś jest

Speaker 3:

Kinga Hanclik. Dzień dobry.

Speaker 2:

Mamy taką regułę, zasadę, pomysł, że to nasi goście się sami przedstawiają, więc I tobie damy tę przyjemność. Opowiedz, co robisz, kim jesteś, kim się czujesz,

Speaker 1:

żeby znaleźć taki kontekst, a zaraz się znamy 2 kluczowe pytania I będziesz

Speaker 2:

płynęła dalej.

Speaker 3:

No to dzień dobry, witam państwa serdecznie. Nazywam się Kinga Hanslik. Nazywają je babeczka, bo tak też właśnie się przedstawiam na social mediach, na których prężnie działam I tam się właśnie rozwijam. Z racji takiej, że mam zamiłowanie do sportu I że trenuję głównie kobiety, to właśnie stąd wzięła się nazwa. Uwielbiam słodkości, słodycze, więc to wszystko jest bardzo spójne.

Speaker 3:

Moje logo również właśnie pokazuje tę całą strukturę, ten cały schemat, gdzie właśnie jest logo Babeczki, pod spodem są właśnie podstawy, później jest sztanga, która właśnie symbolizuje siłę. Krem wygląda jak schodki, więc to są schodki, które dążą do celu, a na samym koniuszku na górze jest wisienka, która właśnie symbolizuje owoc ciężkiej pracy.

Speaker 1:

Dosyć to przewrotne, że komunikujesz się ze swoimi klientami, bo pewnie część z nich to Klientkami przepraszam, bo pewnie część z nich to już są osoby bliższe, bliższe lat niż zwykłe klientki, czy swoimi ludźmi, którzy się obserwują słodkościami, dbając o ich kilogramy albo o spadek tych kilogramów. Super, jak Kamil powiedział: ja ci nie powiem, ja ci nie powiem. Tak było. Ja ci nic nie powiem, ja ci powiem na nagraniu. No to teraz mi powiedz.

Speaker 2:

Nie ma sprawy, więc ja dokręcę to twoje przedstawienie. Gdyż uważam, że to zbyt skromne, co powiedziałaś. Jest w ogóle w każdym filmie taka klisza, która nazywa się przedstawienie bohatera, czyli jest to jakaś scena, gdzie ona pokazuje, co powinniśmy o tym człowieku myśleć, ale nie mówi tego wprost. Moją absolutnie ulubioną jest scena z Oceans Eleven. Nie wiem, czy oglądaliście, czy nie oglądaliście.

Speaker 2:

Gdzie jest taka scena napadu na bank, gdzie 1 ze specjalistów w całej tej późniejszej ekipie Ocean jest w kategorii wybuchy I technologia. Zawsze jak się napada na bank, to w bandzie musi być taki, co zajmuje się wybuchami I technologią. Oni się wywomują do jakiegoś tam sejfu. Widać, że to bank on rozkłada tam, my nie mam C4 wokół tego wejścia do sejfu, coś tam programuje, wciska Enter, bum. Nagle ten sejf wpada, otwiera ten sejf, chodzi do środka, tam cieszy się, że zgarną te łupy I nagle jest alarm w tle I ten on tak patrzy: Aaa, wydurnie to było jedyne zdanie, które mieliście do zrobienia.

Speaker 2:

No I to jest scena, która pokazuje, kim jest ten bohater, że jest geniuszem, ale musi pracować, generalnie rzecz biorąc, ludźmi, którzy nie dostają do tego intelektu. I ty masz na swoim koncie identyczną scenę w życiorysie, bo był sobie taki bohater w naszym filmie drugoplanowy w tym przypadku, nazwijmy go Kamil. Powiedzmy, że jest po trzydziestce delikatnie I wymarzył sobie, że pobiegnie w niezłym czasie jako zdaniem półmaraton. Więc w tym celu, żeby, ponieważ miał mało talentu, a trochę więcej finansów I sprzętów, no to stwierdził, że zatrudni nie jednego, ale dwójkę pacem makerów, bo gdyby trzeba było go ratować, to go najwyżej przeniosą. Nie, tam w tym wtedymi pacemakerami byli kolega Radek I druga koleżanka, nazwijmy ją Kinga.

Speaker 2:

Całkiem przypadkiem jest tu dziś z nami I ten Kamil też. No I cel był dość ambitny, czyli godzina 50 na drugim półmaratonie. Z mojego punktu widzenia, no z punktu widzenia Kingi prawdopodobnie byłaby w stanie ten wynik wykręcić na rękach.

Speaker 1:

Ile ty byś, ile byś miała?

Speaker 3:

Godzina 26 jest mój półmaratonu taki ostatnio.

Speaker 2:

Dużo szybciej. Przetłumaczę cię na twoje?

Speaker 1:

Nie no, godzina 26 to, no to jest 20 kilometr, tak.

Speaker 3:

-Różnica jest

Speaker 1:

między -Ja rozumiem, bo ja godzinę 30 biegnę 10 kilometr.

Speaker 2:

-Tak, właśnie.

Speaker 1:

-Nie, poważnie. Ja jestem w takiej

Speaker 3:

-Taką miałam nawet odwrotnie sytuację.

Speaker 2:

-Różnica jest taka jak między Denzelem Washingtonem, a Braćmi Mroczek. -Z dwóch. Nawet dwoma naraz. -Dobra, dobra. -W każdym razie jest ten wielki dzień.

Speaker 2:

Biegniemy moment, bo to jeszcze tylko wprowadzenie. -Bardzo proszę. Biegniemy sobie ten półmaraton. Ten Kamil zdycha Dziesiąty kilometr kontuzjowany, w ogóle powściągany. Ale

Speaker 3:

wygląda jak profesjonalista.

Speaker 2:

Wyposażony w najdroższe, najlepsze ciuchy. Najnowsze buty, w ogóle niedostępne w całej Warszawie, ale

Speaker 3:

-Ale miał.

Speaker 2:

-Ale kontakty sprawiły, że wyciągnął z gardła. No I biegnie, krzywdząc te karbonowe buty po drodze. Umiera. Wypił 1 bidon z izotonikiem, który sobie

Speaker 1:

przyrządził. -Przyrządził.

Speaker 2:

-Wyrzucił teatralnie ten izotonik, żeby go wiesz, nie obciążał te 20 g w trakcie biegu, żeby go nie obciążało. Na 10 kilometrze postawił kumpla z drugim bidonem, żeby przejąć w drodze ten specjalny bidon,

Speaker 1:

który pozwoli mu dobiec do końca. -Super moce.

Speaker 2:

Pije ten bidon, wyżłopał cały ten bidon, drugi teatralnie wyrzucił gestem, wiesz.

Speaker 3:

-Chcę jeszcze powiedzieć, że pomiędzy tymi punktami, które Kamil wypijał tą wodę, były jeszcze dodatkowe punkty, gdzie z wodą, gdzie ja, jak I kolega Radek podawaliśmy mu kubki, raliśmy go wodą. Tak.

Speaker 2:

Więc z każdej strony doping. Z każdej strony po prostu w ramach jeszcze zgodnie z przepisami, trochę inaczej niż u kolegi Buddy, ale zgodnie z przepisami I po prostu wszystkie możliwe fragmenty tego biegu zoptymalizowane. No, ale niestety, wbija również na plan naszego krótkiego filmu rzeczywistość. No I w granicach 14 kilometr, kilometra Kamil mówi: Sorry za wrażenia, kurwa, nie pociągnę.

Speaker 1:

Nie da rady. No, bezdech już nie ma. Radek, daj wodę, daj wodę, a Radek nie patrzy,

Speaker 2:

nie ma wody. No I następny punkt z wodą. Nie wiem, czy jeszcze jest tak właśnie. Już w ogóle by nie było.

Speaker 4:

Już nie

Speaker 3:

było, bo to był w ogóle nie 14-siedemnaście kilometr. Kilometr. Ja już mówiłam Kamil, znaczy ta bohaterka mówiła. Kamil, ból chwilowy, chwała wieczna. Ja wiedziałam, że naprawdę już jest bardzo źle.

Speaker 2:

Tam już koniec, odcięcie było.

Speaker 3:

Tam już było odcięcie. Tam już były bardzo różne słowa I naprawdę było ciężko.

Speaker 2:

6000 obrotów w maluchu tam było, nie? Tam po prostu już za obrotomierzem było. I w pewnym momencie, wiesz, ja tam z braku lepszego określenia biegnę, przesuwam się na tej planszy, no ale czuję, że ginę I bez tej wody to nie dam rady. I nagle Kinga, która narzuca tempo, wiesz, ja w amo. -Kaminie, jak znam głową, nie patrzę, Kinga znika.

Speaker 2:

Ja I tak sobie myślę: Radziu, gdzie ta Kinga? Radziu, ona wzrusza ramionami, bo rodzic też się nie zmęczył w tym. Myślę sobie, no pewnie ona się znudziła, nie zauważyła tego naszego człowieku tempa I zniknęła z trasy, pobiegła sobie dalej, no bo I też można z tymi amatorami. No I biegnę, biegnę, wiesz, tam umieram I wtem nagle niczym duch Kinga, a do the blue, że tak po polsku powiem, z prawej strony się pojawia I daje wodę w butelce zimną wodę.

Speaker 1:

-Zboczyła gdzieś, pobiegłaś, wyrwałaś komuś z ręki? Nie no, żartuję oczywiście.

Speaker 2:

-Zboczyła obok, poczekaj, wbiegła na pobliski Orlen.

Speaker 3:

-Nie był pobliski. -Wbiegła na Orlen,

Speaker 4:

Piła na tę stację I mówi: Woda dla mojego kumpla biegnie półmaraton. Się przesuwają, ona podbiega, bierze tę wodę, płaci zegarkiem jak mnie

Speaker 2:

nie ma.

Speaker 3:

Mi oddałeś mi jeszcze 50.

Speaker 2:

Okej, no. Czyli jakbyś mógł regulować. Odbierze, będę regulował.

Speaker 4:

Płaci tu zegarkiem, bierze

Speaker 2:

to, mówi dzięki, wraca na trasę, dogania mnie I daje mi wodę.

Speaker 1:

No. Oczywista historia. Historia jest przepyszna, że tak powiem, używając troszkę starszego ryzyka.

Speaker 3:

Dałeś radę.

Speaker 1:

Wprowadzając w nasze rozmowy, nie ma sytuacji, jak rozumiem u Ciebie, że boli.

Speaker 3:

Nie ma, że boli.

Speaker 1:

Nie ma sytuacji, że się poddaje.

Speaker 3:

Jeśli Jeśli ma coś być zrobione, to będzie zrobione.

Speaker 1:

Co ma w głowie w takim razie taka kobieta, jak Ty? I co byś mogła powiedzieć swoim czy naszym słuchaczom I mi? Ja celowo powiedziałam, ja się czuję świetnie ze sobą w swoim życiu, ze swoim wyglądem, z miejscem, z którym jestem. Ja 10 kilometrów, żeby przebiec, potrzebuję godzinę 20 mniej więcej. Czyli ten czas, który ty potrzebujesz, żeby przebiec 20 kilometrów, 2 razy więcej.

Speaker 1:

Ok. Ale ja też nigdy nie chciałem.

Speaker 2:

To nie jest warunkiem, że musi wodę ogarnąć po drodze zapłać.

Speaker 1:

Tak, ja w sumie muszę iPada postawić najpierw na wieży I włączyć mecz piłki nożnej. Wszystko to, co mnie odciągnie od tego, że mi się nie chce, że coś, co mi wyrwie z głowy takie, znaczy mi się nie chce, że będzie trudno o to, bo mi się chce, tylko wiem, że będzie za chwilę trudno. Plus jeszcze ja mam tam jakieś, powiedzmy, mniejsze lub większe kłopoty z kolanem, więc.

Speaker 3:

Miałam słony kręgosłup.

Speaker 1:

Krzysiek, jakie Ty masz problemy?

Speaker 2:

Właśnie dlatego.

Speaker 1:

Ale to daj mi tylko zapytam, co jest takiego w Twojej głowie? Co byś mogła powiedzieć tym, którzy nas słuchają, co daje Ci taki power, że nie ma, że boli, że tu biegnę na stację, ogarnę Kamilowi wodę, wrócę, a jednocześnie jeszcze pomagając mu sprawie dla siebie, że jakby znajdę dla siebie taką przestrzeń, w której znajduję rozwiązanie tej sytuacji I nie widzę problemu, żeby to rozwiązać.

Speaker 3:

Wiesz co, już nawet trochę odpowiedziałeś na to pytanie sam sobie, ponieważ ja jestem taką osobą, że jeśli czegoś chce, to do tego dążę. I jeśli ktoś czegoś chce I mi to powie, to to ja zrobię wszystko albo dam mu narzędzia do tego, żeby to zrobił, żeby to spełnił.

Speaker 1:

Dobra, fajnie, ale to jest znowu taka ładna, jeżeli się będę atakował, to nie czuję się atakowana, będę drążył. Atakowaną, będę drążył.

Speaker 2:

To jest tak ta godzina 23, nie?

Speaker 1:

-Ja chcę autentycznie się dowiedzieć.

Speaker 3:

-Ale to jest takie ładne

Speaker 1:

książkowe, no że nie ma rzeczy, nie wiem. Ale powiedz mi schemat myślowy, co ty masz za myśli w głowie? Bo takie, dobra, ja też mam takie, że nie ma, że boli, muszę to zrobić, ale potem pojawia mi się druga myśl:

Speaker 2:

Ale boli.

Speaker 1:

Ale boli.

Speaker 3:

To, że będzie mnie bardziej boleć, to ja odpuszczę. Bo wiem, że jeśli ja to sobie zamarzyłam, to mogę to osiągnąć I że jeśli podjęłam się tego wyzwania, to jest to możliwe do zrobienia. Mam wtedy w głowie to, że będę z siebie dumna, że to jest kolejna rzecz, która pozwoli mi przełamać jakąś granicę, jakąś barierę I dzięki temu poczuję się ponownie silniejsza. Ja jestem z tych osób, która lubi pomagać innym, jak I sobie I stawianie sobie wyzwań, jak I wychodzenie ze strefy komfortu jest mi dobrze znane. I jeśli ja już się czuję komfortowo w jakiej sytuacji, to już szukam sobie kolejnych wyzwań.

Speaker 1:

Okej. Wychodząc dalej. Sama to rozpoczęłaś dzisiaj, zanim włączyliśmy Enter. Przemiana twoja życiowa, droga, a opowiadamy o drodze, bo o takim schemacie, o którym Kamil pięknie opowiadał wielokrotnie, więc nasi słuchacze już pewnie go znają, ale w skrócie, żeby wprowadzić rozmowę, że zaczyna się od amatora, jesteś potem ekspertką, potem jakąś specjalistką, a potem ekspertką nazwijmy to międzynarodową. Przechodzisz przez kolejne 4 szczeble I Ty pewnie jesteś gdzieś tą ekspertką już rozpoznawalną gdzieś na końcu tej drabiny, którą Kamil ładnie rozpisał.

Speaker 3:

Byliśmy półmaraton, co Kamil się co chwilę śmiał, bo podchodzili ludzie, znaczy byli ludzie I o babeczka, cześć babeczka, cześć Kinga, obserwujcie na Instagramie.

Speaker 2:

Kinga podpisywała autografy, więc robiła sobie. Syn. A to nie jest żart. W sensie

Speaker 3:

-Ja stawałam, robiłam zdjęcia z innymi

Speaker 2:

ludźmi I dobiegałam się. -Nagrywałam

Speaker 3:

mu rolki, niech ma pamiątkę. -Tak.

Speaker 1:

W sensie ja miałem

Speaker 2:

trochę taki dysonans, bo z jednej strony cieszyłem się kurde, jestem w dobrych rękach, potem sobie myślę, jakie to jest kurwa upokarzające. Zajmij się mną,

Speaker 4:

tak jak

Speaker 1:

ja jestem daleko.

Speaker 3:

Ale nawet teraz właśnie powiem przykład z tej niedzieli, bo w tą niedzielę właśnie moje koleżanki powiedziały, że chciałyby też pobiec w jakimś biegu kiedyś. Ja mówię: No to teraz jest niedzielę bieg, chodź pobiegniemy razem. No Kinga przestań. 1 z dziewczyn, która nie biegała nigdy, która nie trenowała, powiedziała, że chciałby przebiec piątkę, czyli 5 kilometrów. I to była pętelka, czyli ja robiłam 10 kilometrów, ona robiła 5 kilometrów.

Speaker 3:

Ja teraz te 10 kilometrów przebiłam 40 minut, ona ma tam piątkę w 46, ale uważam, że obie powinnyśmy być z siebie dumne.

Speaker 1:

Absolutnie.

Speaker 3:

Mówiłam jej to samo. Ona powiedziała, że to będzie wstyd, że ja ją w ogóle będę pewnie mijać, a ja do niej powiedziałam nie, bo każda z nas zaczyna z innego zupełnie punktu.

Speaker 4:

Każda z nas jakby ma swoje słabości, każda ma inne życie I każda

Speaker 3:

z nas od siebie ma inne wymagania. Ona chciała od siebie ma inne wymagania. Ona chciała tylko ten dystans pokonać. I uważam, że właśnie wychodzenie ze strefy komfortu, próbowanie nowych rzeczy jest po prostu taką piękną rzeczą. I no właśnie to jest.

Speaker 1:

Super I teraz idąc za tym, co Ty opowiadasz. Jesteśmy na początku Twojej drogi, jesteś amatorką, nic nie wiesz. Poza tym lubisz imprezować, dajesz ostro do vivatu I na imprezie, I swojemu ciału, bo to przecież konsekwencje tego następnego dnia raczej no jakoś tam musiały się odzywać, no umówmy się. I teraz pierwszą rzeczą, o jaką mówisz, którą ja mam taką potrzebę zawsze zbierania takich mądrości, zostawiania sobie tutaj I gdzieś na wierzchu tej rozmowy I potem podążają dalej za tą rozmową.

Speaker 2:

-Normalni ludzie piszą teraz bloga Krzysiu pamiętnik.

Speaker 1:

-A ja piszę pamiętnik. Ale, ale, ale, ale. Idąc za tym, pierwsza rzecz, którą ty mówisz, bardzo fajną I taką dzięki za to, każdy ma inny punkt startu. Każdy z nas I tu nie ma znaku równości między nami, poza tym, że znak równości jest na końcu, że każdy z nas kończy w jakimś miejscu I nie porównujemy się, bo dla ciebie 40 minut jest wysiłkiem, ale okej I te 5 kilometr czy tam 10 kilometr robisz 40 minut. Dla Twojej koleżanki to jest wow, bo ona zrobiła nie, że 40 minut, ona zrobiła 5 kilometr, o których marzyła, nie?

Speaker 1:

No, ale no to, co się dzieje w głowie młodej Kingi, która mówi, że to jest ten moment, żeby zmienić?

Speaker 3:

Ten moment pojawił się dopiero właśnie, kiedy ja miałam wypadek samochodowy I widziałam biały tunel I właśnie trafiłam na stół operacyjny, bo podczas wracania właśnie jednej z imprez wpadliśmy w poślizg. Ja siedziałam za kierowcą I miałam wypadek samochodowy, który właśnie uszkodził mi kręgosłup. Miałam złamane 3 kręgi. Nie miałam w ogóle czucia nóg. Z tego auta to musiałam się sama wyrzucić, wypaść wręcz, bo nie miałam w ogóle czucia nóg.

Speaker 3:

No I przyjechało pogotowie, zabierałaś mnie do szpitala, no I się okazało, że mam złamany kręgosłup w trzech miejscach I że będzie konieczna operacja. Wtedy miałam 17 lat, zmusiłam całą noc czekać na przyjazd mojej mamy. No I w moich plecach znajdowały się 2 pręty I 8 śrub. Nie dawali mi możliwości jakby szans na odzyskanie pełnej sprawności. Zaczynałam wszystko od naprawdę początku, zaczęłam chodzić na balkoniku I ta rehabilitacja była też dosyć długa.

Speaker 3:

Ale jak zobaczyłam, jak cierpi moja mama I jak cierpi moja siostra I moi bliscy, to stwierdziłam, że będę musiała o siebie walczyć. Rehabilitacje, wiadomo jak wyglądają rehabilitację.

Speaker 1:

Nie wiadomo, ja nie wiem, opowiedz.

Speaker 3:

No nie najlepiej. W Polsce też takie leczenie było dosyć kosztowne, a ja nie pochodzę z jakiegoś bardzo bogatego domu, więc wszystko było robione na NFZ, więc po jednym skończonym bloku rehabilitacyjnym usłyszałam, że pani już przecież tutaj zrobiła wszystko, co mogła, pani już dostała raz, więc już się więcej nie należy. Więc Bardzo to było kosztowne też dla mojej rodziny. Ja też stwierdziłam, że skoro I tak leżę I nie mogę się za bardzo ruszać, to zacznę się edukować w tym kierunku, żeby sama sobie pomóc, bo skoro fizjoterapeuci mają skośną wiedzę, to ja też staram się ją skądś zdobyć. Dużo czytałam, zapisywałam się na szkolenia online, aż w ogóle pewnego dnia, 7 miesięcy po tym wypadku poluzywała mi się śruba w moich plecach I ucinała mi na nerw.

Speaker 3:

Więc ja do dnia dzisiejszego nie czuję lewego uda. Mam takie momenty na jakimś półmaratonie, że potrafię biec I potrafi mnie ściąć kompletnie. Jeszcze po prostu się wywracam na chodniku, ale za chwilę to wracam. To czucie. To się nazywa neuropatia strzałkowa, więc przez to, że ta szuba się lekko poluzowała I ucina na nerw, to byłam zmuszona po raz kolejny wylądować na stole operacyjnym.

Speaker 3:

Wyciągnęli mi tą całą konstrukcję. Aktualnie nie mam już nic w sobie, no ale jednak to czucie już jest

Speaker 1:

Okej. Wow,

Speaker 3:

okej, ale dobra. Wciąż, w sensie, już wciąż

Speaker 4:

tego życia

Speaker 1:

nie ma. Może tak. Tak to zrozumiałem, mając dużą empatię do tego, co przeżyłaś I będąc jakąś taką

Speaker 3:

To właśnie był ten moment zmiany.

Speaker 1:

Właśnie do tego zmierzam. Doświadczenie takie powiedzmy krańcowe w jakimś sensie, bo coś musiało się zakończyć, żebyś mogła się na nowo budować.

Speaker 2:

Widać tunel, nie. Widać, że albo skręcisz w ostatnim momencie, no albo wjeżdżasz w tunel, nie.

Speaker 3:

Ale właśnie w głowie

Speaker 2:

coś jest. I Pani

Speaker 3:

wtedy taka pielęgniarka powiedziała do mnie: Dziecko miałaś tyle szczęścia w nieszczęściu, ty musisz jeszcze coś na tym świecie zrobić.

Speaker 1:

Dobra, ale dzisiaj z perspektywy czasu, już jak widzę, jesteś z tym doświadczeniem, nie powiem, że oswojona, ale widzę, że tak jest, że to jest coś, co wspominasz, o czym mówisz w taki sposób otwarty, co oznacza, że gdzieś już to masz w sobie tam poukładane. To dzisiaj, czy rozwiązaniem dla osób, gdybyś miała dać radę, nie wiem, słuchaczom, koleżance, koledzy, czy to ciągle jest to myślenie, czy myślenie pod tytułem, o tak, zadam pytanie, myślenie pod tytułem ja chcę inaczej, ja chcę dla siebie I dla, jak słyszę, mamy, rodziny inaczej, jest gwarantem tego, że to inaczej się osiągnie. Coś, że po drodze musi się, bo ja w to nie wierzę, ja Ci powiem wprost,

Speaker 2:

bo ja nie wierzę, ja też

Speaker 1:

chcę inaczej. Dziesiątki ludzi, setki ludzi na świecie chce coś inaczej, ale po drodze czegoś nie mają, żeby doprowadzać do tego inaczej. Co Ty masz takiego, że to inaczej się stało?

Speaker 3:

To inaczej. Skąd

Speaker 1:

bierzesz tę siłę na konsekwencje? Skąd bierzesz tą wiesz, padasz, jak słyszę wstrząsające rzeczy, że nagle ci odcina udo, ty się gdzieś przewracasz,

Speaker 2:

leżysz dalej. I biegniesz dalej.

Speaker 3:

Skąd te siniaki, to zamienę kolana.

Speaker 1:

Co jest dalej jeszcze pod spodem, gdybyś mogła powiedzieć w tobie, w twojej głowie?

Speaker 3:

Wiesz co, wiem, że zmiany nie są łatwe, ale są warte I jakby wiele ludzi nie osiąga celu albo tego, co chce przez to, że właśnie się poddaje, bo jest ciężko, bo jest inaczej, bo muszą wyjść z jakichś schematów, bo muszą wyjść ze swojej strefy komfortu I nie trzymają się założonego planu czy założeń I próbują oszukać innych I tym samym oszukują samych siebie.

Speaker 1:

Będę drążył. Przepraszam, będę drążył.

Speaker 2:

Chyba w ogóle ja nie wiem, czy wie, że naprawdę to Krzysiu prowadzi ten podcast. Ja tylko raz na ich czas zabieram mu mikrofon.

Speaker 1:

By the way skończyła mi się woda. Przepraszam. -To dobrze. -Nie, żartuję, żartuję. Żarty na bok.

Speaker 1:

Ale co ty konkretnie? Bo to, co opowiadasz, ja też znam na poziomie takiego wiesz, no coś tam w życiu przeczytałem, ktoś mi coś kiedyś powiedział, to rozumiem. Powiedziałaś pierwszą rzecz. Punkt startu, mój, Twój jest inny I nieważny, nie porównuj. Drugą rzecz powiedziałaś, będzie bardziej bolało, jak czegoś nie zrobisz niż w trakcie wykonywania.

Speaker 1:

To jest zadającym.

Speaker 3:

Okej. I mam taką właśnie swoją, zużywamy swój hashtag, gdzie używać już inni ludzie zaczynali, go praktykować według planu nie humoru. Działaj według planu nie humoru. Więc ja też w ogóle jestem z tych osób, która ma plan na każdy dzień. U mnie też bardzo często jest wszystko wyliczone co do minuty.

Speaker 3:

Jeśli ja wstaję to ja wiem o tym, że o 7 idę właśnie z psem, że o 8 mam trening do 12 I mam na przykład też dany trening na dany dzień do zrobienia. Mam nie wiem 20 minut książki dziennie co najmniej I jeśli ja kładę się do łóżka I nie mam wykonanych rzeczy z listy ja nie czuję satysfakcji z dnia.

Speaker 1:

-Ok, bardzo fajne. Według planu,

Speaker 2:

no humor

Speaker 1:

biorę to.

Speaker 3:

-Tak, chcę zrobić z tym koszulki. Mam nadzieję, że kiedy znajdę jakąś taką dobrą właśnie szwanię, żeby mi zrobili koszulki.

Speaker 1:

-Było tutaj koleżankę, która zajmuje

Speaker 3:

się jeszcze.

Speaker 2:

Połączymy was, tylko połączymy was. No brawo, dobra.

Speaker 3:

-Według planu nie humoru.

Speaker 1:

-Ale nie mam humoru na plan, to co robię?

Speaker 3:

-Robisz tyle, ile możesz.

Speaker 1:

-Okej.

Speaker 3:

-Na ten moment. Bo też trzeba rozróżnić lenistwo od możliwości, bo ja w tamtym roku również miałam kolejny epizod tego, że życie mnie po prostu sprawdzało. Miałam gronkowca, miałam półpaśca I miałam kolejny wypadek samochodowy.

Speaker 1:

Może ty żyjesz? Boże, przepraszam.

Speaker 3:

Tak, miałam kolejny wypadek samochodowy w maju tego roku, gdzie właśnie jechałam, jechałam I niestety skasowałam swoje auto. Wracałam z zawodów wtedy I po raz kolejny widziałam biały tunel. Naprawdę jest coś takiego. Widziałam kolejny raz. Ja ci

Speaker 2:

kupię obraz po prostu, jak chcesz to zobaczyć.

Speaker 3:

Kamil powiedział, że ze mną już za auto I wsiadam. Mówię: Kamil, jedziemy na bieganie. My Kamil, podjedzie, bo ci on do mnie jest, to u mnie siadam. Nie wiadomo, że

Speaker 2:

to powiedział.

Speaker 3:

On to powiedział.

Speaker 1:

-Dobrze, dobrze, dobrze, dobrze. Ten, który jeździ, nie powiem ile, bo to wiadomo. - Tu nie bardzo ok, dobra.

Speaker 3:

Czyli po raz kolejny w tamtym roku życie mnie sprawdziło. W maju tego roku po raz kolejny stwierdziłam, że zmieniam zupełnie też swoje życie, jak żyłam dotychczas, bo przeprowadziłam się do Warszawy zupełnie niedawno I stwierdziłam, że życie trzeba przeżyć I wychodzę z bańki, którą sobie sama stworzyłam, więc zrobię w tym roku też rzeczy, których nie robiłam wcześniej. Też pojawiły się ten triathlon wcześniej.

Speaker 1:

-Właśnie to chciałem powiedzieć. Przepraszam, że ci wpadam w zdanie, rozumiem taki oddech. -Tak, tak. -Co powiedzieć, bo wy, którzy słuchacie nie wiecie. Na razie mamy taką opowieść o tym, jak dziewczyna dźwigała się z różnych kłopotów, ale trzeba dać ten kontekst, który my już wiemy, że Kleła mi się rama.

Speaker 1:

Tak, rama potrzebna, dzięki. Że ty robisz triathlon. To jest

Speaker 3:

Bardzo emotersko.

Speaker 1:

Okej, ale robisz to. No wiesz, Kamil to powiedział bardzo ładne zdanie przed naszym tutaj nagraniem, że to już Cię wstawia w jakimś takim segmencie ludzi pod tytułem robią triathlon. Ja kiedyś zrobiłem w swoim życiu triathlon, to polegało mniej więcej na tym, że przyjechałem na rowerze nad jezioro, pobiegłem po colę do sklepu I potem skosiłem do wody. Też bym to zaliczył, nie?

Speaker 3:

-Nie ta kolejność, ale jest dobrze, ale 3 dyscypliny są.

Speaker 2:

-Ale popłynąć nad jezioro, tam komuś ukraść rower, potem zostawić I pobiec do sklepu.

Speaker 1:

-Okej, no dobra. Ewentualnie prosto na komendę. Żartując trochę ze mnie, bo poczucie na swój temat to jest rzecz najważniejsza, to to jest jednak wow, po tych doświadczeniach, o których ty opowiadasz.

Speaker 2:

Plus to nie jest tak, że bardzo amatorsko ten triathlon. Czy to nie jest tak, że Ty byłaś w tym roku na Mistrzostwach Europy w triathlonie z orzełkiem na piersi? Tak mi się wydaje?

Speaker 1:

Czyli reprezentantką kraju. Bardzo amatorsko, bardzo amatorsko. Ja myślę o Lewandowskim piłkarzach, też bardzo amatorski zespół grał na Narodowym ostatnio. Dużo jest takich amatorowych. Tak, tak, tak.

Speaker 1:

Reprezentują ten kraj.

Speaker 2:

Ale wiesz co, nie mów tak o Robercie, bo w końcu nie przyjdzie do podcastu, prawie to już prawie mamy to.

Speaker 1:

Dobra, sorry Robert. Dobra, ale no dobra I teraz ta zmiana, ty mówisz wychodzić ze swojej bańki. Okej, powiem dobra, wszyscy tak mówią. Każdy 1 to powtarza, okej. Ale znowu pytanie jest takie, że wiesz, mówisz, że wprowadzasz się w nową rzeczywistość, jesteś gdzieś tutaj, przepraszam, że to powiem, nie gniewaj się, ale jednak zaczynasz coś już mając jakieś doświadczenia, nie jako dwudziestoparolatka, nie, tylko że chcę powiedzieć, że nie zaraz po studiach, kiedy jest taki naturalny moment na rozpoczęcie.

Speaker 1:

-Ja już

Speaker 3:

prowadziłam swoje studio treningowe, ale zamknęłam po prostu to, tak mogę powiedzieć, że w sumie z dnia na dzień, miesiąc. -Maja

Speaker 1:

nam o tym opowiadała, nie? Jak zaczęła życie po życiu.

Speaker 3:

-Tak, to jest właśnie to.

Speaker 1:

-Okej, no to co ty masz tam w głowie? Opowiedz,

Speaker 4:

że Ty się na to decydujesz. I co możesz powiedzieć

Speaker 1:

dziewczynom, bo skoro to są Twoje naturalne, że tak powiem regiony wpływu, że ej, stary ja nie zacznę, oszalałaś, ja mam już 3 dychy, już mam chłopaka, Ja już mam tutaj prawny na życie dziecko. Ja nie wiem jak to zrobić. W ogóle nie zamknę swojego życia, które było, bo nie. A ty mówisz?

Speaker 3:

A ja mówię zrób to. Nie, bo później teraz oczywiście się śmieję, ale jakby głównie moje kobiety mają powyżej 35 roku życia, więc to już są takie kobiety, które jakby już doświadczenie życiowe mają, większość ma też z nich dzieci, ale przez nawet spędzanie czasu ze mną one zmieniają sposób myślenia.

Speaker 1:

Z jaki na jaki?

Speaker 3:

-Z jaki na jaki.

Speaker 1:

-Z jaki na jaki miały, a jaki ty im dajesz?

Speaker 3:

-Z takich, że stawiają siebie teraz na pierwszym miejscu I że wiedzą o tym, że jeśli, ja właśnie też to powiedziałam kiedyś, że jeśli chcesz rozpalać innych, sama musisz płonąć. Że jeśli na przykład twoje dziecko widzi mamę, która jest zapracowana I nie ma siły na nic I jest wiecznie zdenerwowana I sama nie ma pasji, to czemu ty każesz jemu na przykład iść na piłkę, jak ty sama nie chcesz iść za jakieś zajęcia. Jakby wiele kobiet zabierało do mojego studia swoje dzieci I np. Chciały trenować razem z nimi, a później wyłączały Kinga zobacz, moja Marysia ćwiczy z tobą na YouTubie. Więc jakby wydaje mi się, że czym skorupka za młoda zasięgnie.

Speaker 1:

Tym wiadomo, potem na starość pęknie.

Speaker 3:

Jakoś no powiedzmy, że tak to

Speaker 1:

było. Coś

Speaker 3:

takiego, ale właśnie chodzi o to, że kobiety teraz też mnie to bardzo mocno cieszy same już starają się podnosić komfort życia I wychodzić ze strefy komfortu. Mam dużo też kobiet, które też nie mogę powiedzieć, że dzięki mnie, bo to tam brać dzięki sobie. Kamil mi powiedział dzięki tobie przebiegają. Mówię nie, dzięki sobie, dzięki swoim siłom, że tego się nie poddały, że nie zrosić strasy. Walczą po prostu o to, żeby być z siebie dumnym.

Speaker 1:

-Dobra, a ty kiedy wychodzisz z tego segmentu amatorka, jesteś po doświadczeniach tego wypadku, poszłaś troszkę dalej, zrobiłeś -szesnaście

Speaker 2:

lat, tak, właściwie tu jesteśmy. Czy mówisz o tym pierwszym?

Speaker 1:

-O tym pierwszym, tak, o tym pierwszym wypadku. -O

Speaker 3:

tym pierwszym wypadku. -O tym pierwszym.

Speaker 1:

-Ja mówię o pierwszym. Dziękuję za to uszeregowanie tej informacji. Chodzisz na, Uczysz się siebie, uczysz siebie się na nowo, uczysz, zdobywasz wiedzę.

Speaker 3:

Wtedy chodziłam też do szkoły, nie?

Speaker 1:

Przychodzisz tak, ale potem nabywasz tę wiedzę o rehabilitacji. Ale jak? Skąd? No mamy Przepraszam, tylko dokończę jedną myśl. Wchodzisz na taki moment, w którym dzięki, moment swojej karierze, dzięki swojej pracy już nie jesteś amatorką, nie jesteś osobą, która jest jedną z miliona, tylko już wchodzisz w taką przestrzeń 1 ze 100000, załóżmy, ponieważ 1 z 10000.

Speaker 1:

Co jest, co powinna myśleć osoba, mężczyzna kobieta, nieważne, kiedy wchodzi na taki etap, co Ty myślałaś wtedy, że okej, czas zbudować się większą, niż byłam do tej pory. Już jakiś pierwszy fundament mam. Moim pierwszym fundamentem jest moja potrzeba bycia w innej sytuacji niż byłam, co potem.

Speaker 3:

Wiesz co, bardzo mnie mocno inspirują inni też ludzie. W sensie, że jakby jeśli ktoś tego dokonał, to czemu ja mogę też tego nie zrobić I stawianie sobie takich wyższych celów, że jeśli ja już byłam bardzo bliska śmierci, ja już miałam różne diagnozy w swoim życiu I wiem, że ile przeszłam I wiem, że każdy z nas ma rzeczy ciężkie w swoim życiu, które gdzieś przeszedł I jakby nie uważam tego, żeby traktować to jako porażki, a jako lekcje, więc każda rzecz, nawet która mi nie wyszła, bo mi bardzo dużo rzeczy w życiu nie wyszło I z bardzo różnymi sytuacjami czy też opiniami się zapoznałam. Bardzo dużo mnie też rzeczy dotknęło. To jakby nigdy nie mówiłam tego, że pomimo tego, że to było ciężkie I płakałam I się żaliłam, to nigdy nie powiedziałam to, że to było moją porażką, a tylko to było lekcją. Ja nawet jak zaczynałam swoje biznesy to oczywiście wszyscy dookoła, nawet moja rodzina mówili, że Kinga, co ty wydziwiasz?

Speaker 3:

Przestań, nie powinnaś tego robić. No I słowo też padło, które właśnie padło z innych moich najbliższych: Kinga, przestań pajacować. Kinga, ty się zajeżdżasz. Kinga, przestań. I to słowo pajacuje również jest cały czas ze mną do dnia dzisiejszego.

Speaker 3:

Na pochyłe, tak? Tak, bo zawsze było: Kinga, ty pajacujesz. A Ja mówię: no to trudno albo Kinga nie wypada tego powiedzieć, Kinga nie wypada tak mówić, Kinga nie wypada. Powiedziałam, gdzie to jest zapisane. Robiłam zawsze swoje po swojemu I tak jak czułam.

Speaker 3:

Może nie zawsze, ale od tego momentu, kiedy uwierzyłam w siebie, że potrafię I że wiedziałam o tym, że ja chcę swoje życie przeżyć, że jakby to jest moje życie I jakby mogą one zostać odebrane w ciągu sekundy mając ten wypadek, mogą zginąć. Teraz tak samo jak mogę teraz spaść ze schodów, które jakby tutaj macie, więc jakby dlatego cieszę się życiem I doceniam jakby każdy moment, każdą chwilę. Czuję wdzięczność nawet za to, że tutaj siedzę I za to, że mogę rozmawiać. Takie błahe, proste rzeczy. Trafiłam też do szpitala, gdzie właśnie widziałam ludzi, którzy umierali.

Speaker 3:

My nawet nie wiemy, ile mamy szczęścia. Że żyjemy, że gadamy, że mamy wodę nalaną. Niektórzy nie.

Speaker 1:

Ale to ważna rzecz, ważna rzecz,

Speaker 3:

którą poszło. Czuję wdzięczność każdego dnia I robię wszystko według tego, co ja czuję, nawet jeśli jest to niezgodne z przepisami czy z ogólnodostępne normami. Dlatego może też właśnie taka jestem I może tak to wyglądać, że czasami robię rzeczy, których nie powinnam robić albo mówię rzeczy, których może nie powinnam mówić, ale jestem tak otwarta I na tyle szczera, że chcę żyć w zgodzie sama ze sobą. Stworzę właśnie swój świat.

Speaker 1:

-Okej. Masz coś, co ja mam dalej?

Speaker 2:

-Mam potrzebę ustrukturyzowania pewnych wydarzeń, chronologii, czyli czegoś, co Krzysiek dzisiaj po raz pierwszy googlał, co to takiego jest. -To jest akurat

Speaker 1:

na stronie www.kamilkozyl. Pl.

Speaker 3:

-Na hasło babeczkami na 10 procent na kursy. -Dzisiaj

Speaker 2:

jeszcze -O reklamie. -Wprowadzimy jeszcze dzisiaj nową rzecz, czyli googlanie. Gdzie się googla I dlaczego akurat nie tam, ale to 1 rzecz dziennie. Nie będziemy przesadzać. Nie obciążajmy.

Speaker 2:

-Otóż. Jesteś w momencie, w którym dowiadujesz się, że albo no z chodzenie będzie trudno bez balkoniku, albo nie wiadomo, co dalej. Dowiadujesz się, że doskonałe jest wsparcie rehabilitacyjne w Polsce. Mamy no, nie wypominając, ale pewnie z 2000 e 12, 2000 e 13 rok, tak mniej więcej, a więc nie mamy aż tylu źródeł do, co dzisiaj nie ma wszechobecnych porad od fizjoterapeutów na Instagramie, YouTubie I tak dalej.

Speaker 3:

Wtedy nie miałam Instagrama nawet jeszcze.

Speaker 2:

No właśnie. I nie ma dzisiaj gdzie tego szukać. Tak nie ma, nie wiem, albo trudno jest dostać te artykuły, które pozwalają się to wyjaśnić. To nie jest wiedza tak powszechnie za darmo dostępna jak dziś. Co ty robisz konkretnie, że dochodzisz do wniosku, ja to jednak przeżyję I te śruby mnie nie zatrzymają.

Speaker 2:

W sensie, jakby dana ta ścieżka, która pozwala ci się spinać po

Speaker 1:

tej drabinie. -Siedzisz przed komputerem I googlujesz coś, czego ja nie umiem robić, a co ty już miałeś opanowane na hasła I tak dalej. Jak to wygląda w praktyce?

Speaker 2:

-Dokładnie. -Tak, ta ścieżka, która dotyka później kończy się w tym momencie?

Speaker 3:

-Wpierw właśnie sięgnęłam po wiedzę moich rehabilitantów. Pytałam się, a co ja mogę czytać, żeby wiedzieć? Super. A co ja mogę robić? A w domu jakie mogę mieć zadanie?

Speaker 3:

Zadaj mi coś, co mogę robić, co przyspieszy ten cały proces. I myślę, że chyba to od nich czerpałam I wiedzę, I jakby jakieś książki. Oni też mi dawali jakieś różne właśnie arkusze z jakichś szkoleń I mówili no możesz sobie to poczytać. Więc myślę, że to to. I to oczywiście było tych rehabilitantów prywatnych, tych, którym ufałam.

Speaker 2:

Dobra, robisz to przez jakiś czas. Biegniesz po tej trasie wyboistej niemal tak jak,

Speaker 3:

z czasem powiem,

Speaker 2:

jak Warszawski Półmaraton, tak? To chciałem coś czas ładnie powiedzieć, żeby na rolce dobrze wyszła, a potem, bo chłopaki wycięli, ale już trudno pewnie wszystkie moje kompromitacje tutaj zostaną, bo taki mamy układ. No ale biegniesz po tej trasie wyboistej. I to na rolkę, tak? No, Więc biegniesz po tej trasie wyboista I dowiadujesz się coś tam ci powoli, wiesz, te ćwiczenia pomagają, ale od tego punktu do miejsca, w którym masz wielotysięczną społeczność, która śledzi każdy swój ruch, zbija z sobą piątki na półmaratonie I w ogóle kibicuje Twojej karierze, to jednak jest jeszcze przynajmniej kilka rzutów kamieniem.

Speaker 2:

Jakich?

Speaker 3:

Takich, że dużo osób, które mnie znało wcześniej, czyli tę Kingę przed wypadkiem, bo ja bardzo dużo imprezowałam, byłam duszą towarzystwa, ale tego złego towarzystwa. No właśnie do dziś moja mama mi mówi o tym Kinga, gdyby nie ten wypadek, to podejrzewam, że nie było z nami tutaj z innego powodu albo gdzieś bym się odwiedzała w jakimś monarze, bo było bardzo imprezowo za czasów właśnie szkolnych. To właśnie od nich dostawałam dużo krytyki I oni we mnie nie wierzyli I mówili: no kiedy wróci ta stara Kinga? I pamiętam jak dziś, jak 1 osoba z mojej klasy powiedziała: wolałam tę Kingę kiedyś.

Speaker 1:

I to było dla ciebie motorem, że tam nie chcesz już być.

Speaker 3:

I że tam nie chcesz już

Speaker 1:

być.

Speaker 3:

Nawet zaczęłam już właśnie wtedy się zdrowo odżywiać I zaczęłam wtedy też już sobie przynosić posiłki do szkoły, gotowałam sobie omlety, bo później po pewnym czasie właśnie po tych dwóch latach chyba od wypadku dopiero założyłam Instagrama pod tym kątem, żeby inspirować się na innych ludzi. Nie patrzeć na tych ludzi, z którymi byłam wcześniej, tylko po prostu zerkać, co się dzieje dalej w świecie I inspirować się innymi ludźmi I jakby też właśnie wychodzić z tej bańki, poznać inny świat.

Speaker 1:

A ten moment, w którym okej, no to w takim razie na tej chronologii zdarzeń w twoim życiu jesteś już gdzieś w przestrzeni eksperckiej, za chwilę będziesz O,

Speaker 2:

jeszcze nie, bo jest amatorka

Speaker 1:

specjalistką. Przepraszam, tak, tak, ja miałam na myśli specjalistka, będziemy ekspertkę, dzięki za czujność. No ale ja urodziłem się I wychowywałem raczej z przekonaniem, że ja będę robił to, że ludzie będą na mnie patrzeć.

Speaker 4:

I

Speaker 1:

dla mnie nie ma kłopotu, nie mam problemu z występowaniem. Social media, tam nie wiem, konferencje. Ja mam w swoim doświadczeniu prowadzenie koncertu dla kilkudziesięciu 1000 osób. W ogóle okej, ale spodziewam się, że nie było dla ciebie wcale takie proste nagrać pierwszą rolkę I zrobić sobie pierwszy pościg. Ja teraz specjalistka, czy za chwilę chcę być ekspertką?

Speaker 1:

Zaraz dojdziemy do tego, że Ty już jesteś rozpoznawalna, biegniesz na Orlen, bijesz piątki, ratujesz życie Kamilowi. Tak, ja

Speaker 2:

już za jakiś czas, to wiesz, będzie wbiła na ten Orlen I o, Kinga znowu jest. Skąd ci prowadziła do żywej

Speaker 1:

czy chłopakom też. Powiedz im coś teraz. Jak się z

Speaker 2:

tym zderzyć? Jak się z

Speaker 1:

tym zderzyć? Jak sobie z tym poradzić? Czemu masz żyć?

Speaker 3:

Żyć dla siebie. Ja stworzyłam swój Instagram, zaczęłam dodawać swoje pierwsze posty w formie pamiętnika. Mój Instagram to jest mój pamiętnik I uważam, że to jest do dnia dzisiejszego. U mnie nie ma zaplanowanych treści. Ja po prostu wrzucam posty, relacje, zdjęcia dla siebie.

Speaker 1:

A miałaś taką odwagę od razu,

Speaker 3:

że masz konto? Miałam chwilę zapakowane konto jako prywatny.

Speaker 1:

Ale miałaś taką odwagę od razu, że chcesz się pokazywać, że masz zgodę na to, że się nie wstydzisz siebie, że nie boisz się oceny osób trzecich?

Speaker 2:

Chyba tak miałam.

Speaker 3:

Okej. Chyba tak miałam. Tak samo właśnie później osoby, które gdzieś tam już były w tym Instagramie mówiły: Kinga, mogłaś chociaż łóżko pościelić, bo tutaj to jest albo tam widać coś tam. A ja nie zwracam na takie rzeczy uwagi, bo dla mnie to zdjęcie czy wideo, wtedy jeszcze nie było rolek, miało tak ogromną wartość, bo wiedziałam wtedy, jakie tam są moje emocje, to dzisiaj oglądam właśnie swoje stare zdjęcia, to ja wiem, jakie wtedy miałam myślenie I na jakim wtedy byłam etapie.

Speaker 1:

Dobra, a jakby przyszedł list do naszej redakcji. Droga Pani, słuchałem wywiadu, wywiad, który Pani miała tutaj z Panami I co by mi pani poradziła? Jak mam przełamać siebie? Bo ja chcę żyć dla siebie, ale mam dużo wstydu. Nie bardzo chcę się światu pokazywać, a czuję, że chcę to zrobić.

Speaker 1:

Pozdrawiam serdecznie Marzena z Krakowa.

Speaker 3:

Zacznij to robić I nie słuchaj innych. Musisz się wyłączyć po prostu na innych. Ja wiem, że to jest ciężkie, bo to jest ciężkie w szczególności dla tych osób, które właśnie chciałyby, a są skromne albo właśnie nie wierzą w siebie. Ale jeśli ty poznasz swoją wartość I tego, jaka ty jesteś I będziesz wierzyła w to, że taka jesteś, to ci się to uda. Tylko musisz wyciszyć ludzi, którzy po prostu mają inne zdanie o tobie, bo każdy ma zdanie na swój temat.

Speaker 3:

Każdy o tobie ma zdanie inne na swój temat. Czyli jakby nawet chłopaki, jak widzieli, podejrzewam, że oboje zobaczyli inną osobę, inaczej mnie odczytali. Ja nawet pamiętam jak przyjechałam na zawody jedne biegowe, pamiętam to do dnia dzisiejszego. Usłyszałam, bo ja zawsze jadę na zawody, to ja jestem pomalowana. Ja jak mam jak Kamil, co nie dobiegam to to wyglądam, prawda?

Speaker 1:

-Ja jestem dawno kalniczkę do jednej kategorii też przegrywam. -Tak, tak,

Speaker 2:

ale próbuję się malować, ale na razie nie ma żadnej makeup partystki, która byłaby sobie w stanie poradzić z tym wysłać.

Speaker 3:

-Łalić, maluje się tak samo od 12 lat. -Kamilamy,

Speaker 2:

szukamy od

Speaker 1:

razu ogłoszenie dziewczyny, które biegacie półmaratony, jednocześnie zajmujecie się make-upem. Kamil potrzebuje.

Speaker 2:

Mam tutaj taką właśnie prywatę, czy na następny półmaraton mógłbym chociaż to wyglądać. No ale okej. -Nie można powiedzieć od razu, że z drugiej czuniem.

Speaker 3:

-Malujesz się na te zawody. Mam makijaż, po prostu tak się czuję. Dobrze. Mam ten sam makijaż. Chcesz się

Speaker 1:

dobrze czuć, dlatego dobrze?

Speaker 3:

Mam ten makijaż ten sam od 12 lat. Jakby to jest po prostu, to nie jest duży makijaż, więc jakby te same kosmetyki, ja nie jestem też makeupistką, próbowałam bawić się w te rzeczy. Nie, mam swoje wybrane kosmetyki, które kosztują mnie całe 100 złoty, więc jakby to też nie jest duży pieniądz. Maluję się po prostu, bo lubię I ubieram się na zawody też jakieś duże spodenki, jakby po prostu chcesz się dobrze czuć sama ze sobą.

Speaker 1:

I nie zastanawiasz się, co inni mówią.

Speaker 3:

I nie zastanawiam się. I pamiętam, że jak przyszłam na zawody, odebrałam numerek I usłyszałam od jednej właśnie z kobiet. Chcę to podkreślić, że to jest 1 z kobiet I usłyszałam o znowu ta dziunia przyjechała. Ja mówię o cześć, cześć. I to było takie szokowanie.

Speaker 3:

I później właśnie się okazało, że na trasie też ją mignęłam szybciej niż myślałam chyba, ale chodzi o to, że ludzie nas oceniają, bo oceniają książkę po okładce. To jest jakby błahe, tak się mówi. Wygląd, wiadomo, opisuje trochę też człowieka, ale nie można skreślać, bo każdy w życiu coś przeżył. Ja przerobiłam bardzo wiele rozmów z kobietami, 1000, nawet już to są 1000 kobiet, z którymi pracowałam I każda ma w swoim życiu właśnie takie gorsze chwile, czy właśnie na przykład to, jak mi 1 powiedziała: zobacz, jaki mam krzywy nos. Ja mówię: A faktycznie, trochę masz.

Speaker 3:

Wcześniej ja bym na to w ogóle nie zwracałam uwagi. A to jest mój taki kompleks albo Boże, jaka jestem gruba, ale mi tutaj wyższa. Mówię przepiękne jest to zdjęcie, co ty gadasz?

Speaker 1:

Ja miałem takie doświadczenie, na taką rolkę nagrałem na ten temat, ale jakoś nie mam odwagi puścić, że

Speaker 3:

Poziom niż.

Speaker 4:

To nie

Speaker 1:

jest moje doświadczenie, bo to bardzo ważne, co mówisz, to znaczy budowanie w sobie siły w oparciu o siebie samą, czy o siebie samego I o swoją perspektywę swojej osoby, a nie w relacji do tego, kto co o mnie myśli. Jasne, że to jest ważne I pewnie trudno mieć, że tak powiem, wewnętrznego fucka na wszystko, co się dzieje dookoła, bo to mniej czy bardziej dolatuje I dotyka każdego z nas, kobietę w Twoim wieku, mężczyzny w moim wieku, chłopaków, Kamila dzieci nasze, to już w ogóle. Miałam takie doświadczenie, jestem wykładowcą w szkole filmowej. 1 z dziewczyn w trakcie zajęć mówi do mnie, 1 ze studentek w trakcie zajęć mówi: Czy mógłby Pan spojrzeć na moje usta? Ja byłem dosyć wtedy taki skrępowany tym, bo nie bardzo wiedziałem pytanie, bo o co chodzi, nie.

Speaker 1:

Jak ja mówię? Mówię wiesz co, nie bardzo wiem, o co chodzi, mówisz dobrze. I zaczęła mi mówić tam różne zdania, czytała jakiś tekst I powiedziała mi, ale wszystko jest ze mną okej? Tak, wszystko jest ok. Nam to mówi w końcu: Wie Pan co, profesorze?

Speaker 1:

Ja mówię, że nie ma żadnego problemu, że jesteś świetnie, brzmisz, masz bardzo dobry aparat mowy, wszystko jest okej. Profesorze, na pierwszym roku studiów 1 z pań wykładowczyń powiedziała mi, że lewa moja warga się nie podnosi tak symetrycznie jak prawa. I ja z tym 4 lata przez szkołę teatralną przechodziłam, myśląc ciągle o defekcie, jaki mam tu, który jest, jeżeli jest, bo ja go nie widziałem, bo moim zdaniem, wielkości centymetra, tak, czy tam powiedzmy 1.5 centymetr, jak sobie tak przyłożę palec, to Państwo, którzy teraz słuchacie, tego nie widzicie, no ale przyłóżcie sobie od środka ust do kącików tych ust palce, to widzicie, że to jest kawałek. Te 1.5 centymetr woziła ze sobą 4 lata jako defekt, przy czym nie miało to żadnego, żadnego to podkreślę wpływu na jej talent, na jej aktorstwo, na wszystko. Miało to wpływ na jej psychikę.

Speaker 1:

I dla mnie ty jesteś fantastyczną osobą z wielu pewnie powodów, ale to, że ta twoja psychika zbudowana na bardzo ekstremalnym doświadczeniu, takim krańcowym doświadczeniu, tunelowym wręcz, jak to mówi ładnie nauka doświadczeniu, I jednocześnie twoje ciepłe serce, bo mówisz dużo empatii, mówisz o tym, że widziałaś ludzi, którzy mówisz coś wzruszającego w tej naszej rozmawiamy, dzisiaj trudny poranek, jak ty dzisiaj powiedziałaś o tym, że powinniśmy być wdzięczni za to, że mamy tu szklankę wody, że sobie rozmawiamy itd. Autentycznie wzruszyłem, teraz się wzruszam, kiedy to powtarzam. To ta twoja psychika zbudowana właśnie od takiego ekstremum przez te wszystkie miękkie rzeczy sprawiła, że potrafisz wygenerować z siebie hasło miej plan, a nie humor, a jednocześnie potrafisz, co jest fajne, nie mieć kłopotu z tym, żeby iść pod prąd I nie wiem, pomalować się na wiek, choć się tego nie praktykuję. Tak. To co jeszcze, gdyby, jeżeli mogę to zamknąć, tak naprawdę do tego zmierzałem pytanie, co jeszcze powinna usłyszeć osoba, która ciągle wewnętrznie gdzieś ze sobą walczy I mówi: ok, mam już zbudowane to, czuję się dobrze ze sobą, chcę się pokazywać, Trochę potrzebuję może zewnętrznej akceptacji, ale ona już nie steruje moim życiem.

Speaker 1:

No generalnie myślę tak jak Kinga, to dlaczego ja nie jestem tutaj, gdzie ona jest?

Speaker 3:

Bo to wymaga czasu, musisz być cierpliwa. To wszystko wymaga czasu I bardzo żyjemy w takim świecie, że wszystko chcemy na już. Nawet jak stoimy w kolejce I pani bieżące robi wolniej albo po prostu jak na coś czekamy, to już jesteśmy nerwowi. A jakby ja już nauczyłam się odnajdywać spokój, kiedy inni tracą głowę.

Speaker 1:

Czyli powiedz mi naucz mnie, jak odnajdujesz spokój, kiedy wszyscy tracą głowę? Co się dzieje w twojej głowie, że ten spokój znajdujesz?

Speaker 3:

Wtedy myślę o tym sobie, że tak naprawdę koniec końców ja to osiągnę albo ja tam pójdę, zmierzę, zrobię, jeśli będę wytrwała I konsekwentna, jeśli będę to robiła. I na przykład teraz wiem o tym, że jeśli nie wiem, poszłabym na piwo I chciałabym zrobić trening, to bym nie pobiegła tak dobrze, bo to wszystko ma po prostu swoje konsekwencje. Też już właśnie też nie piję alkoholu od dłuższego czasu, bo wiem o tym, że mam do niego słabość I jakby nie robię już tych rzeczy, które mi nie służą. Więc jakby myślę o to, że ta osoba powinna po prostu być cierpliwa I wiedzieć o tym, że będzie ciężko I że będzie musiała też zapoznać się ze swoimi takimi

Speaker 1:

Ja będę drążył, ale jak być cierpliwą?

Speaker 3:

Jak być cierpliwą?

Speaker 1:

Jak mam to w sobie, wiesz Muszę

Speaker 3:

uczyć się czekać.

Speaker 1:

Bo Ty opowiadasz jeszcze o takiej ważnej rzeczy, o których my tu bardzo często ze sobą rozmawiamy, że ta nagroda, tu kiedyś padło w trakcie jednych z rozmów, że

Speaker 2:

-Już Ci

Speaker 1:

dopuszcza, że sama droga jest nagrodą, nie efekt dojścia, tylko że co się dzieje. Tak. To co Ty robisz, jak Ty budujesz sobie? Przecież no sorry, ale powiedz mi to wprost, nieraz Cię szlak trafi.

Speaker 3:

No nieraz. Bardzo często wychodzę z siebie. W dymu. Jestem nerwusem. Ja ogólnie jestem bardzo nerwową osobą, ale już teraz coraz mniej, bo nauczyłam się panować nad swoimi emocjami.

Speaker 3:

Ja często byłam bardzo, bardzo wybuchowa. Bardzo dużo mówiłam wprost I bardzo szybko się denerwowałam, a teraz mam już trochę spokój w sobie.

Speaker 2:

Miałeś 2 rzeczy. Tak, 2 rzeczy. Pierwsza kwestia,

Speaker 3:

która Nie mam pretensji do świata.

Speaker 2:

O, to też ważne.

Speaker 3:

Nie mam pretensji do świata.

Speaker 2:

2 rzeczy, które chciałbym, żeby wybrzmiały: znajomi I gol gradient effect, więc muszę tu zahaczyć, bo w moim wieku to szybko już wylatuje, więc wolę to powiedzieć na głos, zanim potem zgubię wątek po raz kolejny. Otóż ważny element to zmiana kontekstu. Jeżeli kontekst Ci nie służy I ekipa, z którą się zadajesz na co dzień, robi rzeczy, których nie chcesz robić, zmień tę ekipę. To mnóstwo jest badań właściwie w każdej książce, które o tym mówią, że najprostszym sposobem na to, żeby zmienić nawyki, jest zmienić znajomych. Karol Dweck, jeżeli się nie mylę, czy kampanii od Grid Angela Duckworth, która mówi o tym, kto osiąga najwięcej właśnie przez tę wytrwałość, konsekwencje I ten cały Grid, czyli to, jak bardzo jesteś w stanie się poświęcić jakiejś rzeczy, która cię prowadzi tam, gdzie byś chciała, żeby cię zaprowadziła.

Speaker 2:

No między innymi mówi o kulturze, na przykład treningu w danym klubie. Powiedzmy trening o 5 rano pływania jest czymś absurdalnym dla wielu osób, ale przestaje być to absurdalne w momencie, kiedy wszyscy zawodnicy, z którymi trenujesz, też tak robią, tak, bo to jest twoja nowa norma, którą sobie wyznaczasz, więc fajnie jest sobie znaleźć tę ekipę, która właśnie ma tę nową normę I czasami to wymaga niestety brutalnego zderzenia z rzeczywistością. No bo tak jak ty mnie tam wiesz, holowałaś na tym półmaratonie wespół z Radkiem, to wiesz, ja miałem całe życie szóstkę WF-u, w sensie dla mnie to było dziwne, że ja

Speaker 3:

mam zwolnienie z WF-u na świadectwie.

Speaker 2:

Więc właśnie widzisz, jak to jest możliwe, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy I to jakby to mnie trochę bolało, ale z drugiej strony to ja świadomie otaczam się w tym sosie ludzi, którzy już są dużo, dużo dalej, bo to cię ciągnie, tak jakby znając swoje swoje motywanty, w moim przypadku rywalizację, to dzięki temu, że widzę to, to jednocześnie pozwala mi to iść na trening wtedy, nawet gdy kompletnie nie mam na to ochoty. I wreszcie jest 1 element, który trochę wyjaśnia, kiedy my się chcemy zaangażować w jakiś cel, a kiedy nie. Kiedy on jest absolutnie surrealistyczny I nie do zdobycia, to właściwie wtedy wymaga to nieziemskiej motywacji, by się tego podjąć. To zjawisko nazywa się Goldbrand and effect'em, czyli im jestem dalej od celu, tym trudniej mi jest się za to zabrać. Więc fajnie jest go podzielić na jakieś etapy, tak?

Speaker 2:

No, nie wiem, trzymając się już tego półmaratonu, bo nic ciekawszego nie przychodzi mi do głowy teraz. To jeżeli ja sobie wyznaczyłem, że w przyszłym roku przebiegnę godzinę 30 I tam wiesz, Kinga się będzie musiała wysilać, żeby mi uciec na jakimś półmaratonie w Walencji, który to się odbywa w październiku, więc mam jeszcze chwilę. No to po drodze trzeba ten czas zbijać. Tak, ale gdyby ten cel był na najbliższy półmaraton, to pomimo moich wygórowanych ambicji I pewnie niemałego ego jest to nie do zrobienia, tak jakbym zginął próbując, co jest tutaj całkowicie uzasadnione, bo tak by pewnie było, ale ważne jest to, gdy się pytasz, co zrobić, żeby znaleźć motywację I tak dalej. No, wyznaczyć sobie cel cząstkowy, coś, na co masz wpływ, tak coś, co jesteś w stanie śledzić, jeżeli to jest schudnięcie, chociaż akurat trudno mi się tutaj wypowiadać, bo jestem z takiej budowy, że ja nigdy nie jestem w stanie z kolei przytyć, więc nie rozumiem tego problemu, co ma też swoje wady wbrew temu, co myślą ludzie, którzy całe życie pragną by zwrócić uwagę.

Speaker 2:

Ale, ale wyznacz sobie jakiś cel, który jesteś w stanie zmierzyć w miarę zasięgu. Potem kolejny, kolejny, kolejny. Niech one będą ścieżką prowadzącą do tego, gdzie powinniśmy dojść, czyli nie od razu bycie Robertem Lewandowskim, tylko po drodze pewnie jest tam jeszcze jakiś Acerp im dolny, nie?

Speaker 1:

Ja mam takiej wizualizacji tego, co mówisz, że jak wchodzi się na szczyt na Himalaje, w Himalajach na Mount Everest, przepraszam, to się zakłada obozy po drodze, nie? 1, 2, 3, 4 z tego, co jestem jakimś ekspertem, ale 4 obozy po drodze, zanim się wejdzie na szczyt, dzieli się to na etapy. Przy czym im dalej do im wyżej, tym te obozy są, czy przejście z jednego obozu do drugiego jest krótsze po prostu, bo trzeba tam zaaklimatyzować się z tlenem I tak dalej. Tu nie jestem ekspertem.

Speaker 3:

I jeszcze właśnie nawiązując I do Kamila I do Ciebie, to chciałabym właśnie powiedzieć to, że ta właśnie zmiana otoczenia robi też ogromną różnicę I na przykład też spotkałam się czasami z takimi informacjami, wiadomościami, czy też właśnie ludzie mówili mi w twarz: Boże Kinga, ty jesteś wszędzie. O Boże, co ty z nim robisz? A ja mówię: No kurczę, jakby próbuję nowych rzeczy, więc jakby właśnie idę albo do takich ludzi, którzy już się znają, albo właśnie idę w towarzystwo, które już to robi, bo to mi pokazuje I jakby to mnie ciągnie w górę. Więc właśnie to otoczenie ma znaczenie I to jest 100 procent prawdy.

Speaker 1:

Nie należy się bać zmiany.

Speaker 3:

Nie należy się

Speaker 4:

bać zmiany. Nie należy się bać zmiany. Nie należy się

Speaker 1:

bać zmiany. Nie należy się bać nieadekwatnym do nowego otoczenia, co nie? Nie czuć się na dzień dobry. Ok, gdyby chcieć skorzystać z tego dowcipu, który tutaj mamy między sobą, że zupełnie nieadekwatne byłoby gdybym pojechał na Camp No, nie na Camp No, bo to inny stan jest zaraz, ale jadę do Barcelony na mecz, no I poszedł tam na trening z butami swoim I powiedział: jestem, nie, w nowym otoczeniu. Chłopaki jestem.

Speaker 1:

Na razie bez kontraktu. Zobaczcie, co potrafię powiedzieć. Wiem, że czekaliście. Tak, trochę ziołomo ma za nas, także po hiszpańsku też już coś

Speaker 2:

tam ogarniam. Widzę, że to katabański klub. Ale zmierzam do tego,

Speaker 4:

odkładając te dowcipy na bok, że pewnie warto się zastanowić, czy to

Speaker 1:

nie te dowcipy na bok, że pewnie warto się zastanowić, czy to nie jest, Kamil fajnie do nas, czy takie zbyt wielkie ego nie przysłania nam realności sytuacji, w której jesteśmy, że Pewnie idź do nowego środowiska, zadbaj o to, żeby się rozwijać I szukać nowych przestrzeni. I to, które Cię już nie rozwija, zamykaj, ale też I bądź w dochodzeniu do tego swojego ekspertki rozpoznawalnej, świadoma tego, że są etapy, przez które musisz przejść

Speaker 2:

na to, że możesz na skróty.

Speaker 1:

No dawaj.

Speaker 3:

Od tamtego tygodnia taki niejaki pan Kamil właśnie zaproponował mi wspólny trening biegowy. Powiedziałam pomimo tego, że biegam szybciej niż ten pan Kamil to powiedziałam no pewnie jakby pójdziemy pobiegać, ale twoim tempem. I zaczęliśmy biegać wolno I nagle zaczął on narzucać szybsze tempo. Widziałam, bo ja już widzę po zawodniku, po osobie, która biega czy jest dobrze czy jest nie. Przyspieszył dużo szybciej I ten trening wtedy nie miałby trochę sensu, bo nie o to nam chodziło, żeby się wtedy zajechać, tylko żeby po prostu budować bazę tlenową.

Speaker 3:

Więc zwalnialiśmy Ja mówię Kamil zwalniamy. Kamil zwalniamy. On mówi: ale ja cię muszę nadgonić. Ja mówię: nie, bo to jakby nic nie da. Bardziej zaimponujesz mi tym, że będziesz trenował mądrze, a nie żebyś po prostu wchodził jeszcze wyżej I mocniej I szybciej, bo to nie ma sensu.

Speaker 1:

Nie ma drogi na skróty, co?

Speaker 3:

Nie ma drogi na skróty.

Speaker 1:

Ten przykład taki biegowy, o którym rozmawiacie, jest bardzo fajną,

Speaker 2:

taką sytuację. Ale to też wyobrażenie. Tylko sobie wejdę ci w słowo tylko dlatego, że to nie jest jedyna sytuacja, kiedy Kinga próbowała powstrzymać moje ambicje. Za pierwszym razem się jej nie udało, no bo ja cały sierpień przechorowałem różnymi kontuzjami po przygotowaniu do tego półmaratonu I mówię, że ja muszę zrobić ten wynik, że ja nie, po prostu nie mam w naturze odpuszczania. No tak, ale to się nie uda, bo coś tam, coś tam, coś tam.

Speaker 2:

Ja ci w tym nie pomogę, bo jakby to już gdzieś tam się

Speaker 1:

nie chciało wchodzić.

Speaker 3:

Mówiłam o tym, że może ten trening właśnie rower Bo właśnie to jest też to, o czym chcemy rozmawiać dzisiaj, że jeśli nie jesteś czegoś w stanie robić na dany moment, np. Właśnie jak tutaj, jak bieganie, to właśnie dużo ludzi odpuszcza. Ja mówię: To nie odpuszczaj, tylko pójdź na rower, zbudujesz bazę tlenową, poprawisz sobie kondycję, ale jakby nie będziesz obciążał tego, z czym masz problemu, czyli tego kolana, jak u niego w tym przypadku.

Speaker 2:

Tak, ale właśnie chodzi o to, żeby odpuścić, żeby nie zażynać się w sytuacji, kiedy to ci może szkodzić. Czyli z jednej strony, no, ja bardzo chciałem ten półmaraton przebiec. Powoli widziałem, że cel, który sobie wyznaczyłem, jest kompletnie niewykonalny. No, I jakby z dnia na dzień ja wiedziałem, że trasę te jednostki treningowe, bo mnie po prostu sorry za wyrażenie, napierdala, jakby biegam I jestem w stanie, jestem w stanie chodzić, a więc tym trudniej się biega. I ona mówi: Teraz właśnie trzeba odpocząć.

Speaker 2:

Ona zaczęła odpuszczać I teraz jakby nawiązuje do tego, to puenta do oświetleń, do tego, do czego zaczynaliśmy, że wymówka to jest 1, a druga rzecz to jest jakiś tam limit choroba, tak, czyli trzeba wiedzieć, czego nie przekraczać. Ja jeszcze sobie pozwolę na dygresję do dygresji, bo a propos tego nie rezygnowania z pewnych rzeczy bez względu na przeciwności losu, tu pewnie widać w kadrze, że masz ze sobą pieska I teraz to chciałbym zaznaczyć, to nie jest tak, że tylko pewnie wszędzie bierzesz I bez niego się niepewnie czujesz, tylko on po prostu dzisiaj jest chory I nie chciałaś go zostawiać samego I nie chciałaś rezygnować z wywiadu I to jest taka jednak drobna, ale rzecz pokazująca, że jak mam plan, to go realizuję I znajdę sposób, żeby tu jednak wpaść. No trudno mi sobie wyobrazić, ile osób stwierdziłoby: Dobra, jednak przyjdę pomimo tego, że mam chorego pieska, którego nie mam z kim zostawić. To jest swojego rodzaju grid, determinacja.

Speaker 1:

Ja zmierzając powolutku do końca, 2 rzeczy dygresja do dygresji dygresyjnej. Pozornie my sobie gadamy, oczywiście wszyscy o tym wiemy I nasi słuchacze też doskonale tu kumają, Gadamy sobie o bieganiu u Kamila, ale de facto te matryce można przyłożyć do wszystkiego, co w życiu robimy, co nie. Do tego, że podziel sobie życie na etapy, podziel sobie swoją ścieżkę. No chodź, czwarty, to

Speaker 3:

jest właśnie to jest też to, jak teraz sobie startuję w tym triathlonie I to już chyba jest trzeci sezon albo czwarty, nie pamiętam. Ale w moim pierwszym sezonie ja w ogóle kiedyś marzyłam o tym triathlonie, jak pojechałam rok wcześniej na zawody triathlonowe mówiłam zawsze, ale ja ich podziwiam, ale ja nie umiem pływać, bo ja nie umiem pływać. Ja zawsze miałam wpajane to, że jakby woda jest złamała, siostra się topiła, zawsze mnie też wpajała przestań Kinga, w ogóle no nie. I nie chodziłam na basen nigdy, nie kąpałam się w jeziorach. Po prostu ta zawsze woda mnie też po prostu jakby nie ciągnęła mi nigdy do tej wody.

Speaker 3:

Aż pewnego dnia stwierdziłam, to pamiętam był kwiecień, stwierdziłam: ja chcę triathlon w tym roku. I pomimo tego, że bałam się wody I nie umiałam pływać I nie zamaczałam nigdy głowy pod wodę, stwierdziłam, że wystartuję w triathlonie w lipcu, No to miałam 3 miesiące niespełna. To cały swój pierwszy rok w triathlonie. Chcę zaznaczyć też, że startowałam wtedy co weekend I nawet byłam właśnie tam w Gdyni na tym Ironmanie, to ja przepłynęłam żabką z głową na wierzchu, tą żabką turystyczną. Czyli mój każdy dystans na triathlonie był po prostu wykonany tą żabką, gdzie wszyscy pływali kraulem, ale ja nie patrzyłam na innych, że oni mnie mijają.

Speaker 1:

Świetnie.

Speaker 3:

Nie patrzyłam na to, że oni pływają kraulem.

Speaker 1:

Że to się śmieje, patrz na to.

Speaker 3:

Ja się sama z tego śmiałam. Ja na Instagramie zrobiłam właśnie z tego po prostu relację w formie dowcipu, że mówię, dobra, teraz ja pójdę na szeroką turystyczną, my teraz gwiazdeczkę leci. Mówię, że I się śmiał, mówię, bo ja tak naprawdę, słuchajcie, ja to robię dlatego, bo mi makijażu szkoda. I ja wtedy po prostu wszystko obracałam zawsze w żart. Przez to jakby właśnie ludzie później się ze mnie tak śmiali pod tym kątem ale ty jesteś po prostu pozytywna w tym wszystkim.

Speaker 3:

Jechałam na rowerze I ja dawać babki I tam po prostu zawsze robiłam tam dobrą atmosferę. I w drugim sezonie już płynęłam kraulem. I to już było właśnie ten krok po kroku. Nie odpuściłam, bo chciałam I nie czekałam na to aż samo się zrealizuje. A co jak gdyby na przykład miałabym kolejny wypadek?

Speaker 3:

Nie zdążyła nigdy spróbować tego o Twoim

Speaker 1:

życiu. Super.

Speaker 3:

Ja chcę przeżyć I chcę dawać ludziom wartość I chcę dawać ludziom to, że nie można się poddawać. Mam nadzieję, że to się kiedyś uda I albo się udaje.

Speaker 1:

Piękna puenta.

Speaker 3:

Także właśnie dzielimy to wszystko na etapy. I że jeśli czegoś nie umiemy, to może teraz się możemy nauczyć, jeśli chcemy. Mi zawsze wpajano to, że jakby brzydko maluję moje w podstawówce, moja siostra mi malowała wszystkie plakaty, które były za najdomowym I miałam koleżankę w klasie, którą serdecznie pozdrawiam, która robiła mi te rzeczy z Origami, kiedy były one na ocenę. Jakby rzeczy plastyczne zawsze były u mnie

Speaker 2:

położone. -Tak.

Speaker 3:

Gdyby nie one, to myślę, że mogłabym mieć poprawkę.

Speaker 2:

-Czy zastanawiałaś się, jak ktoś na to patrzył, zastanawiał się, dlaczego malował kto ktoś ze złamaną ręką?

Speaker 3:

-No tak, to właśnie. I właśnie ostatnio stwierdziłam: Wpają mi tak zawsze. A co jeśli jednak mam ten talent? Mówię: A co jeśli chwilę się skupię, usiądę I zamiast godziny będę scrollować na Instagramie? To ja poświęcę na malowanie.

Speaker 3:

I ostatnio właśnie pojechałam do sklepu, weszłam do sklepu, powiedziałam do pani: Chcę zacząć malować? Proszę mi dać wszystko do malowania. I zaczęłam malować obraz. Ostatnio namalowałem ten obraz nawet sobie do łazienki. Miałam ostatnio gości: ale masz fajny obraz, gdzie kupiłaś?

Speaker 3:

Ja mówię: sama namalowałam.

Speaker 1:

Bardzo fajna puenta tej naszej rozmowy. Żyj, żyj tu I teraz. I próbuj rzeczy, które chcesz.

Speaker 3:

I to, że kiedyś nie umiałaś, nie oznacza, że teraz nie będziesz umiała.

Speaker 1:

Dokładnie. I jeszcze dalej idąc, że nie ma punktu wyjścia, który jest złym punktem wyjścia. To jeżeli chcesz zacząć malować w wieku 35 zacznij, jeżeli chcesz robić 5 kilometr w wieku

Speaker 3:

Wiecie, jest tu I teraz.

Speaker 2:

Dokładnie. Zacznij to robić tu I teraz. Pięknie. Dziękujemy.

Speaker 3:

I mam nadzieję, że po tej rozmowie dodasz tą rolkę obiecaną, co?

Speaker 1:

Ja nie obiecywałem niczego.

Speaker 3:

Powiedziałeś, że chciałbyś ją dodać.

Speaker 1:

Powiedziałem, że chciałbym, ale zastanawiałeś się, bo to jednak Tak, pewnie ją rzucę, bo ostatnio widziałem, że tam się coś komuś spodobało I no chyba tak,

Speaker 2:

może to wrzucę rzeczywiście. -Będziemy go pilnować. Dziękujemy, że do nas wpadłaś.

Speaker 3:

-Dziękuję za zaproszenie.

Speaker 2:

-I wszystkiego dobrego.

Speaker 1:

-I zdrowia dla Słuczka, piesek. Jak się bawi? -Fipi. -Fipi, zdrowia dla fipi.

Speaker 3:

-Dziękuję bardzo.

Creators and Guests

Kamil Kozieł
Host
Kamil Kozieł
Mistrz wystąpień publicznych i twórca cyklu edukacyjnego "4 warstwy prezentacji".
Krzysztof Czeczot
Host
Krzysztof Czeczot
Aktor, producent. Pasjonat nurkowania w oceanach i w rozmowach.
Nie ma, że się NIE DA - Kinga Handzlik.
Broadcast by